Wyprawa quasi-konna nad jezioro Songkol była, poza wizytą w Biszkeku, naszą jedyną okazją na zetknięcie się z Kirgistanem. Dziś prezentuję Wam krótki film, a także nieco pokaźniejszą niż zwykle galerię zdjęć z tego tripu – także po to, aby pokazać SOBIE, że koniecznie muszę tam kiedyś wrócić.
Galeria zdjęć:
W drodze do Kuzart
Sypialnia w typowym, kirgiskim domu…
… a do tego jeszcze pokój dzienny
Kirgiski krajobraz tuż po zachodzie słońca
Nasza baza wypadowa
Jak widać, light noise nie ma tu wstępu
Pierwsze metry na końskim grzbiecie
Za dwa lata nie pozwoli już podejść tak blisko…
… ten zresztą pewnie też nie
Nasze stosunkowo wierne rumaki
Klasyczny close-up na końskie oko
Ach, te kirgiskie wygody
Spotkania z lokalną fauną
(Prawie) w stronę zachodzącego słońca
Nieco nowocześniejszy środek transportu
Żółta trawa i niebieskie niebo
Widok na kirgiską grań
Beata dzielnie znosiła niewygody podróży
Już prawie u celu
Ostatni widoczek po drodze
