Wyspy Owcze – formalnie część Królestwa Danii – przez wielu nazywane są najpiękniejszym miejscem na Ziemi. Takie stwierdzenie można uznać za prawdziwe w kategorii krajów północy, bowiem widoki na Owcach reprezentują sobą coś zupełnie innego niż, przykładowo, rajskie plaże Azji południowo-wschodniej czy przepastne dżungle Ameryki Południowej. Faroje to raj dla podróżników szukających wyciszenia, spokoju oraz okazji do trekkingów pośród zapierających dech w piersi krajobrazów. Satysfakcję z pobytu na miejscu będą też czerpać miłośnicy ptaków oraz, co rozumie się samo przez się, owiec. Ten niby-kraj, pomimo niewielkich rozmiarów, ma turyście do zaoferowania bardzo dużo, choć będzie to oferta skierowana głównie dla tych, którzy zjadają świat oczami i mają stosunkowo głębokie kieszeni.

UWAGA: niniejsza strona zbiorcza jest jeszcze w trakcie budowy. Obecnie zawiera przede wszystkim informacje praktyczne, a wpisy na temat konkretnych wysp i atrakcji będą pojawiać się na niej regularnie, zapewne do końca I kwartału 2020 roku. Jeśli interesuje Cię tematyka Wysp Owczych, wpadaj tutaj co jakiś czas lub skorzystaj z możliwości powiadomień automatycznych, dostępnej w prawym-dolnym rogu strony (ikona z dzwoneczkiem).

Kliknij tutaj, aby od razu przenieść się do spisu i mapy moich wpisów o Wyspach Owczych. Jeśli preferujesz prostszy spis, możesz też po prostu przenieść się na stronę tagu „Wyspy Owcze”.

Wyspy Owcze w skrócie:

Wjazd/wiza na Wyspy Owcze

Wyspy Owcze są oficjalnie częścią Królestwa Danii, ale od 1948 roku cieszą się autonomią. Pomimo odrzucenia (w referendum ogólnym) członkostwa w Unii Europejskiej, na ich terytorium wjedziemy wyłącznie z dowodem osobistym, choć niektóre strony wspominają, że na wszelki wypadek warto mieć ze sobą paszport (ja miałem). W celach turystycznych na Farojach możemy jednym rzutem spędzić do 3 miesięcy, ale musimy mieć ze sobą odpowiednie środki finansowe (co może okazać się pewnym wyzwaniem). Kwestia ta jednak nie jest w żaden sposób sprawdzana na granicy.

Na Owce można dostać się na dwa główne sposoby:

  • Promem – połączenia ze Starym Kontynentem obsługiwane są przez przewoźnika Smyril Line (pływającego także na Islandię – wizyty w obu miejscach można dość wygodnie połączyć), którego promy wyruszają z Danii i Norwegii. Poza sezonem (od października do maja) prom na Wyspy Owcze kursuje raz w tygodniu, a w sezonie dwa razy. Cena biletu zależna jest od wielu czynników, takich jak pora roku, rodzaj zakwaterowania oraz to, czy zabieracie ze sobą własny środek transportu. O jej wyliczenie możecie poprosić online na stronie przewoźnika. Warto wskazać, że ten środek transportu jest dość czasochłonny, ale dłuższy czas podróży wynagradzają „postoje” oraz widoki. Sam nie korzystałem z promu, także po więcej szczegółów odeślę Was tutaj.
  • Samolotem – na Faroje najłatwiej (i chyba najtaniej) dostać się samolotem. „Główne” połączenie funkcjonuje z Kopenhagi, ale na Owce dostaniemy się także z kilku innych, duńskich miast. Lot z Warszawy, z przesiadką w Kopenhadze, można wyrwać w promocji za nieco mniej niż 1000 zł, a co bardziej cierpliwym polecam próbę złożenia podróży przez Billund, do którego z Polski – w śmiesznych cenach (od 39 PLN) – lata WizzAir. Przy odrobinie szczęścia ten wariant podróży lotniczej może kosztować Was nawet poniżej 500 zł (połączenie w takiej cenie znalazłem w 2018 roku, ale niestety planu nie zrealizowałem). W Billund, przy okazji długiej przesiadki, możecie od razu odwiedzić Legoland.

