Samochodem po Jordanii – jak się za to zabrać?

Jordania jest bez wątpienia jednym z tych krajów, który aż prosi się o wynajęcie samochodu. Składa się na to kilka czynników, a najważniejsze z nich to: ceny prywatnego transportu na miejscu (wyższe niż europejskie), duże „nasycenie” atrakcjami turystycznymi, z których jednak większość leży spory kawałek drogi od siebie (i niekoniecznie przy głównych trasach) oraz stosunkowo niski „poziom trudności” jazdy, wyjąwszy kilka mniej istotnych detali. Jeśli więc zastanawiacie się nad przemierzaniem tego wyjątkowego kraju na własnych albo wynajętych czterech kołach, to czytajcie dalej.

Samochodem po Jordanii w wersji TL:DR

  1. Wynajem samochodu w Jordanii jest dość drogi, a do kosztów trzeba doliczyć kaucję i dodatkową, zwrotną opłatę na za ewentualne mandaty. Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane.
  2. Główne przepisy nie różnią się specjalnie od europejskich. Wiele kwestii (pasy, światła) rozwiązana jest „zdroworozsądkowo”.
  3. Policję spotkacie często – głównie na licznych checkpointach i przy foto-radarach. Jeśli jeździcie przepisowo, to nie ma się czego obawiać.
  4. Jordańskie drogi są w niezłym stanie, a komfort podróżowania po nich zależy głównie od terenu. W górach jest trudniej, ale ładniej. Utrapieniem są BARDZO liczne progi zwalniające i strome podjazdy.
  5. Jordańscy kierowcy charakteryzują się niską kulturą jazdy, a ich samochody – kiepskim stanem technicznym. Zalecane są przede wszystkim: koncentracja, zachowanie dystansu na drodze, spokój i cierpliwość.
  6. Po miastach (zwłaszcza po Ammanie) jeździ się trudno. Najlepiej opuścić je przed 10:00 i wrócić po 19:00. Problemem jest duży ruch, brak kultury jazdy, wzniesienia oraz piesi.
  7. Parkowanie bez opłaty możliwe jest w zasadzie wszędzie, gdzie da się wcisnąć samochód
  8. Stacje benzynowe są szeroko dostępne na głównych trasach. Paliwo kosztuje tyle co u nas, ale zaleca się tankowanie benzyny 90-oktanowej. Wiąże się to z pewnym spadkiem wydajności silnika, ale jest zdecydowanie taniej.

Wynajem samochodu w Jordanii

Procedura wynajmu samochodu w Jordanii nie różni się szczególnie od standardowego zadania tego typu, ale warto wskazać na kilka elementów charakterystycznych:

  • Po pierwsze: jest DROGO. My za 12 dni użytkowania wynajętego samochodu klasy średniej-niższej (nie chcieliśmy tyle czasu cisnąć się w jakimś mikrusie) zapłaciliśmy dokładnie 1050 zł. To sporo porównując choćby z Marokiem czy nawet większością krajów europejskich. Do tego trzeba doliczyć kaucję. W naszym przypadku opiewała ona na sumę ok. 2000 zł. Tym razem nie wzięliśmy pełnego ubezpieczenia, bo było ono po prostu bardzo drogie (prawie 1000 zł za cały okres);
  • Dodatkowym, charakterystycznym dla Jordanii elementem kosztów jest „opłata mandatowa” w wysokości 60-70 JOD. Jest ona zabezpieczana na poczet ewentualnych mandatów, które spłyną do pośrednika po Waszym wyjeździe. My tę kwotę odzyskaliśmy w całości;
  • Niektóre strony podają, że do wynajmu potrzebne jest międzynarodowe prawo jazdy. Być może jest to prawda w przypadku dłuższych okresów, ale my błysnęliśmy polskim i nie było żadnych problemów (auto braliśmy w firmie SIXT);
  • Wreszcie, w Jordanii na 99% dostaniecie samochód z automatyczną skrzynią biegów, nawet jeśli wcześniej mowa była o skrzyni manualnej. Jeśli wcześniej nie mieliście do czynienia z takim dzynksem, to warto poznać podstawy jego obsługi. Automat przydaje się w korkach oraz na wzniesieniach. Zakładam, że dla wypożyczalni jest po prostu bardziej opłacalny, ze względu na gwarantowane przez niego dodatkowe bezpieczeństwo.

