Regulacje dronowe na świecie (poza UE)


Jako, że coraz więcej osób podróżujących korzysta z drona – czy to rekreacyjnie, czy zawodowo – postanowiłem zacząć zbierać w jednym miejscu całą wiedzę, jaką zdobywam podczas researchy na temat latania przed każdym ze swoich wyjazdów. Co więcej, poza odnalezionymi regulacjami – często w języku angielskim lub natywnym dla danego kraju – zamierzam dzielić się na tej stronie także wiedzą i doświadczeniami praktycznymi. Często zdarza się bowiem, że przepisy sobie, a praktyka sobie.

Zanim zaczniesz czytać dalej, zapraszam Cię jeszcze do lektury mojego poradnika pod tytułem Z dronem za granicę, gdzie poruszyłem kilka bardziej ogólnych kwestii związanych z podróżowaniem z dronem. Idę o zakład, że znajdziesz tam sporo przydatnych, potwierdzonych przeze mnie osobiście informacji. Jeśli szukasz informacji odnośnie ogólnych przepisów europejskich w tym temacie bezzałogowców, to z kolei warto zacząć w tym miejscu.

W związku z faktem wspomnianym na początku, znajdziecie tu na razie tylko i wyłącznie regulacje dotyczące krajów, w których sam byłem i w których latałem bądź zamierzałem latać dronem. Być może w przyszłości – celem szybszego uzupełniania bazy – poszerzę je o relacje innych, zaufanych osób. Moim zamysłem jest jednak stworzenie kompleksowej bazy wiedzy, opartej przede wszystkim o realne doświadczenia, dlatego nie sądzę, żebym skończył ten projekt przed śmiercią ze starości.

Metodologia

Tworząc poniższe podsumowania opierałem się o informacje z kilku stron internetowych, o których wspominam w tym tekście, a także – jak wspomniałem – o swoje własne doświadczenia związane z pilotowaniem dronów w różnych miejscach na świecie.

W każdej sekcji „krajowej” znajdziecie części:

  • W telegraficznym skrócie: tu jednym słowem będę określał, jak restrykcyjne są przepisy w danym kraju. Dla ułatwienia podzieliłem je na 4 kategorie: Bez problemu, Trochę zachodu, Upierdliwe i Niemożliwe. Co do zasady pokrywają się one z kategoriami, o których pisałem tutaj.
  • Wyciąg z najważniejszych przepisów: tu pokrótce opowiadam o najważniejszych regulacjach dotyczących latania dronem w danym kraju. W ich podsumowaniu skupiam się przede wszystkim na niekomercyjnym wykorzystaniu dronów ważących do umownych 5 kg. Takimi maszynami lata bowiem większość osób podróżujących, które niekoniecznie muszą znać na wyrywki miejscowe prawo lotnicze.
  • W praktyce: tu znajdziecie mój komentarz dotyczący tego, jak w praktyce wyglądały moje doświadczenia z lataniem na miejscu. Zaznaczę tu ewentualne różnice pomiędzy stanem prawnym (lub domniemanym stanem prawnym) a faktycznym, jak również przytoczę ewentualne historie związane z pilotowaniem drona w danym kraju.
  • W przypadku krajów europejskich, w których obowiązują nowe, ujednolicone przepisy, w danej sekcji “krajowej” znajdziecie wyłącznie dodatkowe uregulowania szczególne, które mogą mieć wpływ na Wasze dronowanie na miejscu. Znajdziecie tu także część “W praktyce“.

