Jak załatwić wizę do Uzbekistanu (i wydać milion dolarów)

Wiza do Uzbekistanu może jawić się niektórym jako dokument ciężki do załatwienia. Trzeba załatwiać jakieś tam listy polecające, zaświadczenia, formularz musi być wypełniony über-dokładnie i w ogóle. Tak jednak w tym przypadku, jak i w wielu innych, okazuje się, że strach ma wielkie oczy, a procedura wizowa w przypadku tego kraju jest może dość skomplikowana, ale nie na tyle, by załamywać ręce.

Jeśli nie masz czasu/chęci na robienie wszystkiego samodzielnie, możesz w tym zakresie skorzystać z pośrednictwa. Firma Aina.pl oferuje załatwianie wiz m.in. do Uzbekistanu bez wychodzenia z domu – wystarczy wypełnić odpowiedni formularz na ich stronie i czekać na dalsze instrukcje. Nie ma ich aż tak dużo.

Zbieranie dokumentów do wizy

Tak naprawdę to właśnie ten etap nastręcza najwięcej problemów i kosztów, zwłaszcza jeśli zabierzemy się do niego bez zasięgnięcia dokładniejszej informacji. Zacznijmy, poniekąd, od dupy strony:

Strona uzbeckiej ambasady w Polsce podaje, że aby wyrobić wizę do Uzbekistanu, należy przygotować:

  • Ankietę wizową – wypełnioną w dwóch egzemplarzach, czytelnie i bez skreśleń czy poprawek. Na szczęście sama ankieta jest dość krótka, więc nawet jeśli ostatnio długopis trzymaliście w ręce w 3 klasie podstawówki, to nie powinniście mieć z tym problemu. Trudnych pytań brak, poza tym o stronę zapraszającą – tym zajmiemy się zaraz.
  • Dwa zdjęcia – domyśleliście się już pewnie, że po jednym na wniosek. Możecie je od razu nakleić na ankiety, bo i tak będziecie musieli to zrobić. Użyjcie kleju, bo ślina krótko trzyma.
  • Zaświadczenie o zatrudnieniu – wystarczy napisane przez Was oświadczenie, podpisane przez Waszego przełożonego – pieczątka nie jest wymagana, podobnie jak papier firmowy. Jeśli jesteście w sytuacji szczególnej (np. umowa-zlecenie), to zapraszam po info do notki o wizie kazachskiej, bo zasady są identyczne.
  • Kserokopię paszportu – czarno-białą albo kolorową, bez różnicy.

Do tego na stronie można przeczytać, że należy donieść także dowód wpłaty. Tym w ogóle się nie przejmujecie – wpłaty dokonacie bowiem już po złożeniu wniosku wizowego i jest to nawet sytuacja preferowana.

Tym, czym NALEŻY się przejmować jest jeszcze jeden dokument, o których strona ambasady Uzbekistanu zasadniczo milczy (sprawa wspomniana jest tylko w długiej, angielskiej wersji regulacji wizowych). Chodzi o tak zwany Letter of Invitation (w skrócie LOI), bez którego możecie co najwyżej pomarzyć o wizie turystycznej. Zajmijmy się nim teraz.

Letter of Invitation (LOI) do Uzbekistanu

Sławetny LOI to prosty dokument, którego uzyskanie jest warunkiem, bez spełnienia którego nie możecie ubiegać się o wizę. Jego uzyskanie może wydawać się karkołomne, ale w gruncie rzeczy jest to kwestia tylko i wyłącznie kosztów (i dostępu do internetu, ale ten chyba macie).

Jeśli nie wiecie, jak się za to zabrać, to macie dwie opcje do wyboru:

  1. Macie na miejscu kogoś, kto wystawi Wam takie zaproszenie. Z tego co wiem, to zaproszenie pochodzące od osoby prywatnej nie musi spełniać super-skonkretyzowanych wymogów formalnych, ale jeśli macie pod ręką takiego frajera, to lepiej się dowiedzieć dokładniej. Duży plus: możliwość załatwienia za darmola.
  2. Jeśli wspomnianego frajera brak, musicie zwrócić się do jednej z akredytowanych przez uzbecki rząd organizacji turystycznych. Niepełny ich katalog znajdziecie na stronie ambasady, ale możecie również skorzystać z usług agencji STANTOURS, z których skorzystałem ja (a samą agencję polecił mi Osmól z bloga Notatki z podróży, za co jestem mu niezwykle i dozgonnie wdzięczny).

W tym drugim przypadku kwestia jest naprawdę prostsza niż się wydaje, a wygląda następująco:

  1. Wysyłacie maila na odpowiedni adres (w przypadku STANTOURS będzie to info@stantours.com), w którym podajecie dane, o których jest mowa na tej stronie. Jest ich sporo, więc nie będę ich tutaj rozpisywał – pamiętajcie jednak, że podane tu informacje muszą być jak najdokładniejsze, bo będą bezpośrednio przeniesione na Waszą wizę. Maila, rzecz jasna, wysyłacie po angielsku (albo po rosyjsku, jeśli to narzecze nie jest Wam obce). Nie powinniście się obawiać o to, że nikt Wam nie odpisze, bo to dla takich firm czysty zarobek.
  2. Do maila załączacie skan paszportu oraz skan zaświadczenia o zatrudnieniu (w języku angielskim). To samo zaświadczenie możecie złożyć potem w oryginale w ambasadzie, także po zeskanowaniu nie wrzucajcie go od razu do ogniska.
  3. Po kilku godzinach (weźcie pod uwagę zmianę czasu) otrzymacie z biura odpowiedź wraz z informacją, ile hajsu musicie przepalić na LOI. Kwota jest zależna od pożądanej ilości wjazdów i rozpoczyna się od 70$ (lub 68 E) za wjazd pojedynczy, z dopłatą 10 $ za każdy kolejny (maksymalnie do 3). Dodatkowy hajs (i to niemały, bo mowa o dwukrotności) zapłacicie, jeśli zależy Wam na czasie. W normalnym trybie zaproszenie otrzymacie w ciągu 10-14 dni; w przyspieszonym w ciągu 5-7, także warto się zastanowić, czy ten tydzień wart jest 250 zł. Możliwe, że dodatkowo będziecie musieli wypełnić coś jeszcze – STANTOURS każe na przykład podpisać informację o warunkach podróżowania po Uzbekistanie.
  4. Kwotę płacicie na rachunek bankowy organizacji (upewnijcie się, że wszystkie opłaty bankowe przeniesione są na Was – weźcie też poprawkę na dłuższe czasy procedowania przelewów walutowych), a następnie czekacie na wygenerowanie potwierdzenia, które wreszcie przesyłacie mailem osobie obsługującej Wasz wniosek.
  5. Cierpliwie czekacie na Wasz LOI – raczej nie zdarza się, by okres oczekiwania był dłuższy niż te 10-12 dni, ale załóżcie sobie jakiś bezpieczny przedział.

Jeśli z jakichś przyczyn będziecie chcieli zmienić „parametry” Waszej wizyty, to napiszcie najpierw do agencji, bo Wasz wniosek będzie musiał zostać poprawiony. W żadnym wypadku nie zanoście do ambasady wypełnionych formularzy, które w jakimś zakresie nie zgadzają się z LOI, bo możecie mieć problemy z uzyskaniem upragnionego dokumentu. Sam LOI będzie miał formę skanu wykonanego przez ślepego na jedno oko szympansa. Ten skan drukujecie i dołączacie do reszty dokumentów wizowych. Teraz czas wreszcie na wizytę w ambasadzie.

Procedura wizowa do Uzbekistanu

Ambasada Uzbekistanu mieści się – na całe szczęście – w Warszawie (tak się również składa, że rzut beretem od firmy, w której obecnie pracuję). Na NIESZCZĘŚCIE jest to ta część Warszawy, do której nikt normalny nie jeździ, bo nic tam nie ma. Konkretnie jest to ul. Kraski 21. Niedaleko jest KFC, więc w drodze powrotnej możecie wciągnąć jakiegoś kurczaka.

Wydział konsularny pracuje, jak to wydział konsularny – w poniedziałki, środy i piątki, w godzinach 10:00-12:00. Nie spodziewajcie się tłumów… a właściwie to nie spodziewajcie się nikogo. We wrześniu 2016 roku do konsulatu wchodziło się z marszu i od razu podchodziło do okienka. Jeśli chcecie załatwić wszystko jeszcze szybciej, to zapiszcie się najpierw na przyspieszony kurs języka rosyjskiego – posłużenie się nim zostanie na pewno docenione przez obsługującego Was Uzbeka.

W okienku dowiecie się, czy Wasze dokumenty są w porządku (zapewne tak) oraz – co zawsze bardziej bolesne – ile macie zapłacić za wizę. Koszty tego nieszczęsnego papierka to powtórka z walki o LOI: za najpopularniejszą wizę do 15 dni zapłacicie 70$. UWAGA: pamiętajcie, że tryb wydawania wizy zostaje określony już na etapie załatwiania LOI – oficjalnie (nie wiem, czy faktycznie) nie da się go zmienić bez zmiany samego zaproszenia.

Odbiór wizy do Uzbekistanu

Najlepsze na koniec: jeśli macie przy sobie odpowiednią kwotę w dolcach (albo z PLN-ach), to możecie skoczyć do oddziału banku ING na ul. KEN 94 (dwa dłuższe kroki od ambasady), wpłacić ją tam na konto konsulatu, a następnie wrócić do placówki z dowodem wpłaty. Jeśli wyrazicie chęć takiego załatwienia sprawy, to wizę otrzymacie… od ręki. TAK JEST: OD RĘKI. Mała ilość odwiedzających Uzbekistan przekłada się na błyskawiczną procedurę wizową, więc jeśli będziecie w dupie czasowej, to jesteście uratowani. Mała uwaga: jeśli przelew wykonacie w innym banku (np. przez internet), to kasa nie znajdzie się na koncie ambasady od razu, a po około dwóch dniach roboczych – i dopiero wtedy będziecie mogli odebrać wizę. Koniecznie dopytajcie jednak o termin odbioru, bowiem ja dowiedziałem się na przykład, że w piątki czasami konsulat jest zamknięty, bo personel nie miał co robić…

Można więc powiedzieć, że najgorszą kwestią w uzbeckiej procedurze wizowej jest jej koszt (wiza dla jednej osoby to łączny wydatek rzędu ponad 500 zł). Pozostałe zagadnienia może i wyglądają na czasochłonne, ale tak naprawdę generują mniej problemów niż w przypadku, przykładowo, wizy do Chin. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że personel ambasady Uzbekistanu jest miły, pomocny i uśmiechnięty – myślę, że nawet wtedy, kiedy ni w ząb nie mówicie po rosyjsku.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne moje posty o Uzbekistaniepolubić mój blog na Facebooku – często wrzucam tam dodatkowe treści.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz:

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?

  • Facebook2k
  • YouTube4k
    YouTube
  • Instagram305
  • Google+2