Standardowo wynajem samochodu w Jordanii polecam przeprowadzić przez internet (będzie trochę taniej). Odbiór na lotnisku w Ammanie nie powinien przysporzyć Wam problemów – wszystkie największe firmy znajdziecie w północnej części hali przylotów. Korzystania z oferty mniejszych pośredników nie polecam – słyszałem opowieści o bardzo złym stanie technicznym samochodów.

Jordania - nasz samochód

Nasza furka w pełnej krasie

Zdanie samochodu przed odlotem również nie należy do skomplikowanych, ale nie ciśnijcie na lotnisko na ostatnią chwilę, bo procedura zajmie Wam te 15 cennych minut… chyba że zdecydujecie się na pełne ubezpieczenie. Najważniejsze jest to, żeby na lotniskowy parking wjechać pasem dla wynajętych samochodów (będzie oznaczony), a następnie zająć jedno z miejsc opisanych nazwą Waszego pośrednika (będzie na nim namalowana). Potem tylko chwila w papierzyskach i jesteście wolni.

Jeśli planujecie wynająć samochód w Jordanii, to możecie skorzystać z poniższego linku – na przykład w ramach podziękowania za ten tekst. Dzięki temu wy będziecie mieli sprawę z głowy, a nam wpadnie niewielka prowizja:

Wynajem samochodu w Jordanii

Najważniejsze przepisy drogowe w Jordanii

Jazda samochodem po Jordanii nie jest nawet w połowie tak przerażająca, jak niektórzy opowiadają (o małym wyjątku piszę poniżej). Najważniejsze przepisy można podsumować w kilku punktach:

  • Ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym wynosi bazowo 50 km/h, poza terenem zabudowanym 90 km/h, a na autostradzie – 110 km/h. Zdarzają się ograniczenia miejscowe, ale jest ich mało.
  • Na większości dróg nie znajdziecie pasów rozgraniczających. Wyjątkiem są nowsze/odremontowane trasy. Oznacza to, że samochody mogą zupełnie legalnie jechać trzema pasami tam, gdzie Europejczyk spodziewa się maksymalnie dwóch.
  • W przypadku potrącenia pieszego wina automatycznie spada na kierowcę. Na tę kwestię trzeba zawsze uważać, bo localsi (zwłaszcza Ci młodsi) traktują drogi jak chodniki. Bądźcie szczególnie uważni po zmroku.
  • Nie bardzo mogę się doszukać, jak to jest z promilami we krwi, ale zważywszy na to, że Jordania jest krajem arabskim, to założyłbym zerową tolerancję.
  • Pozostałe kwestie są uregulowane „zdroworozsądkowo”. Pasażerowie nie muszą mieć zapiętych pasów bezpieczeństwa, dzieci nie muszą jeździć w fotelikach, świateł używacie, kiedy uznacie, że należy itd. Mocno nadużywany jest natomiast klakson, wschodnim sposobem służący do sygnalizowania co bardziej śmiałych manewrów (jak wyprzedzanie z prawej czy ochota wjechania na drogę pod prąd).

Jeśli chodzi o regulacje, to najlepiej po prostu nie szarżować i jeździć spokojnie – Jordania jest na tyle mała, że naprawdę wszędzie zdążycie.

Policja drogowa w Jordanii

Skoro mamy już odhaczone przepisy, to zajmijmy się jeszcze tutejszą policją. Każdy turysta podróżujący na własną rękę prędzej czy później będzie miał z nią do czynienia, bowiem w Jordanii bardzo powszechne są tzw. checkpointy. Szczególnie mocno nasycone nimi są drogi wzdłuż granicy z Izraelem oraz zlokalizowane w pobliżu granicy syryjskiej.

