Site icon jedź, BAW SIĘ!

TOP 5 rzymskich ruin w Jordanii

Jordania - Dżarasz

Jordania - Dżarasz

Zgodnie z popularnymi pamfletami turystycznymi, Jordania to w dużej mierze Petra, Wadi Rum, Akaba i Morze Martwe. Przez tę część świata przetoczyło się jednak tyle wydarzeń, filozofii i kultur, że warto zainteresować się miejscami rzadziej wspominanymi, a robiącymi co najmniej podobne, jeśli nie większe wrażenie niż najważniejsze atrakcje omawianego kraju. Przykładowo mogą to być pozostałości po dominacji starożytnych Rzymian w tym regionie.

Możecie tam również porobić z siebie idiotów…

Krótkie rzymskie panowanie

Podbój Jordanii przez Rzymian zaczął się po południa kraju, na którym od VI wieku p.n.e. rządzili Nabatejczycy. Rzymianie wjechali w nich na pełnej kurwie koło II wieku naszej ery, wkrótce podbijając cały region i scalając go pod rządami wodzów rzymskich na wschodzie. W swoim najlepszym okresie, mocno autonomiczna Palmyra (rejon ze stolicą w obecnej Syrii)  zaczęła nawet prowadzić własną politykę zagraniczną, co – jak łatwo się domyślić – nie do końca spodobało się w Rzymie. Po kilku buntach region Palmyry stracił na znaczeniu, by po rozpadzie Cesarstwa Rzymskiego przejść pod władanie Bizancjum. Wreszcie, w I połowie VII wieku Jordania dostała się pod władanie Arabów i już pod nim pozostała (z drobnymi zawirowaniami po I Wojnie Światowej).

W Jordanii rzymskich ruin znajdziecie od nagłej krwi i jeśli chcielibyście zobaczyć wszystkie, to wypadałoby wpaść do tego kraju TYLKO w tym celu. Jeśli jednak nie jesteście totalnymi kolumnowymi freakami, to spokojnie wystarczy Wam „zaliczenie” 2-3 pozycji z poniższej listy TOP 5, którą dla was przygotowaliśmy. Już wtedy będziecie mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że nieco liznęliście także tę stronę tego interesującego kraju.

5. Umm Qais (Gadara)

Rzymskie pozostałości w Umm Qais – jednego z miast wchodzących w skład Dekapolis – mają jedną zasadniczą zaletę: są stosunkowo rzadko odwiedzane. Leżą na samiusieńkiej północy kraju, w dość dużym oddaleniu od Ammanu i praktycznie wszystkiego innego, co warte jest w Jordanii zobaczenia.

Na miejscu znajduje się naprawdę spora kolekcja różnorodnych ruin, obejmująca m.in. teatr, kilka świątyń, główną ulicę miasta czy łaźnie. Niemniej, te konkretne pozostałości nie zestarzały się najlepiej i niewiele z nich wynosi się ponad głowę człowieka o standardowym wzroście.

Jeśli mielibyście jechać do Gadary specjalnie, to chyba nie ma to sensu, chyba że NAPRAWDĘ chcecie zobaczyć w Jordanii wszystko, co ze starożytnym Rzymem związane. W innym wypadku, można je sobie odpuścić. Na dowód przytoczę nieco obszerniejszą wypowiedź na temat tego miejsca, wyszperaną u Wapniaków w drodze. Dodamy też, że przejażdżka na miejsce bez własnego środka transportu totalnie mija się z celem.

Wjazd do Gadary jest darmowy, jeśli macie Jordan Pass. W innym wypadku zapłacicie 3 JOD.

4. Pella

Pella była kolejnym miastem wchodzącym w skład Dekapolis i leży odrobinę bliżej Ammanu niż Gadara. Nad tą drugą ma jednak kilka przewag: po pierwsze – dojedziemy do niej lepszą, „żółtą” drogą; po drugie – w połowie drogi między nią a Dżarasz znajduje się przekozacki zamek (Adżlun); po trzecie wreszcie – zwiedzanie Pelli w teorii jest darmowe, choć podobno niedawno pojawiły się tam tendencje do zbierania hajsu za wejście (trudno orzec, czy oficjalne).

Poza tym jednak Pella również nie należy do miejscówek mocno imponujących i polecalibyśmy ją raczej na typowe „przy okazji”. Po szczegóły ponownie odeślemy do osobnego testu u Wapniaków. Na miejsce najlepiej dojechać – jak zwykle – własnym transportem albo szarpnąć się na taksówkę z Irbidu lub Dżarasz (z Ammanu to już nieco za daleko).

3. Umm Ar Rasas

Zlokalizowane w pobliżu Madaby Umm Ar Rasas to miejscóweczka wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i choćby dlatego wypada się tam machnąć choćby na chwilę. Miejscowość powstała w czasach rzymskich, początkowo jako baza wojskowa, ale w miarę upływu czasu przekształciła się w ważny ośrodek kulturowo-religijny.

Chociaż teraz na to nie wygląda…

W tym miejscu możecie przeczytać nieco więcej o Madabie, do której zdecydowanie wypada zajrzeć będąc w okolicy.

Najważniejszym odkryciem związanych z Umm Ar Rasas są tutejsze mozaiki. Wprawdzie pochodzą one z czasów bizantyjskich, ale nie ma co kręcić nosem, jeśli już będziecie na miejscu. Poza tym Waszej uwadze polecamy nieco oddaloną od „centrum” ruin wieżę pustelniczą.

Mozaiki zachowały się w znakomitym stanie

Wstęp do ogromnego, pofalowanego kompleksu będzie darmowy, jeśli posiadacie Jordan Pass (w innym przypadku zabulicie 2 JOD). Umm Ar Rasas może mieć coś w sobie, ale my osobiście odebraliśmy go jako mało interesujący. Być może było tak z powodu bardzo nielicznych opisów, które mogłyby nam uświadomić, na co właściwie patrzymy. Bez nich ta miejscówka to w dużej mierze kupa żółto-beżowych kamieni.