Bezpieczeństwo i pieniądze na Wyspach Owczych

Wyspy Owcze - pogoda

Te chmury zostały z nami przez dobrych parę godzin

Wyspy Owcze są jednym z najbezpieczniejszych celów podróży na świecie. Na miejscu raczej nie musimy obawiać się żadnych zagrożeń ze strony „ludzkiej”, takich jak rozboje czy kradzieże kieszonkowe. Farerzy to naród dość małomówny i nieco zdystansowany, ale nie można odmówić im gościnności oraz doskonałej organizacji. Największym przeciwnikiem turysty na Owcach jest pogoda – krnąbrna, kapryśna i zmieniająca się z godziny na godzinę. Nawet w sezonie letnim musimy zawsze brać poprawkę na zmieniające się warunki pogodowe, które potrafią pokrzyżować co bardziej ambitne plany (na przykład kilkudniowe trekkingi czy rejsy). Porywisty wiatr i deszcz potrafią pojawić się nagle i bez zapowiedzi. Warto również pamiętać, że Wyspy Owcze nie są częścią Unii Europejskiej, a co za tym idzie – nie obowiązuje tu karta EKUZ. Wybierając się na nie warto więc ubezpieczyć się dodatkowo.

Jeśli chodzi o walutę, to na Owcach zapłacimy zarówno duńskimi koronami, jak i koronami Wysp Owczych. Te ostatnie dostrzeżemy raczej rzadko i nie są one domyślnie wydawane turystom, jako że nie można płacić nimi w kontynentalnej Danii. Jeśli jakimś cudem znajdziecie się w posiadaniu ich większej ilości, pamiętajcie by wymienić je jeszcze będąc na archipelagu (na DKK wymienicie je po twardym kursie 1:1). W większych miasteczkach czy na stacjach benzynowych bez problemu zapłacicie za wszystko kartą (Revolut działa bez zarzutu). Bankomaty są dostępne, ale raczej sporadycznie, także lepiej od razu wybrać z nich większą gotówkę. Podobnie jest z kantorami, których nie uświadczycie w rejonach bardziej oddalonych od lotniska czy stolicy.

Owczy internecik

Wyspy Owcze nie są w Unii, więc możecie zapomnieć o darmowych roamingu. Na szczęście już na lotnisku bez trudu dostaniecie lokalną, turystyczną kartę SIM od ForoyaTele. Taka przyjemność kosztuje około 100 DKK i zapewni Wam 2-gigabajtowy pakiet internetowy (oraz 25 DKK na rozmowy i SMSy), a co za tym idzie – kontakt ze światem zewnętrznym… o ile tylko pozostaniecie w granicach cywilizacji. Zasięg na Owcach złapiecie w większości turystycznych miejsc, ale momentalnie stracicie na obszarach oddalonych od siedzib ludzkich, a także na wodzie. Karta SIM przyda się zwłaszcza kierowcom, bo drogi na Farojach potrafią czasem wprawić w konfuzję, na przykład kiedy od godziny próbujecie wyjechać ze stolicy. Weźcie poprawkę na to, że Google Maps nie jest na Wyspach Owczych aktualizowany tak często, jak w Europie, więc czasem nawet ta aplikacja może się nieco pogubić (zwłaszcza w przypadku remontów).

Atrakcje Wysp Owczych

Pod kątem turystycznym, Wyspy Owcze można podzielić na trzy regiony: bliski, oddalony i totalne zadupie.

Wyspy Owcze z pokładu śmigłowca

Widok na Vagar z pokładu śmigłowca

Rejon „bliski” to trzy główne wyspy archipelagu północnego: Vagar, Streymoy i Eysturoy. To na nich koncentruje się większość ruchu turystycznego na Owcach i to tutaj znajduje się gros miejscówek, które widuje się na zdjęciach po wpisaniu w Google hasła Wyspy Owcze. Na Vagar znajdziemy słynny wodospad w pobliżu wioski Gasadalur czy jezioro Leitisvatn, znane z iluzji optycznej, która każe nam sądzić, że znajduje się ono na poziomie morza. Z Vagar dostaniemy się również na Mykines – jedną z najpiękniejszych wysepek całego archipelagu, będącą kolonią wielu odmian charakterystycznych ptaków (w tym maskonurów czy głuptaków). Dwie pozostałe, „główne” wyspy to raj dla oczu, składający się z przepięknych tras widokowych oraz spektakularnie położonych wiosek, takich jak choćby Tjornuvik czy Gjogv. Na Streymoy znajduje się również stolica Wysp Owczych – Torshavn, która jednak jest odwiedzana przez turystów głównie dla formalności. Swoistym centrum turystycznym regionu staje się za to Vestmanna, z której można wyruszyć – między innymi – na rejs pod klify Streymoy.