Na checkpointach najczęściej będziecie musieli się uśmiechnąć, rzadziej zamienić z policjantem parę zdawkowych zdań, a najrzadziej wręczyć mu swój paszport. Kontrole w przypadku turystów są szybkie, a najdłuższą i najbardziej formalną przejdziecie w wypadku podróży do Akaby, mającej status specjalnej strefy ekonomicznej.

Jordania - oznaczenie punktu kontrolnego

Punkty kontrolne są zawsze porządnie oznaczone

Punkty kontrolne są ZAWSZE dobrze oznaczone i najważniejsze to nie ignorować ich, nawet jeśli policjanci nie wyglądają na zainteresowanych. Jeżeli mundurowi zdają się Was zlewać, zawsze lepiej zatrzymać się i sprawdzić, czy nie będą mieli pytań. To zagwarantuje, że rzeczywiście nie będą ich mieć. Ogólnie mundurowi są mili, przyjaźni i raczej nie powinni stanowić problemu.

Podobno Jordania stoi również foto-radarami. My osobiście nie odnotowaliśmy jakiejś przeogromnej liczby tych urządzeń (w Maroku było ich więcej), ale lepiej o nich pamiętać – w końcu chcielibyście odzyskać hajs nadpłacony w wypożyczalni na mandaty.

Drogi (i bezdroża) w Jordanii w praktyce

Jordańskie drogi wymagają osobnego omówienia.

Poza miastami główne trasy dojazdowe są w dobrym stanie i raczej nie uświadczycie w nich potężnych dziur (w końcu nie występują tu siarczyste mrozy). Większym problemem są leżące na poboczach opony, które występują w Jordanii w zatrważającej ilości. Główne drogi dzielą się na cztery najważniejsze trasy:

  • Desert Highway (Highway 15) rozciąga się od północnej granicy Jordanii aż do Akaby. Ta trasa to oficjalnie jedyna „prawdziwa” autostrada w kraju, ale status ten możecie włożyć pomiędzy zabawne przypowiastki. Pomimo ogólnego ograniczenia do 110 km/h, zdarzają się na niej miejsca z limitem prędkości do 60 km/h, checkpointy oraz progi zwalniające (szczegóły niżej). W najlepszym stanie jest droga pomiędzy Wadi Rum a Akabą – tu faktycznie można się rozpędzić.
  • King’s Highway (Highway 35) to „stara” droga pomiędzy Irbidem a południem kraju, w okolicach Ma’an przechodząca w Desert Highway. To z niej będziecie korzystać najczęściej, jako że łączy najważniejsze atrakcje turystyczne Jordanii, takie jak stolica, Al-Karak czy Szobak. Jej ogólny stan jest lepszy niż Autostrady pustynnej, ale mankamentem będą tutaj liczne górskie serpentyny. Te ostatnie jednak sprawiają, że to właśnie ta droga jest najbardziej „widokowa”, podobnie jak trzy główne odnogi prowadzące do niej znad Morza Martwego.
Jordania - Kings Highway

Zakrętasy na Drodze królewskiej

  • Dead Sea Highway (Highway 65) to trasa od Akaby do Irbidu, z tym że w całości przebiegająca wzdłuż granicy z Izraelem i nad Morzem Martwym. Oczekujcie licznych checkpointów i wspaniałych widoków od strony granicy (od drugiej widać tylko góry). Po tej trasie jeżdżą głównie turyści.
  • Al-Badiyah Highway (Highway 5) to bardziej ciekawostka, biegnąca przez totalne zadupie od Al-Azraq do Ma’an, a następnie do granicy z Arabią Saudyjską. Trasa w całości wiedzie przez pustynię, a po drodze natkniecie się na niej tylko na (podobno nieliczne) stacje benzynowe.