Dronowe regulacje ogólne

Jeśli nie napisałem inaczej, w każdym z poniżej wspomnianych krajów trzeba DODATKOWO stosować się do ogólnych wytycznych dotyczących pilotowania dronów. Zaliczają się do nich:

  • Latanie tylko w zasięgu wzroku, w dobrych warunkach atmosferycznych
  • Zachowanie odpowiedniej odległości od lotnisk/lądowisk, zaludnionych miejsc, linii energetycznych, pojedynczych zabudowań, drzew itd.
  • Nie latanie „pod wpływem”
  • Zakaz zrzucania obiektów z drona
  • Zakaz filmowania instalacji wojskowych i generalnie tych mających wpływ na bezpieczeństwo danego państwa

Regulacje dronowe w Europie

Od (mniej więcej) 1 stycznia 2021 roku na obszarze państw Unii Europejskiej oraz krajów stowarzyszonych w EASA (dotyczy to Isladnii, Lichtensteinu, Norwegii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii) obowiązują nowe, ujednolicone przepisy dotyczące operowania bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zapoznajcie się z nimi, jeśli latacie przede wszystkim na obszarze Unii i państw stowarzyszonych.

Poniżej pozostawiam wpisy odnośnie tych krajów europejskich, w których wspomniane przepisy z różnych względów nie obowiązują (czytaj: nie należą one do Unii albo EASA). Drugą kategorią są te kraje stowarzyszone, w których obowiązują przepisy szczególne mogące mieć duże znaczenie dla lotów dronem.

Regulacje dronowe w Europie (kraje niestowarzyszone w EASA) lub regulacje szczególne:

CYPR (regulacje szczególne)

Flaga Cypru

Źródło: Wikipedia

Cypr (północny)

W telegraficznym skrócie: Trochę zachodu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Z racji na swój podział, Cypr obecnie stanowi swoistą zagadkę, jeśli chodzi o loty dronem. Jego północna część jest członkiem Unii Europejskiej jedynie nominalnie, jako że faktycznie pozostaje ona pod kontrolą państwa nie będącego w strukturach tej organizacji (Turcji).

Zgodnie z literą prawa, w TEORII na obszarze całego Cypru powinny obowiązywać nowe regulacje europejskie. Faktycznie jednak wybierając się z dronem na północną część wyspy należy mieć świadomość, że tamtejsza administracja może mieć inne zdanie na ten temat. Z tego względu radziłbym unikać kłopotliwych sytuacji i raczej posiłkować się uregulowaniami tureckimi, a nie cypryjskimi/europejskimi.

Zgodnie z powyższym, w tej sekcji zostawiam tylko sekcję “W praktyce”, bowiem w kontynentalnej Turcji jeszcze nie latałem. W południowej, “greckiej” części wyspy obowiązują ogólne regulacje europejskie.

Jeśli chodzi o ogólne wskazówki, to na północy stosowałbym się do wcześniejszych zasad, czyli:

  • Nie Latał dronem wyżej niż 50 m nad lądem lub wodą i dalej niż 500 m od siebie;
  • Nie latał w nocy;
  • Nie latał bliżej niż 8 km od lotnisk, 3 km od lądowisk dla helikopterów, 1 km od regionów zamieszkanych i 500 m od innych obiektów, dla których spadający dron może być niebezpieczny (pojazdy, drogi, pojedyncze budynki);
  • Nie fotografował stanowisk archeologicznych (co ważne, bo jest ich na miejscu sporo) i obiektów użyteczności publicznej, chyba że po zgodzie osób zainteresowanych;
  • Bezwzględnie nie fotografował instalacji wojskowych (których jest na Cyprze zatrzęsienie)

W praktyce: O ile limit 500 metrów od operatora jest bardziej niż wystarczający dla większości zdjęć czy filmów, o tyle naprawdę trudno stosować się do wymogu maksymalnej wysokości lotu na poziomie 50 metrów. W niektórych przypadkach – np. zamków po tureckiej stronie – 50 metrów nie wystarcza nawet na dolecenie do połowy wysokości fotografowanej budowli (zakładając start spod niej). Nie do końca wiadomo również, co należy rozumieć przez „stanowisko archeologiczne” i „latanie nad nim”.

Osobiście nie doświadczyłem absolutnie żadnych problemów podczas lotów nad zamkami Kantara czy Buffavento, a także w okolicach starożytnego Kurionu. Nikt nie zwracał tu na mnie żadnej uwagi, chociaż warto wskazać, że bawiłem na Cyprze poza sezonem. W okolicach mniej turystycznych – takich jak mniej znane ruiny leżące w głębi lądu czy na północnym wybrzeżu – prawdopodobnie nawet nie spotkacie nikogo, kogo w ogóle interesowałby Wasza aktywność.

