Regulacje dronowe na świecie

Jako, że coraz więcej osób podróżujących korzysta z drona – czy to rekreacyjnie, czy zawodowo – postanowiłem zacząć zbierać w jednym miejscu całą wiedzę, jaką zdobywam podczas researchy na temat latania przed każdym ze swoich wyjazdów. Co więcej, poza odnalezionymi regulacjami – często w języku angielskim lub natywnym dla danego kraju – zamierzam dzielić się na tej stronie także wiedzą i doświadczeniami praktycznymi. Często zdarza się bowiem, że przepisy sobie, a praktyka sobie.

Zanim zaczniesz czytać dalej, zapraszam Cię jeszcze do lektury mojego poradnika pod tytułem Z dronem za granicę, gdzie poruszyłem kilka bardziej ogólnych kwestii związanych z podróżowaniem z dronem. Idę o zakład, że znajdziesz tam sporo przydatnych, potwierdzonych przeze mnie osobiście informacji.

W związku z faktem wspomnianym na początku, znajdziecie tu na razie tylko i wyłącznie regulacje dotyczące krajów, w których sam byłem i w których latałem bądź zamierzałem latać dronem. Być może w przyszłości – celem szybszego uzupełniania bazy – poszerzę je o relacje innych, zaufanych osób. Moim zamysłem jest jednak stworzenie kompleksowej bazy wiedzy, opartej przede wszystkim o realne doświadczenia, dlatego nie sądzę, żebym skończył ten projekt przed śmiercią ze starości. Na razie pomijam także Polskę, jako że regulacje dotyczące pilotażu dronów w naszym kraju są szeroko dostępne w sieci.

Metodologia

Tworząc poniższe podsumowania opierałem się o informacje z kilku stron internetowych, o których wspominam w tym tekście, a także – jak wspomniałem – o swoje własne doświadczenia związane z pilotowaniem dronów w różnych miejscach na świecie.

W każdej sekcji „krajowej” znajdziecie części:

  • W telegraficznym skrócie: tu jednym słowem będę określał, jak restrykcyjne są przepisy w danym kraju. Dla ułatwienia podzieliłem je na 4 kategorie: Bez problemu, Trochę zachodu, Upierdliwe i Niemożliwe. Co do zasady pokrywają się one z kategoriami, o których pisałem tutaj.
  • Wyciąg z najważniejszych przepisów: tu pokrótce opowiadam o najważniejszych regulacjach dotyczących latania dronem w danym kraju. W ich podsumowaniu skupiam się przede wszystkim na niekomercyjnym wykorzystaniu dronów ważących do umownych 5 kg. Takimi maszynami lata bowiem większość osób podróżujących, które niekoniecznie muszą znać na wyrywki miejscowe prawo lotnicze.
  • W praktyce: tu znajdziecie mój komentarz dotyczący tego, jak w praktyce wyglądały moje doświadczenia z lataniem na miejscu. Zaznaczę tu ewentualne różnice pomiędzy stanem prawnym (lub domniemanym stanem prawnym) a faktycznym, jak również przytoczę ewentualne historie związane z pilotowaniem drona w danym kraju.

Dronowe regulacje ogólne

Jeśli nie napisałem inaczej, w każdym z poniżej wspomnianych krajów trzeba DODATKOWO stosować się do ogólnych wytycznych dotyczących pilotowania dronów. Zaliczają się do nich:

  • Latanie tylko w zasięgu wzroku, w dobrych warunkach atmosferycznych
  • Zachowanie odpowiedniej odległości od lotnisk/lądowisk (w Polsce jest to 6 km), zaludnionych miejsc, linii energetycznych, pojedynczych zabudowań, drzew itd.
  • Nie latanie „pod wpływem”
  • Zakaz zrzucania obiektów z drona
  • Zakaz filmowania instalacji wojskowych i generalnie tych mających wpływ na bezpieczeństwo danego państwa

Regulacje dronowe w Europie

Regulacje dronowe w Europie, spisane w kolejności alfabetycznej:

CYPR

Flaga Cypru

Źródło: Wikipedia

Cypr

W telegraficznym skrócie: Trochę zachodu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Na Cyprze najważniejszą rzeczą jest rejestracja drona. Jej dokonanie polega na wysłaniu wypełnionego formularza DCA/UAV/01 (znajdziecie go tutaj) na adres mailowy uav@dca.mcw.gov.cy. Znakomita większość dronów rekreacyjnych zalicza się do cypryjskiej kategorii Open (do 3 kg), na którą – poza rejestracją – nie trzeba mieć specjalnych pozwoleń. Operator drona kategorii Open na Cyprze NIE może:

  • Latać nim wyżej niż 50 m nad lądem lub wodą i dalej niż 500 m od siebie
  • Latać w nocy
  • Latać bliżej niż 8 km od lotnisk, 3 km od lądowisk dla helikopterów, 1 km od regionów zamieszkanych i 500 m od innych obiektów, dla których spadający dron może być niebezpieczny (pojazdy, drogi, pojedyncze budynki)
  • Fotografować stanowisk archeologicznych (co ważne, bo jest ich na miejscu sporo) i obiektów użyteczności publicznej, chyba że uzyska zgodę osób zainteresowanych
  • Bezwzględnie fotografować instalacji wojskowych (których jest na Cyprze zatrzęsienie)

Przepisy po obu stronach wyspy (Greckiej i Tureckiej) są jednolite.

W praktyce: O ile limit 500 metrów od operatora jest bardziej niż wystarczający dla większości zdjęć czy filmów, o tyle naprawdę trudno stosować się do wymogu maksymalnej wysokości lotu na poziomie 50 metrów. W niektórych przypadkach – np. zamków po tureckiej stronie – 50 metrów nie wystarcza nawet na dolecenie do połowy wysokości fotografowanej budowli (zakładając start spod niej). Nie do końca wiadomo również, co należy rozumieć przez „stanowisko archeologiczne” i „latanie nad nim”. W przypadku miejsc takich jak Pafos czy Salamina sprawa jest jasna, ale wydaje mi się, że w tę kategorię wpadają miejsca stricte związane z wykopaliskami, a więc już nie zamki czy liczne młodsze niż kilkaset lat budowle obronne. Problemem otwartym jest też odległość, jaką uznaje się na Cyprze za „latanie nad czymś”.

Osobiście nie doświadczyłem absolutnie żadnych problemów podczas lotów nad zamkami Kantara czy Buffavento, a także w okolicach starożytnego Kurionu. Nikt nie zwracał tu na mnie żadnej uwagi, chociaż warto wskazać, że bawiłem na Cyprze poza sezonem. W okolicach mniej turystycznych – takich jak mniej znane ruiny leżące w głębi lądu czy na północnym wybrzeżu – prawdopodobnie nawet nie spotkacie nikogo, kogo w ogóle interesowałby Wasza aktywność.

Ważne: na Cyprze jest NAPRAWDĘ dużo baz wojskowych, więc przed startem porządnie się upewnijcie, że żadna nie wjedzie Wam w kadr. Jest to o tyle newralgiczne, że obiekty lokalnej armii znajdują się m.in. w bezpośredniej bliskości zamku Św. Hilariona na północy czy na przylądku Greco na południu. Jeśli ktoś Was przyuważy, to może już nie być taryfy ulgowej.

MOŁDAWIA (I NADDNIESTRZE)

Mołdawia (i Naddniestrze)

Flaga Mołdawii

Źródło: Wikipedia

W telegraficznym skrócie: Bez problemu/Upierdliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: Zgodnie z informacjami z sieci, w tym momencie w Mołdawii nie ma żadnych regulacji zakazujących rekreacyjnego użytku dronów. Na użytek komercyjny trzeba zdobyć odpowiednie zezwolenie. Ogólnie zaleca się stosowanie zdroworozsądkowych zasad dotyczących pilotowania dronów, o których pisałem wyżej. Jeśli chodzi o Naddniestrze, to nie natknąłem się na przepisy szczegółowe.

Flaga Naddniestrza

Źródło: FlagiPanstw.eu

W praktyce: W Mołdawii polatacie bezproblemowo. Wiele regionów kraju jest słabo zaludnionych, więc jeśli chcecie pocykać sobie trochę zielonych krajobrazów, to jesteście w domu. Bez żadnych trudności wzniesiecie maszynę także w okolicach atrakcji turystycznych, takich jak choćby winnica Cricova czy Stary Orgiejów. Pamiętajcie jednak, żeby w razie czego zapytać o zgodę osoby zainteresowane i zachować odpowiednią odległość od filmowanych obiektów.

Ważne: w żadnym wypadku nie polecam latania w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej, będącej nieformalnie pod kontrolą Rosji. Klimat panujący w tym quasi-kraju nie sprzyja używaniu kamer w ogóle, więc – prawdopodobnie – można się wpakować w kłopoty.