Z wartych odnotowania dróg wspomnę jeszcze tylko o trasie numer 40, łączącą Amman z granicą syryjską (jeśli będziecie w Jordanii dłużej, to możecie na nią trafić) oraz o licznych, krótszych trasach na północy kraju (pomiędzy Ammanem a Irbidem), na które możecie dostać się podczas podróży do Dżarasz i dalej. Wszystkie te drogi, wyjąwszy może „czterdziestkę” są w niezłym stanie i jazda po nich nie powinna nastręczać Wam trudności.

Jordania - trasa nr 40

Trasa 40 ma swoje momenty

Dwoma elementami, które trudności MOGĄ nastręczać, są:

  • Progi zwalniające: najważniejsze drogowe przekleństwo Jordanii (a także kilku innych krajów arabskich) to wszechobecne progi zwalniające, występujące losowo w niemal każdym miejscu w kraju. Z naszych obserwacji wynika, że największego nasycenia nimi możecie spodziewać się w okolicach szkół i meczetów, gdzie „leżący policjanci” bywają nieoznaczeni i występują w grupach. Poza tym spodziewajcie się ich podczas przejazdu przez miejscowości. Pomiędzy nimi szansa na progi również występuje – możecie być spokojni wyłącznie na odcinkach tras, po których można jechać 110 km/h.
Jordania - progi zwalniające

Spodziewalibyście się tutaj jakiegoś progu?

  • Podjazdy: strome podjazdy to chleb powszedni na autostradzie 35 oraz na mniejszych trasach w centrum kraju – zwłaszcza tych łączących mniejsze miejscowości. Z uwagi na nie warto po Jordanii poruszać się samochodem wyposażonym w mocniejszy silnik, chyba że lubicie ekscytujące wspinaczki z prędkością 20 km/h. Owe podjazdy to jedyna przyczyna, dla której od czasu do czasu warto rozważyć zatankowanie pojazdu paliwem 95-oktanowym (patrz niżej). Te 5 oktanów potrafi naprawdę zrobić różnicą, szczególnie jeśli planujecie przebijać się znad Morza Martwego do centrum kraju.
Amman - wzniesienia

Takie podjazdy to w Jordanii standard

Własnym samochodem po Wadi-Rum?

Od czasu do czasu w sieci można natknąć się na pytania, czy własnym samochodem możemy wjechać na Wadi-Rum (albo na inne tereny pustynne). Odpowiedź brzmi: można, ale tylko raz.

Nie ma żadnych oficjalnych zakazów dotyczących jazdy wynajętym samochodem po pustyni. Wadi-Rum to jednak potężny kawał piaszczystej przestrzeni, w której czasem grzęzną nawet wysłużone maszyny z napędem na 4 koła. Jeśli macie wóz 4×4 i odpowiednie doświadczenie, to jasne – możecie spróbować. Nie myślcie nawet jednak o pakowaniu się tam na pałę samochodem z „normalnej” wypożyczalni, bo bardzo długo będziecie szukać uprzejmego sąsiada z traktorem. Jeśli macie własne cztery kółka, zostawcie je w wiosce Wadi Rum, a na wycieczkę na pustynię udajcie się z doświadczonym kierowcą, który ma nie tylko umiejętności, ale także wiedzę odnośnie tamtejszych dróg i tras dojazdowych. W innym wypadku możecie mieć naprawdę spory problem.

Samochodem po Wadi Rum

Na Wadi Rum zaufajcie profesjonalistom

Jordańscy kierowcy

Wbrew temu, co można czasem przeczytać czy usłyszeć, kierowcy w Jordanii nie jeżdżą aż tak źle, jak się powszechnie uważa. Owszem – nie używają kierunkowskazów, wjeżdżają (nawet na autostradę) pod prąd albo wciskają się przed Was bez wazeliny. Niemniej, przekraczanie prędkości należy w Jordanii do rzadkości (badum-tss!), a większość „niebezpiecznych” manewrów wykonywana jest po sygnalizacji dźwiękowej, niejednokrotnie poprzedzonej machaniem ręki i krzykami. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, sporo cierpliwości i tyle.

