Kirgistan jest marzeniem niejednego podróżnika, a już na pewno takiego, który na dźwięk słowa „góry” lekko popuszcza z radości. Przyjazny, otwarty, kojarzony ze spokojem i wyciszeniem Kirgistan co prawda powoli zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, jak bardzo atrakcyjny jest dla turystów, ale niewiele jeszcze z tego wynika na masową skalę. W Kirgistanie gościłem jak na razie zaledwie kilka dni, dlatego poniżej prezentuję tylko garść podstawowych informacji na temat tego kraju, bo detale odsyłając do moich wpisów lub na inne blogi.

Kliknij tutaj, aby od razu przenieść się do spisu i mapy moich wpisów o Kirgistanie. Jeśli preferujesz prostszy spis, możesz też po prostu przenieść się na stronę tagu „Kirgistan”.

Kirgistan w skrócie:

Wjazd/wiza do Kirgistanu

Jak na razie, a dokładniej do 31 grudnia 2020 roku, obywatele Polscy nie potrzebują wizy do Kirgistanu, o ile nie planują przebywać w nim dłużej niż 60 dni.

Bezpieczeństwo w Kirgistanie

Taszkient - zdjęcie z localsami

Fota jest ważna, ale kumple ważniejsi

Kirgistan jest krajem szalenie otwartym, gościnnym i naprawdę bezpiecznym, o ile mamy na karku głowę, a nie worek pakuł. Coraz większy wkład turystyki w lokalne PKB sprawia, że podróżnicy są witani z uśmiechem na ustach i raczej nie muszą obawiać się dąsów ze strony miejscowych. Localsi bez większych problemów nie tylko udzielą nam wszystkich informacji (o ile będą umieli), ale także przenocują czy nakarmią. Nie liczyłbym jednak, że te dwie ostatnie rzeczy zrobią za darmo (zwłaszcza w bardziej turystycznych rejonach), bo to już nie te czasy.

Najbardziej trzeba pilnować się w Biszkeku, głównie przed standardowymi zagrożeniami pokroju kieszonkowców czy nieuczciwych taksówkarzy. Na szlaku nie uświadczycie ani jednych, ani drugich, a tutejsze organizacje turystyczne dbają o to, by nikt nie robił Was w wała na stawkach usługowych… choć zawsze warto je sprawdzić w kilku miejscach. Kwestie religijno-kulturowe są w Kirgistanie sprawą dość drugorzędną, aczkolwiek zawsze należy pamiętać, że bądź co bądź jest to kraj islamski.

W Kirgistanie na pewno przyda się również znajomość języka rosyjskiego.

Kirgiskie atrakcje

Kirgistan - widok w drodze do Song Kol

Ot, jeden z widoczków

Nie ma co strzępić ryja – do Kirgistanu przyjeżdża się głównie dla gór, jezior i widoczków. Jeśli ich nie lubicie, to na dobrą sprawę nie macie tu czego szukać. Turystyczne centra kraju skupiają się przy jeziorach Issyk Kol oraz Song Kol, ale jeśli macie więcej czasu, to możecie po prostu wsiąść na konia i jechać przed siebie – i tak powinniście być zadowoleni. Podróżników przyciągają również mniej górzyste obszary w okolicy miasta Osz (chyba nawet bardziej popularnego niż stolica). Okolice granicy z Chinami także mogą wydawać się kuszące, ale podróż w te miejsca wymaga uzyskania specjalnego pozwolenia. Stolica kraju – Biszkek – jest raczej mało atrakcyjna i dość nijaka. Traktowałbym ją bardziej jako swego rodzaju punkt wypadowy z kilkoma dodatkowymi atrakcjami, niż jako pełnoprawny cel podróży.

Tutaj możesz przeczytać o naszych wrażeniach z konnego trekkingu nad jezioro Song-kol, a tu o tym, dlaczego Biszkek posysa.

Ceny w Kirgistanie

Kirgistan nie jest państwem drogim, jeśli tylko macie trochę czasu. O ile bowiem ceny posiłków, noclegów, transportu czy artykułów pierwszej potrzeby nie są wysokie, o tyle wyceny usług turystycznych zawierają już najczęściej państwowy narzut, wymuszany przez zarządzane odgórnie organizacje turystyczne. Dotyczy to zwłaszcza wszelakiej maści wycieczek konnych (patrz niżej). Jeśli jesteście gotowi na samodzielne poszukiwania przedsiębiorczych prywaciarzy, to także na tym polu da się zaoszczędzić. Jeśli nie, bądźcie gotowi na naprawdę spore (stosunkowo, rzecz jasna) opłaty, sięgające często powyżej 100 dolarów za osobę. Z drugiej strony, ceny transportów, noclegów czy jedzenia wyrównują szalę, plasując się na poziomie kilku złotych za porcję żarełka czy kilkunastu za łóżko.