Te biedne grindwale…

Czytając o Wyspach Owczych na pewno natknęliście się na temat organizowanego rokrocznie polowania na wieloryby i grindwale, podczas którego wody okolic Torshavn spływają krwią setek mordowanych zwierząt. Farerzy zaganiają ssaki morskie do jednej z zatok, a następnie odcinają im możliwość ucieczki, by z łatwością zabijać je harpunami. Proces jest niewątpliwe drastyczny i bardzo brutalny, a do tego co roku przygląda mu się masa gapiów, włączając w to dzieci. Organizacje ekologiczne co roku wzywają mieszkańców Wysp Owczych do zaprzestania procederu, na co Ci niezmiennie odpowiadają, że jest to część ich wielowiekowej tradycji, która dodatkowo jest uwarunkowana ekonomicznie. Mięso i tłuszcz wielorybów i grindwali jest podobno wykorzystywane przez miejscowych producentów przez cały rok.

Racja, jak to zazwyczaj bywa, leży częściowo po obu stronach. Farerzy niewątpliwie mogliby ograniczyć ilość ubijanych zwierząt, jak również zabijać je w sposób bardziej humanitarny, a nie brodząc po kolana we krwi. Biorąc jednak pod uwagę surowy klimat Wysp Owczych, łatwo mi uwierzyć, że wielorybie mięso faktycznie ułatwia przeżycie w tym niegościnnym regionie, zapewniając mieszkańcom Wysp Owczych pożywienie i tłuszcz, który normalnie musieliby pozyskiwać z zewnątrz.

Pełniejszą ocenę pozostawiam Wam, a zainteresowanych tymi polowaniami ostrzegę, że turyści nie są do nich dopuszczani. Głównie ze względu na to, że Farerzy nie chcą dodatkowego rozgłosu w tym konkretnym temacie.

Rejon „oddalony” to wyspy od Kalsoy na zachód, przy czym na turystyczne prowadzenie wysuwa się tu przede wszystkim właśnie Kalsoy, znana głównie z krótkiej, widokowej trasy na jej północnym krańcu. Wyspy Bordoy, Vidoy czy Svinoy są przez podróżujących odwiedzane stosunkowo rzadko, chociaż w opuszczonej wiosce Muli na Bordoy można nawet wynająć domek. Trzeba jednak przyznać, że ta część Farojów jest nieco mniej spektakularna widokowo niż centrum archipelagu.

Wreszcie, dalekie południe, poetycko nazwane przeze mnie „totalnym zadupiem” to wyspa Sandoy i wszystko inne, co położone jest na południe od niej. W tę część archipelagu trafiają tylko Ci, którzy mają na Farojach zdecydowanie więcej czasu (powiedzmy, że więcej niż tydzień), a ich cierpliwość wynagradzana jest między innymi za sprawą widowiskowych chmur na wysepką Litla Dimun, klifów na północy Suduroy czy… największej na świecie skrzynki na listy, zbudowanej w miejscowości Skopun na Sandoy.

UWAGA: powyższe zestawienie jest bardzo oględne i zdecydowanie nie wyczerpuje tematu. Po szczegóły odnośnie atrakcji na konkretnych wyspach zapraszam do oddzielnych wpisów na blogu. Znajdziecie je na dole tej strony.

Jakkolwiek by to nie brzmiało, atrakcje Wysp Owczych to przede wszystkim widoki, widoki i jeszcze raz widoki. Niezależnie od tego, co dokładnie macie zamiar robić na miejscu, wszystko tutaj kręci się wokół potężnych klifów, bajecznych zatok i skąpanych we mgle szczytów. Zadowoleni będą również fani malowniczych wiosek i kościołów, ale jeśli macie ochotę na tajemnicze ruiny, urbex czy atrakcje z serii adrenalinowych, to poszukajcie innego celu podróży. Na Faroje przyjeżdża się przede wszystkim dla wrażeń estetycznych i wszechogarniającego spokoju.