Ważne: na Cyprze jest NAPRAWDĘ dużo baz wojskowych, więc przed startem porządnie się upewnijcie, że żadna nie wjedzie Wam w kadr. Jest to o tyle newralgiczne, że obiekty lokalnej armii znajdują się m.in. w bezpośredniej bliskości zamku Św. Hilariona na północy czy na przylądku Greco na południu. Jeśli ktoś Was przyuważy, to może już nie być taryfy ulgowej.

MOŁDAWIA (I NADDNIESTRZE)

Mołdawia (i Naddniestrze)

Flaga Mołdawii

Źródło: Wikipedia

W telegraficznym skrócie: Bez problemu/Upierdliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: Zgodnie z informacjami z sieci, w tym momencie w Mołdawii nie ma żadnych regulacji zakazujących rekreacyjnego użytku dronów. Na użytek komercyjny trzeba zdobyć odpowiednie zezwolenie. Ogólnie zaleca się stosowanie zdroworozsądkowych zasad dotyczących pilotowania dronów, o których pisałem wyżej. Jeśli chodzi o Naddniestrze, to nie natknąłem się na przepisy szczegółowe.

Flaga Naddniestrza

Źródło: FlagiPanstw.eu

W praktyce: W Mołdawii polatacie bezproblemowo. Wiele regionów kraju jest słabo zaludnionych, więc jeśli chcecie pocykać sobie trochę zielonych krajobrazów, to jesteście w domu. Bez żadnych trudności wzniesiecie maszynę także w okolicach atrakcji turystycznych, takich jak choćby winnica Cricova czy Stary Orgiejów. Pamiętajcie jednak, żeby w razie czego zapytać o zgodę osoby zainteresowane i zachować odpowiednią odległość od filmowanych obiektów.

Ważne: w żadnym wypadku nie polecam latania w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej, będącej nieformalnie pod kontrolą Rosji. Klimat panujący w tym quasi-kraju nie sprzyja używaniu kamer w ogóle, więc – prawdopodobnie – można się wpakować w kłopoty.

NIEMCY (regulacje szczególne)

Flaga Niemiec

Źródło: Wikipedia

Niemcy

Różnice względem ogólnych przepisów europejskich: Najważniejszą zmianą względem europejskich regulacji ogólnych jest to, że w Niemczech każdy operator drona musi być ubezpieczony od odpowiedzialności za szkody osób trzecich (normalnie w Europie wymaga się tego tylko od właścicieli cięższych maszyn). Ponadto, w krajach związkowych Brema oraz Nadrenia Północna-Westfalia obowiązują przepisy szczególne. W Bremie nie polatamy w ogóle, o ile nie mamy odpowiedniego zezwolenia, a regulacje w Nadrenii Północnej zawierają między innymi obostrzenia dotyczące korzystania z… gogli. Tych możemy generalnie używać tylko, jeśli nasza maszyna (ważąca więcej niż 250 g) jest obserwowana przez inną osobą, która może zwrócić naszą uwagę na ewentualne niebezpieczeństwa.

W praktyce: w Niemczech lepiej zawsze pytać – zwłaszcza w przypadku atrakcji turystycznych (przyciągających większe ilości ludzi). Nad terenami słabiej zaludnionymi polatamy bez problemu. Weźmy też pod uwagę dbałość Niemców o prywatność. Większy dron nad czyjąś działką na 90% przyciągnie uwagę właściciela.

UKRAINA

Flaga Ukrainy

Źródło: Wikipedia

Ukraina

W telegraficznym skrócie: Upierdliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: Ukraińcy niby mają trochę wyjebane i zezwalają na loty bez rejestracji wszystkim maszynom, których waga nie przekracza… 20 kg. Jednak, co bardzo ważne, WSZYSTKIE loty maszyn wyposażonych w kamery wymagają zgody Departamentu Powietrznego, a dodatkowo powinny być koordynowane z… kwaterą główną tutejszych sił zbrojnych. W praktyce więc, jeżeli bardzo nam nie zależy, nad Ukrainą nie polatamy legalnie z czymkolwiek, co choćby przypomina kamerę. Najprościej mówiąc – latać niby można, ale tylko rekreacyjnie i bez fotografowania.