Tutaj możesz sprawdzić aktualizowane na bieżąco ceny produktów spożywczych w Kirgistanie (także w lokalnej walucie).

Transport i zwiedzanie Kirgistanu

W drodze do Kuzart

W drodze do Kuzart

Najważniejszym, lokalnym środkiem transportu w Kirgistanie jest oczywiście koń. Wysokie ceny wynajmu tych zwierząt przez turystów sprawiają jednak, że coraz ciężej po prostu wziąć sobie skądś dwa koniki i przewodnika, a potem odkopytkować w siną dal. Długoterminowy najem konia wymaga obecnie sporo samozaparcia, a także – najlepiej – znajomości lokalnego narzecza.

Więcej na temat organizacji wypraw konnych w Kirgistanie możesz u mnie przeczytać tutaj.

Poza końmi, najpopularniejszą metodą transportu są – jak to w całej Azji centralnej – marszrutki. Tanie, przepełnione i jadące sakramencko długo, oferują jednocześnie możliwość zapoznania się z localsami i udowodnienia samemu sobie, że są na świecie ludzie, którzy mówią po rosyjsku jeszcze gorzej od nas. Droższą, nieco bardziej komfortową odmianą marszrutek są dzielone taksówki – tu jednak warto pamiętać o ustalaniu kwoty za przejazd z góry i o ostrym targowaniu się (ceny biletów na marszrutki są na szczęście z góry określone).

Szczegółowy przewodnik po kirgiskim transporcie, włączając w to kwestie rowerowe i autostopowe, przeczytacie u Karola z bloga Kołem Się Toczy.

Noclegi i jedzenie w Kirgistanie

Kirgistan - wnętrze jurty

Wnętrze jurty, w której żarliśmy, a potem spaliśmy

Będąc na Kirgiskim szlaku najczęściej nocuje się w jurtach – czy to przygotowanych specjalnie dla turystów, czy to dzielonych z uprzejmą, ale wyśmienicie liczącą hajs rodziną. Warto w tym przypadku pamiętać, że normalne toaleta i prysznic są podczas takich noclegów niedostępnym luksusem – musi wystarczyć Wam zbita z desek wygódka oraz pobliski strumień lub jezioro. Ceny takiego bliskiego naturze noclegu są bardzo różne, a ich wysokość jest zależna od sezonu i bliskości lokalnych hubów turystycznych. Za wygodne łóżko w jurcie nie powinniśmy jednak zapłacić więcej niż (w przeliczeniu) 10 dolarów, a do tego w cenie najczęściej zawierają się śniadania i kolacje.

Noclegi w miastach to standardowa, centralno-azjatycka śpiewka. W Biszkeku nie będzie żadnych problemów (na miejscu pojawiły się już pierwsze „prawdziwe” hostele), podobnie jak w Karakol czy Osz. Turysta ma przeważnie do czynienia z guest-house’ami, czyli domami prywatnymi, których część przekształcona jest w pokoje gościnne.

W moim wpisie o Biszkeku możesz sprawdzić, gdzie polecam nocleg w tym mieście – a mam ku temu całkiem dobry powód.

Jeśli chodzi o jedzenie, to w Kirgistanie bez trudu popróbujecie na pewno wszystkich sztandarowych potraw centralno-azjatyckich, ale to nie one są w tym przypadku gwoździem programu. Nie ważcie się opuszczać Kirgistanu bez spróbowania przynajmniej jednego, tradycyjnego śniadania spożywanego w jurcie, podczas którego posmarujecie chleb świeżym, dopiero co ubitym masłem i spróbujecie ręcznie wyrabianych marmolad. Tą samą magię mają w sobie posiłki na trekkingach – ryba dopiero co wyłowiona z jeziora Song Kol smakuje naprawdę wyśmienicie, nawet pomimo przerażającej ilości ości.

Tu możecie zapoznać się z bardziej klasycznymi przykładami potraw z kuchni centralno-azjatyckiej.


Karol z bloga Kołem Się Toczy spędził w Kirgistanie dużo więcej czasu niż ja, dlatego jeśli poszukujecie większej dawki informacji praktycznych na temat tego kraju, to warto zerknąć do jego wpisu na ten temat.


Moje wpisy o Kirgistanie:

Poniżej znajdziesz wszystkie wpisy o Kirgistanie, które umieściłem na swoim blogu.

Kirgistan – wpisy ogólne:

Kirgistan – galerie zdjęć i filmy:

Kirgistan – mapa wpisów:

Na poniższej mapie znajdziesz wszystkie moje wpisy, które dotyczą konkretnych rejonów i miejsc w Kirgistanu. Kliknij na znacznik aby przenieść się do odpowiedniego wpisu.

Jak na razie wszystkie moje wpisy o Kirgistanie powstały po odbyciu Wyprawy z 2016 roku, podczas której odwiedziliśmy także Kijów, Kazachstan i Kirgistan. Jeśli chcesz poczytać więcej o tym wyjeździe, kliknij tutaj.