Drogie łażenie

Wyspy Owcze - płatność za przejście

Płatność za przejście? Takich tabliczek jest na Owcach coraz więcej

O ile ładne krajobrazy to najmocniejsza strona Wysp Owczych, to należy mieć świadomość, że gapienie się na nie może również kosztować swoje. Ostatnimi czasy na Farojach coraz więcej właścicieli ziemskich żąda opłat za przejście przez ich teren, co dodatkowo obciąża budżet żądnego widoków podróżnika. Przykładowo, za spacer zapłacicie choćby na Mykinesie (100 DKK), w pobliżu jeziora Leitisvatn (200 DKK) czy na klifach nieopodal wioski Gjogv (50 DKK). Pozostaje tylko płakać i płacić, no chyba, że wolicie siedzieć na tyłkach. Plus jest taki, że im dalej od znanych szlaków, tym mniejsza szansa na te swoiste „bilety”.

Ceny na Wyspach Owczych

Na Owcach jest DROGO, nawet jak na warunki duńskie. Nastawcie się na to, że za każdą rzecz czy usługę będziecie tu płacić dwu-, trzy- albo nawet czterokrotność cen, do których jesteście przyzwyczajeni. Srogie kwoty wydacie na wynajem samochodu czy nocleg w podstawowych warunkach, o jakichś większych luksusach nie wspominając. Jedzenie – nawet w spożywczaku – również wyciągnie wam z portfela niemałą sumkę. Jeśli chcecie stołować się na mieście, to liczcie około 100 zł za standardowy obiad, a 1/3 tej kwoty, jeśli wystarczy wam jakiś lokalny fast-food. Ratunkiem może okazać się sieć sklepów Bonus (wydaje mi się, że najtańsza na Wyspach) oraz stacje benzynowe, w których za 20-30 zł zjemy coś na ciepło oraz popijemy. Generalnie jednak można założyć, że jeden dzień „budżetowego” wyjazdu na Wyspy Owcze, trwającego do tygodnia, to koszt circa 750 PLN (z wliczonym lotem i resztą wydatków).

Szczegółowe artykuły na temat cen na Wyspach Owczych znajdziecie na zaprzyjaźnionych blogach: Agnieszki Szwed oraz Wnuczykijów. Tu z kolei przeczytacie o tym, ile (i na co) wydała na Farojach moja grupa.

Transport i zwiedzanie Wysp Owczych

Poruszanie się po Wyspach Owczych zasadniczo nie sprawia problemów, chociaż przed wybraniem się na nie warto odrobić lekcje z internetów. Przede wszystkim, na Faroje wybieramy się głównie po to, żeby chodzić, dlatego warto zadbać o zaopatrzenie się w jakiś poręczny plecak, do którego zmieścimy wszystkie najważniejsze graty. Kiedy już go mamy, zastanówmy się, jak po archipelagu będziemy się poruszać. Do wyboru mamy następujące opcje:

  • Wyspy Owcze - wynajem samochodu

    Chłopaki dumnie prezentują naszą (nietanią) furę

    Samochód (własny lub wypożyczony) – samochodem własnym dostaniemy się na Owce bez większych problemów, o ile tylko mamy odpowiedni zasób gotówki (na prom) oraz czasu. Pamiętajmy, że Wyspy Owcze nie są częścią Unii, więc wybierając się na nie własnymi czterema kółkami musimy zadbać o Zieloną Kartę. Jeśli natomiast decydujemy się na wypożyczenie samochodu, to sprawa jest jeszcze prostsza. Na Owcach wypożyczalni samochodowych jest mnóstwo, a ich flota prezentuje bardzo wysoki poziom. Pomijając kwestie ekologiczne, wydaje się, że Farerzy wolą, żeby turyści dysponowali własnym transportem. Na moim blogu znajdziecie oddzielny, obszerny tekst dotyczący wypożyczenia i poruszania się samochodem po archipelagu, a tu zaznaczę tylko, że wysoka cena takiej przyjemności jest – przy odpowiednio licznej grupie – bezproblemowo rekompensowana przez komfort i łatwość podróży, a także przez możliwość zatrzymywania się w niemal dowolnym miejscu. Weźcie tylko pod uwagę fakt, że Wyspy Owcze są archipelagiem mocno górskim, co przekłada się na wymóg podwyższonej ostrożności podczas jazdy i zachowania odpowiedniej prędkości. Poza tym (oraz kwestią słynnych, jednokierunkowych tuneli), wypożyczony samochód to doskonały pomysł na ten cel podróży, co mogę poświadczyć osobiście. Będzie to również najsensowniejsza opcja, jeśli na Owcach planujecie być względnie krótko.