Czymś nieco innym jest stan techniczny jordańskich pojazdów. Pojęcie „przegląd techniczny” raczej w Jordanii nie funkcjonuje, a ilość pękniętych opon na poboczach tras wyraźnie sugeruje, że Jordańczycy w poważaniu mają kwestię stanu technicznego swoich samochodów. Łyse gumy, niedziałające kierunkowskazy i tego typu ustereczki to standard na jordańskich trasach, dlatego warto mieć się na baczności i trzymać dystans, choćbyście w Polsce zawsze jeździli przyklejeni do kierowcy przed Wami.

Na pocieszenie powiem, że stan techniczny wózków z wypożyczalni zazwyczaj jest bardzo dobry, nie licząc drobnych otarć czy przybrudzeń. Wasza w tym głowa, żeby tak zostało. Jeśli nie lubicie stresować się za kółkiem, to na drogi najlepiej wyjeżdżać przed 10:00, kiedy ruch jest stosunkowo najmniejszy. To pozwoli Wam na szybki wyjazd z miasta na trasę, gdzie okazji do stłuczek jest zdecydowanie mniej.

Samochodem po Ammanie (i miastach)

Najtrudniejszym elementem jazdy samochodem po Jordanii jest nawigacja po dużych miastach, w szczególności po Ammanie. Wynika ona z połączenia dwóch czynników: ogólnego braku kultury jazdy localsów oraz warunków drogowych. Kiedy ktoś pakuje Wam się na pas na jednej z jordańskich „autostrad”, wystarczy zwolnić i przekląć w duchu. Taki manewr odbiera się jednak zupełnie inaczej, kiedy stoimy w kilometrowym korku na jezdni o nachyleniu 30 stopni, a wokół cały czas przemykają piesi.

Największym problemem w Ammanie, ale także w Dżarasz czy Petrze, jest to, że ulice są tu wąskie i położone na wzgórzach. Tu bardzo przydaje się automatyczna skrzynia biegów, dzięki której nie będziecie musieli cały czas tańczyć po pedałach hamulca i gazu; ale także cierpliwość i spokój. Jeśli czujecie się zestresowani w ruchu miejskim, po prostu poczekajcie aż ktoś zauważy, że jesteście turystami i wreszcie Was przepuści. Postarajcie się również nie zwracać uwagi na klaksony i krzyki – w 90% przypadków owe sygnały nie są przeznaczone dla Was. Szczególną koncentrację zalecam na dużych rondach. Wjazd na nie jest chyba najbardziej stresujący, ale w tym wypadku najlepiej śledzić zachowanie innych kierowców i podążać z prądem.

Amman - ruch uliczny

Ruch uliczny w Ammanie – ktoś zgadnie, ile pasów ma ta droga?

Prawda jest taka, że z jordańskich miast należy uciekać samochodem rano i wracać do nich po 19:00. Jeśli będziecie trzymać się tej zasady, to odpadnie Wam większość komunikacyjnego stresu. Jeśli z jakiegoś względu będziecie w Ammanie w godzinach szczytu, pozostaje Wam ostrożna jazda z prędkością 50 km/h i czerpanie z pokładów cierpliwości, które warto zbierać na takie właśnie okazje. Jeśli z cierpliwością u Was krucho, to lepiej rozważyć wynajęcie samochodu z kierowcą.

Aha – w jeździe po (dużym) mieście nieodzowny będzie GPS, no chyba, że biegle posługujecie się arabskim. O ile długie trasy w Jordanii są nieźle oznakowane, o tyle w mieście prędzej się zesracie niż dojedziecie do punktu docelowego bez nawigacji. Polecam zakup miejscowej karty SIM i posługiwanie się Google Maps – zdecydowanie przyda Wam się aktualizowane na bieżąco info o korkach, remontach i objazdach.

Parkowanie w Jordanii

W jazdą miejską nierozerwalnie związana jest kwestia parkingów. Ta sprawa na szczęście jest bardzo prosta, bo miejscowi parkują wszędzie, a płatnych parkingów jest jak na lekarstwo. Te ostatnie znajdziecie głównie pod najważniejszymi atrakcjami turystycznymi, ale nawet pod wejściem do Petry bez większego problemu znajdziecie stanowisko, w którym ustawicie się za darmola. My traktowaliśmy parkingi płatne jako środek ostateczny i skorzystaliśmy z tej instytucji tylko raz – w Dżerasz.