NIEMCY

Flaga Niemiec

Źródło: Wikipedia

Niemcy

W telegraficznym skrócie: Trochę zachodu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Niemcy jak to Niemcy – regulują wszystko i wszystkich. Niemniej, tak naprawdę obowiązuje jedna, główna zasada: wszystkie drony o wadze pomiędzy 0.25 a 2 kg muszą być opatrzone NIEPALNĄ (polecam aluminium – nie przeszkadza kompasowi pokładowemu) tabliczką znamionową z danymi właściciela: imieniem, nazwiskiem i adresem. Operatorzy dronów o wadze powyżej 2 kg powinni móc wylegitymować się odpowiednim certyfikatem, którego zdobycie – przy amatorskim lataniu – jest raczej mało realne. Poza tym drony nie mogą w Niemczech latać wyżej niż 100 metrów i bliżej niż 100 m od kilku typów zabudowań, w tym więzień, szpitali, dróg federalnych (w tym wodnych i kolejowych), kompleksów wojskowych i przemysłowych czy tym podobnych obiektów. Ciekawostką jest limit odległości lotu od lotnisk, który w Niemczech wynosi zaledwie 1,5 kilometra. UWAGA: w krajach związkowych Brema oraz Nadrenia Północna-Westfalia obowiązują przepisy szczególne. W Bremie nie polatamy w ogóle, o ile nie mamy odpowiedniego zezwolenia, a regulacje w Nadrenii Północnej zawierają między innymi obostrzenia dotyczące korzystania z… gogli. Tych możemy generalnie używać tylko, jeśli nasza maszyna (ważąca więcej niż 250 g) jest obserwowana przez inną osobą, która może zwrócić naszą uwagę na ewentualne niebezpieczeństwa.

W praktyce: w Niemczech lepiej zawsze pytać – zwłaszcza w przypadku atrakcji turystycznych (przyciągających większe ilości ludzi). Nad terenami słabiej zaludnionymi polatamy bez problemu i – co ważne – także w nocy, bo krajowe przepisy nie zakazują tego typu aktywności. Weźmy też pod uwagę dbałość Niemców o prywatność. Większy dron nad czyjąś działką na 90% przyciągnie uwagę właściciela.

NORWEGIA

Flaga Norwegii

Źródło: Wikipedia

Norwegia

W telegraficznym skrócie: Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: To może być zaskoczenie, ale Norwegowie generalnie nie mają problemów z dronami – zresztą nad krajem widać ich całkiem sporo. Oficjalna, maksymalna wysokość lotu dronem w Norwegii to 120 metrów nad lądem lub wodą (co bywa zwodnicze w okolicy fiordów), a odległość od szeroko pojętych przeszkód – 150 metrów. Norwegowie zakazują również lotów „w pobliżu” instalacji wojskowych, ambasad czy więzień – no chyba, że mamy na to zgodę osoby uprawnionej. Ostatnią ważną rzeczą jest to, że nasz dron latający nad Norwegią powinien być wyposażony w system RTH. Czytaj – w razie utraty przez nas kontroli, maszyna powinna samodzielnie wrócić do punktu startowego lub bezpiecznie wylądować.

W praktyce: latanie bezzałogowcami nad Norwegią jest miłe i przyjemne. O ile po chamie nie naruszamy czyjejś prywatności, to podobna aktywność spotyka się raczej ze zrozumieniem i zaciekawieniem. Norwegowie są również narodem bardzo uczynnym i – w razie problemów z maszyną – istnieje niemal 100% szansa, że ktoś zaoferuje nam pomoc (sam miałem taki przypadek w Bergen, dosłownie kilkanaście dni po tym, jak kupiłem Mavica). UWAGA: w niektórych miejscach w tym kraju natkniemy się na duże i czytelne zakazy dronowania, podyktowane zazwyczaj względami bezpieczeństwa. Jeśli nasza maszyna mogłaby spowodować odwrócenie czyjejś uwagi, a w rezultacie wypadek, to w takim miejscu najprawdopodobniej nie pośmigamy. Tak jest na przykład na całej trasie wejściowej na Kjerag. Z drugiej strony, nad słynnym Preikestolen możemy latać bez problemu, a jest nawet ryzyko, że będziemy musieli poczekać na swoją kolej (ja byłem zmuszony puścić przed sobą dwa inne Mavici).