  • Autobusy – z tego środka transportu nie korzystałem, ale z różnych źródeł wiem, że turyści mający więcej czasu bardzo go sobie chwalą. Na Wyspach Owczych na tę chwilę funkcjonuje 20 linii autobusowych, numerowanych według wysp, po których przebiega większość trasy konkretnej linii (przykładowo, autobusy linii z 5 z przodu obsługują zachodnie wyspy). Linii jest na tyle mało, że w dane miejsce zazwyczaj dojeżdża tylko jeden autobus, a pełną mapę wraz z rozkładami znajdziecie na stronie internetowej farerskiego przewoźnika regionalnego Strandfaraskip (w skrócie SSL). Mapę znajdziecie tu, a rozkłady jazdy – tutaj. W momencie pisania tego wpisu kalkulator cenowy dotyczący autobusów nie funkcjonował (to zapewne niedługo się zmieni). O ile jednak wiem, ceny nie są AŻ TAK wysokie (od 11 do circa 50 zł w jedną stronę).
  • Promy – pomiędzy niektórymi wyspami archipelagu kursują promy, metodycznie wypierane przez stale rozbudowywaną sieć tuneli. Obecnie regularnym promem dostaniecie się między innymi na Kalsoy, a łączna liczba tras promowych na listopad 2019 roku wynosiła 8. Ceny za transport promowy są uzależnione od długości trasy i je również, wraz z rozkładem, znajdziecie na stronie Strandfaraskip. Plusem jest to, że system komunikacji publicznej na Farojach jest ze sobą połączony, co oznacza, że autobusy na przystanie dojeżdżają o takich godzinach, by podróżny był w stanie zdążyć na prom. Jeśli chodzi o przykładową cenę, to rejs na Kalsoy kosztował w czerwcu 2019 roku 160 DKK (samochód z kierowcą) + po 40 DKK za każdego dodatkowego pasażera. Ta trasa jest dość krótka, ale jednocześnie bardzo popularna wśród turystów. Bilet na prom zawsze obejmuje kurs w obie strony. Aha, weźcie pod uwagę, że promy SSL to normalna komunikacja publiczna. Czym innym są promy stricte wycieczkowe, którymi możecie dostać się choćby na Mykines. Tu ceny (i trasy) mogą się nieco różnić.

Farerska Travel Card

Stosunkowo nową instytucją (na informację o niej natknąłem się dopiero jakiś czas po napisaniu tego tekstu) jest farerska Travel Card, która umożliwia dowolną ilość przejazdów autobusami i przepraw promowych w ciągu 4 lub 7 dni. Cena wersji 4-dniowej to 500 DKK, a 7-dniowej – 700 DKK (dzieciaki mają 50% zniżki).

Warto zaznaczyć, że Travel Card nie obejmuje rejsów na Mykines. Kartę dostaniecie na lotnisku na Vagar, a także na głównym dworcu autobusowym w Torshavn.

  • Helikopter – Wyspy Owcze to chyba jedyny kraj na świecie, w którym ludzie dość regularnie latają helikopterem. Niskie ceny subsydiowanych przez rząd przelotów sprawiają, że jest to forma przemieszczania się atrakcyjna także dla turystów. Pojedynczy lot (TYLKO w jedną stronę) możecie odbyć już za około 50 zł i jest to atrakcja, którą na Wyspach Owczych warto zaliczyć. Po szczegóły zaproszę Was do oddzielnego wpisu, a tu tylko zaznaczę, że helikopter fajny jest, ale datę i czas przelotu warto dobrze zaplanować, zwłaszcza jeśli po Farojach poruszacie się własnym samochodem. W końcu nie chcecie potem drałować do niego 20 km.

