Galeria zdjęć: bułgarskie foto-story


Po napisaniu wszystkich zamiarowanych wpisów dotyczących naszego tripa do Bułgarii, a także po zmontowaniu całości wideorelacji, zorientowaliśmy się, że została nam masa nieużytych nigdzie zdjęć. Sami nie mamy w zwyczaju przeglądać zdjęć z wyjazdów, bo zazwyczaj nasze głowy zaprząta organizacja kolejnych (albo sto innych spraw), dlatego doszliśmy do wniosku, że wykorzystamy chociaż część z nich, żeby jeszcze raz podsumować nasz wyjazd do Bułgarii – tym razem w formie skromnego foto-story. Kto wie, może znajdziecie na nich coś, czego w Bułgarii nie widzieliście i postanowicie wcielić dane miejsce do swojego planu podróży? Sprawdźcie!

Dni 1-2: Asenowograd, Plodiv, Bezłudża

Pierwsze dwa dni spędziliśmy na lightcie, eksplorując okolice Asenowogradu, a następnie grzejąc się w słońcu świecącym nad całkiem sympatycznym Plodivem. Słońce to szybko zgubiliśmy, kiedy wybraliśmy się na Bezludżę, aby obejrzeć słynne „bułgarskie UFO”.

Dzień 3: Wielkie Tyrnowo

Kolejne 1,5 dnia spędziliśmy w Wielkim Tyrnowie – jednym z najciekawszych miast centralnej Bułgarii. Niestety, pogoda przestała nam dopisywać i większość zwiedzania byliśmy zmuszeni przeprowadzać w deszczu strugach. Dodatkowo, najważniejszy lokalny klasztor okazał się być zamknięty dla zwiedzających.

Dni 4-5: Dojazd na wybrzeże i Warna

Bułgaria może nie jest specjalnie wielkim krajem, ale dojazd na wybrzeże zabrał nam trochę czasu, tym bardziej, że po drodze zrobiliśmy kilka przystanków. W tym w Szumenie czy w Madarze – „domu” słynnego Jeźdźca, widocznego na bułgarskich monetach.

Dni 5-6: Bułgarskie wybrzeże

Startując z Warny, trasę kontynuowaliśmy na południe, odwiedzając między innymi Nesebyr, Burgas czy Sozopol. Pogodę mieliśmy w kratkę, ale niedostatki aury Bułgaria wynagrodziła nam ciekawymi, w tym mało znanymi, miejscówkami.

Dzień 7: Emen i Łowecz

Wracając w stronę Sofii wreszcie trafiliśmy na szlak najciekawszych bułgarskich atrakcji. Pozostawiony na lepszą pogodę kanion Emen pod Wielkim Tyrnowem zdecydowanie zrobił nam dzień, ukoronowany dodatkowo zabudowanym mostem handlowym w Łoweczu.

Dzień 8: Prochodna i Belogradczik

Kolejnego dnia zrobiliśmy kawał trasy. Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w najsłynniejszej bułgarskiej jaskini: Prochodnej; w jego połowie byliśmy już w Belogradcziku, który jednogłośnie uznajemy za najpiękniejsze miejsce w Bułgarii; a wieczorem zdążaliśmy już do stolicy kraju – Sofii.

Dni 9-10: Sofia i Rila

Ostatnie dni spędziliśmy na małym, niezobowiązującym chilloucie w Sofii, kręcąc się po mieście oraz organizując sobie krótką wycieczkę do położonego (stosunkowo) niedaleko Monastyru Rylskiego. Tym razem pogoda zdecydowanie była naszym sprzymierzeńcem.


Jeśli mamy być szczerzy, to 10 dni w Bułgarii nam wystarczyło, choć nie obrazilibyśmy się za lepszą pogodę. Dokładniejsze omówienie naszej trasy po tym kraju, wraz z solidną dawką dodatkowych spostrzeżeń, znajdziecie w tym miejscu.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne notki o Bułgarii lub polubić nasz blog na Facebooku, gdzie na bieżąco informujemy o nowych wpisach i wrzucamy dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?