RUMUNIA

Flaga Rumunii

Źródło: Wikipedia

Rumunia

W telegraficznym skrócie: Upierdliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: Zgodnie z rumuńskimi przepisami, każdy dron ważący powyżej 500 gram (co oznacza między innymi Mavica) powinien być zarejestrowany (lub walidowany na podstawie papierów krajowych) w rumuńskim odpowiedniku urzędu lotnictwa cywilnego (Authoritata Aeronautica Civila Romana – AACR). Pomijając trudności w znalezieniu odpowiedniego formularza na stronie internetowej instytucji, taka rejestracja KOSZTUJE i to niemało, bo 90 Euro + VAT. Dodatkowo, KAŻDY lot zarejestrowanym dronem powinien być dodatkowo zgłoszony (z dokładnym czasem i lokalizacją) do ministerstwa obrony. Jakby tego było mało, pozwolenie na filmowanie trzeba z kolei uzyskać od rumuńskiego ministerstwa obrony narodowej. Ergo, aby latać legalnie jakimkolwiek większym dronem (nie wspominam tu nawet o maszynach ważących więcej niż 15 kg), musimy się nieźle nagimnastykować. Zakładając, że zdobędziemy wszystkie pozwolenia (w tym także pozwolenie obsługi danego obiektu na jego sfilmowanie z góry), jesteśmy dodatkowo ograniczeni do maksymalnej odległości 300 m od operatora, plus nie wolno nam latać nad miastami i dużymi zgromadzeniami. Na loty nad Deltą Dunaju potrzebujemy oddzielnego pozwolenia. Na szczęście, maszyny takie jak DJI Spark, DJI Mavic Air czy Zerotech DOBBY, ważące mniej niż 500 gr, nie wymagają żadnego z powyższych pozwoleń i możemy latać nimi nad tym krajem bez ograniczeń, pomijając wspominany limit 300 metrów oraz to, że maszynę musimy mieć stale w zasięgu wzroku. UWAGA: na lot z włączoną kamerą NADAL potrzebujemy zgody ministerstwa obrony narodowej.

W praktyce: Ilość pozwoleń wymaganych na lot dronem (z kamerą) nad Rumunią, w praktyce niemal uniemożliwia legalne latanie na użytek własny, o ile nie mamy ultra-przenośnej maszyny. Sam specjalnie na okazję wizyty w tym kraju zakupiłem mikro-drona, którego jednak – z uwagi na problemy techniczne – nie wziąłem na miejsce.

Nie zmienia to jednak faktu, że dronów – i to ważących więcej niż 500 gram – zobaczymy nad rumuńskimi atrakcjami całkiem sporo. Sam widziałem Mavici latające między innymi nad Wesołym Cmentarzem w Sapancie (gdzie było dodatkowo mnóstwo ludzi), nad cytadelą w Rupei czy nad słynnym zamkiem w Hunedoarze. W każdym z tym przypadku maszyny pilotowane były przez młodych ludzi, którzy zapewne nie zadali sobie trudu sprawdzenia przepisów lokalnych, a dodatkowo – na tyle, na ile widziałem – nie doświadczyli z tego tytułu żadnych nieprzyjemności. Wygląda więc na to, że rumuńskie przepisy są nie tylko skomplikowane, ale także raczej rzadko egzekwowane. Oczywiście nie namawiam do latania nad Rumunią większymi maszynami, ale jeśli bardzo Wam zależy, to nie sądzę, żebyście mieli jakieś ogromne problemy. Zaryzykuję stwierdzenie, że miejscowi stróżowie prawa mogą mieć mniejsze pojęcia o przepisach dotyczących dronów niż łamiący je operatorzy. Najprościej mówiąc: latanie (i filmowanie czy robienie zdjęć z powietrza) jest w Rumunii jak najbardziej możliwe, ale obarczone pewną dozą ryzyka, niekoniecznie wartego podjęcia. Jeśli już, to zalecam raczej wcięcie ze sobą maszyny ważącej do 500 gram – w razie czego możecie po prostu skasować zrobione zdjęcia lub filmy.

UKRAINA

Flaga Ukrainy

Źródło: Wikipedia

Ukraina

W telegraficznym skrócie: Upierdliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: Ukraińcy niby mają trochę wyjebane i zezwalają na loty bez rejestracji wszystkim maszynom, których waga nie przekracza… 20 kg. Jednak, co bardzo ważne, WSZYSTKIE loty maszyn wyposażonych w kamery wymagają zgody Departamentu Powietrznego, a dodatkowo powinny być koordynowane z… kwaterą główną tutejszych sił zbrojnych. W praktyce więc, jeżeli bardzo nam nie zależy, nad Ukrainą nie polatamy legalnie z czymkolwiek, co choćby przypomina kamerę. Najprościej mówiąc – latać niby można, ale tylko rekreacyjnie i bez fotografowania.