W miastach samochód można zostawić niemal wszędzie, gdzie pozwala na to odpowiednio niski krawężnik. W razie wątpliwości sprawdźcie, gdzie parkują miejscowi i podążajcie tym tropem. W najgorszym razie dopuszczalne jest nawet zostawienie samochodu na skraju pasa ruchu – localsi robią to notorycznie, kiedy wybiegają z pojazdu na szybkie zakupy. Policjanci nie zwracają na to uwagi, bo sami szukają miejsca do zaparkowania.

Parkowanie w Jordanii

Zgadnijcie, która fura należała do nas…

Poza miastami to już w ogóle magia. Oficjalne punkty widokowe wyposażone są w zatoczki, a nieoficjalne w wyjeżdżone miejsca, na których bez trudu się mieścicie. Jeśli widzicie taką miejscówkę, to skorzystajcie z niej, bo za zakrętem może się okazać, że widok został zasłonięty, a na drodze nie ma jak zawrócić.

Paliwo w Jordanii

Ostatnia edycja przewodnika Lonely Planet po Jordanii mówi, że w tym kraju najlepiej tankować, kiedy na horyzoncie pojawi się stacja benzynowa. Być może jest to prawda w przypadku autostrady numer 5, ale w pozostałych przypadkach absolutnie nie musicie się obawiać. W okolicy każdego większego miasteczka znajdziecie stację benzynową, a na głównych trasach przybytki tego typu napotkacie co kilkanaście kilometrów – może z wyjątkiem autostrady 65 (nad Morzem Martwym). Tankowanie na zapas polecałbym głównie w przypadku kręcenia się po mniejszych drogach, takich jak dojazdówki znad Morza Martwego do Ammanu czy na wschodnich wylotówkach ze stolicy. Tam rzeczywiście stacji jest mniej, a ponadto zapomnijcie o możliwości płacenia na nich kartą.

Paliwo w Jordanii kosztuje tyle co u nas… o ile tankujecie benzynę 95-oktanową. O taką praktykę poproszą Was w wypożyczalni, ale miejscowi szybko przekonają Was, że to nie ma sensu. W 90% przypadków benzynę na stacjach tankuje obsługa i to ona dobierze paliwo za Was. Panowie na stacji najczęściej bez pytania chwycą za pistolet z dystrybutora 90-oktanowego i szybko się przekonacie, jak pozytywnie wpłynie to na stan Waszych finansów na miejscu (słabsza benzyna jest tańsza o jakąś 1/3). My w Jordanii wykonaliśmy 4 tankowania za łączną sumę 85 JOD, a przejechaliśmy około 1300 km.

Mniej wydajne, 90-oktanowe paliwo ma jedną wadę: jest (a to niespodzianka) mniej wydajne. Jeśli dysponujecie małym autem ze słabym silnikiem, to ponownie uczulę Was na liczne wzniesienia i podjazdy. Na bardziej spektakularnych z nich wyraźnie poczujecie, że Waszemu silnikowi brakuje mocy, więc przeczulonym na tym punkcie polecam standardową benzynę.

Podczas tankowania warto również patrzeć na ręce obsłudze stacji. Doszły mnie słuchy, że obsługa czasem kręci wały na turystach, tankując paliwo na dwie raty, a następnie zawyżając wysokość opłaty za pierwszą porcję (której nie można już sprawdzić). Za paliwo i tak zapłacicie bezpośrednio przy dystrybutorze (nawet kartą), więc lepiej po prostu zostać przy samochodzie i obserwować licznik.

Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne nasze teksty na temat Jordanii albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej Wyprawy z 2019 roku. Zachęcamy Cię również do polubienia naszego bloga na Facebooku – na fanpage‘u często pojawiają się dodatkowe treści.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?