Oczywiście, po Wyspach Owczych możemy też do usrania chodzić – bo zdecydowanie jest gdzie. Jeśli planujecie kilkudniowe trekkingi, upewnijcie się, że macie gdzie nocować po drodze oraz wyposażcie się w sprzęt, który pomoże Wam w przypadku ewentualnego kryzysu pogodowego. Weźcie też pod uwagę, że na Farojach formalnie namiot można rozbijać tylko w wyznaczonych miejscach. A ta kwestia płynnie prowadzi nas do tematu pod tytułem…

Noclegi i jedzenie na Wyspach Owczych

Giljanes Hostel

Nasza baza, czyli Giljanes Hostel

Pisząc w skrócie, noclegi na Wyspach Owczych są drogie, niezależnie od wybranego standardu. Jeśli Wasza grupa wyjazdowa liczy więcej osób, warto rozważyć wynajem krótkoterminowy (AirBnB lub podobne), bo tak będzie po prostu najtaniej. W innym wypadku zostaje Wam dosłownie kilka hosteli (w których za łóżko i tak zapłacicie więcej niż 100 PLN/noc) oraz drogie hotele dla bardziej wymagających. Funkcjonują również 2 lub 3 pola kempingowe, ale – z uwagi na farerską aurę – polecam je tylko tym, którzy wiedzą, na co się piszą. W przypadku noclegów, najważniejszą kwestią jest zaplanowanie ich z wyprzedzeniem (tanich miejsc nie jest tak znów wiele) oraz dobranie ich właściwej lokalizacji (żeby nie dymać codziennie przez pół kraju).

Kwestię noclegów na Wyspach Owczych omówiłem dokładnie w kolejnym dużym tekście na moim blogu. Omawiam w nim standard, ceny oraz praktycznie wszystkie możliwości spania. Wpis znajdziecie tutaj.

Wyspy Owcze - tradycyjne rybne klopsiki

Tradycyjne rybne klopsiki

Lubicie testować lokalną kuchnię? Jeśli tak, to Wyspy Owcze mogą Was nieco rozczarować. Tutejsza BUDŻETOWA oferta gastronomiczna ogranicza się głównie do własnoręcznie przygotowywanych śniadań, przekąsek na stacjach benzynowych oraz – w większych miejscowościach – nielicznych knajp, w których królują głównie burgery z baraniny (całkiem niezłe), pizza (również znośna) oraz nieśmiertelna fish & chips (która była naszym najczęstszym wyborem). W punkcie usług turystycznych w Vestmannie znajdziecie także w miarę tani lokal, w którym spróbujecie tradycyjnych klopsików z ryby, ale lojalnie ostrzegam, że raczej nie urwą Wam one dup. Nie oszukujmy się – Faroje nie są archipelagiem, które sprzyjają wykwintnej kuchni, także tutejsze, proste posiłki mają tendencję do bycia po prostu solidnymi i tłustymi…

Z drugiej strony, na Owcach znajdziecie także takie lokale jak KOKS, mogący pochwalić się dwiema gwiazdkami Michelin (oraz czterema znaczkami $ w Google – chyba dobrze wiecie, co to oznacza). W stolicy funkcjonuje także kilka fancy lokali, np. Futastova (specjalizujący się w owocach morza), THE TARV (wołowina) czy etika (sushi). Te knajpy wymagają jednak od turysty naprawdę głębokiej kieszeni, więc osobiście w nich nie zagościłem. Jeśli mam być szczery, to z czystym sumieniem na obiad w Torshavn mogę polecić budę Fisk & Chips przy Vagild 5, gdzie zjedliśmy kawał naprawdę pysznej, zawiniętej w gazetę ryby z frytami, a na piwko udaliśmy się do kawiarnio-baru tuż obok. Fanom lepszego żarcia proponuję zaopatrzyć się w egzemplarz lokalnej, darmowej gazety Local.fo, w której reklamują się przeróżne lokale gastronomiczne.

Wyspy Owcze - Torshavn - Futastova

Futastova z zewnątrz wygląda dość niepozornie…


Moje wpisy o Wyspach Owczych:

Poniżej znajdziesz wszystkie wpisy o Wyspach Owczych, które umieściłem na swoim blogu.

Wyspy Owcze – filmy:

Wyspy Owcze – wpisy ogólne:

Wyspy Owcze – mapa wpisów:

Na poniższej mapie znajdziesz wkrótce wszystkie moje wpisy, które dotyczą konkretnych rejonów i miejsc na Farojach. Kliknij na znacznik, aby przenieść się do odpowiedniego wpisu.

Jak na razie wszystkie moje wpisy o Wyspach Owczych powstały po pojedynczym wyjeździe w czerwcu 2019 roku. Jeśli interesują Cię podobne, krótsze wypady w Świat, kliknij tutaj.