Bergen, pomimo piastowania pozycji drugiego pod względem wielkości miasta w Norwegii, jest miejscem zdecydowanie ładnym i wartym odwiedzenia. Przekonałem się o tym podczas 3 dni spędzonych na miejscu, podczas których nie tylko kręciłem się po centrum, ale odbyłem też dłuższy spacer na skraj miasta, z którego następnie musiałem – jak ostatni debil – wrócić autobusem za circa 25 zico. Efekty wszystkich przechadzek z aparatem możecie obejrzeć sobie poniżej.
Bryggen deszczową porą, czyli pierwsze zdjęcie na miejscu
Mój ulubiony neon świata
Okolice mojego hostelu z imponującym trollem na ścianie
Targ Rybny i centrum informacji turystycznej w jednym
Domek dla liliputów
Bergeńska twierdza – można ją przerzucić małym kamieniem
Antykwariat w prawdziwym tego słowa znaczeniu
Ujęcie z jednego z licznych wzgórz
Wbrew temu co można by sądzić, to nie był blady świt
Spacer po wschodnim krańcu miasta
Bryggen z drugiej strony zatoki
Jeden z licznych bergeńskich barów