Najbardziej rozpoznawalny punkt ruin

Aha. Jeśli nie macie wynajętego samochodu, to najłatwiej dostać się tu z Madaby – taksa powinna zamknąć się w 20 JOD (w obie strony z czekaniem).

2. Cytadela i Amfiteatr w Ammanie

Rzymskie ruiny w Ammanie to dobry pomysł na początek zwiedzania Jordanii, zwłaszcza jeśli przylatujecie do tego kraju z Polski (lądując w Ammanie właśnie). Cytadela nie jest może super imponująca – tym bardziej, że duża jej część jest „zagospodarowana” przez ruiny bizantyjskie; ale Amfiteatr nadrabia. Ta konstrukcja to jedna z najlepiej tego typu zachowanych budowli na świecie, która dodatkowo jest stale wykorzystywana do (z grubsza) oryginalnego celu. Ponadto, amfiteatr jest niewątpliwie największą atrakcją Ammanu, nazywanej często najbrzydszą stolicą świata. Z tego względu głupio byłoby go nie zobaczyć.

Widok na Amfiteatr z sąsiedniego wzgórza

Więcej o wzmiankowanych atrakcjach, jak również o samym Ammanie, możecie poczytać na oddzielnym tekście na naszym blogu, w którym dość dogłębnie zajęliśmy się jordańską stolicą.

1. Dżerasz

Jeżeli wydaje Wam się, że wszystkie poprzednie punkty na liście potraktowaliśmy bez większego szacunku, to było tak tylko dlatego, że jej ukoronowaniem jest Dżerasz: jedno z tych miejsc w Jordanii, które TRZEBA zobaczyć. BEZ DYSKUSJI.

Zapomnijcie o ruinach, które mogliście widzieć we Włoszech, w Grecji czy na Cyprze. Jordański Dżerasz wciąga je jedną dziurą jeszcze przed śniadaniem i wydala nie zauważając. Jeśli wyobrażamy sobie idealne rzymskie ruiny, to oczami wyobraźni widzimy właśnie to miasto.

Dżarasz – widok na miasto

Zgodnie z wieloma rankingami, Dżerasz (lub też Jerash) to najlepiej zachowane rzymskie miasto na świecie. I tak jest bez krztyny kitu. W przypadku większości budynków brakuje praktycznie tylko dachów i wystroju, po ulicach moglibyście przejechać się rydwanem nawet dziś, a kolumnada na wejściu to murowany opad szczęki. Aż trudno uwierzyć, że ten kawał doskonale zachowanej historii pozostawał zapomniany do XIX wieku… No ale dobra – z Petrą było tam samo. Istotnym czynnikiem w tym przypadku było zapewne to, że do tego czasu Dżerasz był niemal w 100% zakopany pod ziemią.

Widok na amfiteatr

Nie będziemy się tu rozwodzić nad wrażeniem, jakie robi spacer po 800-metrowej, doskonale zachowanej głównej ulicy. Nie będziemy też opowiadać o licznych świątyniach wyposażonych w monumentalne klatki schodowe, łukach triumfalnych czy łaźniach, które ustały do dziś w stanie niemal nienaruszonym. Żeby to poczuć, trzeba to po prostu zobaczyć, ale gwarantujemy Wam, że po wizycie w Dżerasz będziecie mogli śmiało powiedzieć, że macie za sobą wizytę w ”najlepszych” ruinach rzymskich na świecie. Weźcie tylko ze sobą spore zapasy wody, bo miasto jest bardzo rozległe – tym bardziej, że aby dojść do jego centrum, musicie na wstępnie przemierzyć cały antyczny cyrk.

Chodzenia jest naprawdę sporo

Do Dżerasz wjedziecie za darmola z Jordan Pass, a jeśli jej nie macie, to za wstęp powinniście zapłacić circa 10 JOD (zdecydowanie nie ma co kwękać nad tą kwotą). Plusem kompleksu jest jego stosunkowo niewielkie oddalenie od Ammanu. Najlepiej dojechać do niego własnym transportem, ale od biedy można wykorzystać taksówkę ze stolicy (przejazd plus oczekiwanie powinno zamknąć się w 40 JOD). Po więcej informacji praktycznych o Dżerasz zaprosimy na bloga Wypisz wymaluj podróż, którego autorzy byli na miejscu parę miesięcy przed nami i poświęcili mu całkiem solidny wpisior.

Dżarasz od „dupy strony” – kawał terenu, jak widać

Mniejsze rzymskie ruiny w Jordanii

Jeżeli nie lubicie tłumów (choć po pandemii jeszcze przez dłuższy czas będzie o nie raczej trudno), to zawsze możecie wybrać się do kilku „alternatywnych” rzymskich miejsc. Tu możemy zaproponować choćby niewielki Hesban, położony w połowie drogi między Ammanem a Madabą.

Fragment ruin w Hesbanie

Z drugiej strony, fani rzymskiej architektury nie muszą szukać jej po jordańskich opłotkach. W końcu jej imponujących przedstawicieli znajdziecie nawet w samej Petrze, mocno „zromanizowanej” pod kątem urbanistycznym za czasów rządów cesarza Hadriana, będącego zresztą miłośnikiem zarówno podróży, jak i architektury.

Rzymski amfiteatr w Petrze też robi wrażenie

Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne nasze teksty na temat Jordanii albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej Wyprawy z 2019 roku. Zachęcamy Cię również do polubienia naszego bloga na Facebooku – na fanpage‘u często pojawiają się dodatkowe treści.

Exit mobile version