W praktyce: na Ukrainie jak na razie latałem tylko nad Czarnobylem i faktycznie byłem zmuszony otrzymać na to zezwolenie nie tylko od odpowiedniego ministerstwa, ale także od zarządu Zony. W tym konkretnym wypadku można spróbować – podobnie jak ja – załatwić zezwolenie za pośrednictwem firmy, która Was do Czarnobyla zawozi. Procedura nie daje 100%-owej gwarancji na sukces, ale na szczęście jest bezkosztowa. Nad resztą kraju na pewno bym nie latał, chyba że byłbym w rejonach słabo zaludnionych. Za złamanie prawa lotniczego, stosowanego odpowiednio do operatorów dronów, obowiązują sankcje karne.

WYSPA MAN

Flaga Wyspy Man

Źródło: Wikipedia

Wyspa Man

W telegraficznym skrócie: Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Przede wszystkim, oficjalna strona rządowa Wyspy Man – formalnie dependencji korony brytyjskiej – podaje bardzo konkretne informacje odnośnie użytkowania dronów na jej obszarze. Znajdziecie je tutaj. Niespodzianek nie ma. Lot dronami (z kamerą) dozwolony jest bez większych obostrzeń, a powinien odbywać się na maksymalnej wysokości ok. 120 metrów (400 stóp) i nie bliżej niż 50 metrów od „przeszkód” i 150 m od obszarów o dużej gęstości zaludnienia czy dużych zgromadzeń. Jeśli chodzi o lotnisko w Castletown, to tutejsza No Fly Zone obejmuje 3 km. Na Wyspie są wprawdzie dwa inne lotniska (w Andreas i Jurby), ale loty z nich odbywają się wyłącznie incydentalnie. Poza tym wspomniana wcześniej strona prosi przede wszystkim o zachowanie zdrowego rozsądku podczas lotu.

W praktyce: Wyspa Man to raj dla droniarzy. Nawet jeśli formalnie nie wolno latać w pobliżu Castletown (sam nieświadomie złamałem ten zakaz), to nad resztą Wyspy polatacie bez problemów, a do tego zrobicie furę świetnych zdjęć. Weźcie tylko uwagę, żeby natychmiast opuścić drona, jeśli poprosi Was o to właściciel działki, którą sfilmowaliście/sfotografowaliście. Tutejsze regulacje bardzo mocno akcentują prawo do prywatności – prywatność to jedna z tych rzeczy, dla której Mieszkańcy Wyspy Man mieszkają tam, gdzie mieszkają. Wreszcie, jeśli nie wiecie, czy wolno Wam latać nad jakimś zabytkiem, to po prostu zapytajcie na miejscu. Nie sądzę, żebyście mieli jakiekolwiek problemy.

Regulacje dronowe w Afryce

Regulacje dronowe w Afryce, spisane w kolejności alfabetycznej:

MAROKO

Flaga Maroka

Źródło: Wikipedia

Maroko

W telegraficznym skrócie: Niemożliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: W chwili obecnej wwiezienie rekreacyjnego drona do Maroka jest zakazane. Najprawdopodobniej jest to spowodowane trwającym w tym kraju, nieustającym konfliktem zbrojnym o Saharę Zachodnią i – w efekcie – obawami marokańskiego rządu przed nieautoryzowanym filmowaniem odciętego regionu. Swoje być może robi tu również niechęć niektórych Muzułmanów do bycia obecnymi na zdjęciach robionych przez białych. O zgodę na użytkowanie drona na miejscu mogą wystąpić operatorzy komercyjni, ale jest to podobno długi i czasochłonny proces.

W praktyce: nie myślcie nawet o tym, żeby drona do Maroka przeszmuglować. Brak jego zgłoszenia w deklaracji celnej skończy się jego konfiskatą bez możliwości odzyskania. Jeśli go zgłosimy, sprzęt przechowają dla nas na granicy i oddadzą podczas opuszczania kraju – wiąże się to jednak z opłatą (zgodnie z nielicznymi informacjami: pierwsze 3 dni są za darmo, a za dłuższe przechowanie zapłacimy 4% zadeklarowanej zawartości urządzenia). Zaznaczę też, że jeśli wjeżdżacie do tego kraju mając ze sobą trochę sprzętu fotograficznego, to celnicy na pewno zapytają Was, czy przypadkiem nie macie ze sobą drona, a w razie powzięcia wątpliwości – zapewne także sprawdzą. Kłamstwo w tym przypadku może skończyć się nawet natychmiastową deportacją.

Nie znalazłeś tu interesującego Cię kraju? Zajrzyj do tego tekstu, gdzie znajdziesz linki, z których korzystam podczas przygotowywania się do wyjazdów z dronem.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz polubić mój blog na Facebooku – często wrzucam tam dodatkowe treści.

REKLAMA:

komentarze 2

  1. Paweł 16 marca 2018
    • Brewa 18 marca 2018

Skomentuj czy coś:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.