W praktyce: na Ukrainie jak na razie latałem tylko nad Czarnobylem i faktycznie byłem zmuszony otrzymać na to zezwolenie nie tylko od odpowiedniego ministerstwa, ale także od zarządu Zony. W tym konkretnym wypadku można spróbować – podobnie jak ja – załatwić zezwolenie za pośrednictwem firmy, która Was do Czarnobyla zawozi. Procedura nie daje 100%-owej gwarancji na sukces, ale na szczęście jest bezkosztowa. Nad resztą kraju na pewno bym nie latał, chyba że byłbym w rejonach słabo zaludnionych. Za złamanie prawa lotniczego, stosowanego odpowiednio do operatorów dronów, obowiązują sankcje karne.

WYSPA MAN

Flaga Wyspy Man

Źródło: Wikipedia

Wyspa Man

W telegraficznym skrócie: Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Przede wszystkim, oficjalna strona rządowa Wyspy Man – formalnie dependencji korony brytyjskiej – podaje bardzo konkretne informacje odnośnie użytkowania dronów na jej obszarze. Znajdziecie je tutaj. Niespodzianek nie ma. Lot dronami (z kamerą) dozwolony jest bez większych obostrzeń, a powinien odbywać się na maksymalnej wysokości ok. 120 metrów (400 stóp) i nie bliżej niż 50 metrów od „przeszkód” i 150 m od obszarów o dużej gęstości zaludnienia czy dużych zgromadzeń. Jeśli chodzi o lotnisko w Castletown, to tutejsza No Fly Zone obejmuje 3 km. Na Wyspie są wprawdzie dwa inne lotniska (w Andreas i Jurby), ale loty z nich odbywają się wyłącznie incydentalnie. Poza tym wspomniana wcześniej strona prosi przede wszystkim o zachowanie zdrowego rozsądku podczas lotu.

W praktyce: Wyspa Man to raj dla droniarzy. Nawet jeśli formalnie nie wolno latać w pobliżu Castletown (sam nieświadomie złamałem ten zakaz), to nad resztą Wyspy polatacie bez problemów, a do tego zrobicie furę świetnych zdjęć. Weźcie tylko uwagę, żeby natychmiast opuścić drona, jeśli poprosi Was o to właściciel działki, którą sfilmowaliście/sfotografowaliście. Tutejsze regulacje bardzo mocno akcentują prawo do prywatności – prywatność to jedna z tych rzeczy, dla której Mieszkańcy Wyspy Man mieszkają tam, gdzie mieszkają. Wreszcie, jeśli nie wiecie, czy wolno Wam latać nad jakimś zabytkiem, to po prostu zapytajcie na miejscu. Nie sądzę, żebyście mieli jakiekolwiek problemy.

WYSPY OWCZE

Flaga Wysp Owczych

Źródło: Wikipedia

Wyspy Owcze

W telegraficznym skrócie: Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: pomimo tego, że Wyspy Owcze stanowią terytorium zależne Danii, to przepisy dronowe na nich obowiązujące są bardziej liberalne niż te na kontynencie. Uczulam więc na to, by nie zakładać, że jeśli coś można robić na Farojach, to w Danii też. Główna różnica pomiędzy tymi obszarami jest taka, że na Wyspach Owczych bezzałogowców nie musimy rejestrować. Poza tym, jeśli chcemy pośmigać dronem nad Owcami, musimy spełniać następujące warunki:

  • Latamy tak, by pozostawać minimum 150 metrów od osiedli i głównych dróg (łączących wioski i miasta)
  • Nie latamy w pobliżu lotniska na Vagar (do 5 km od niego – UWAGA: ten obszar obejmuje kilka naprawdę scenicznych miejscówek)
  • Nie latamy nad większymi zgromadzeniami ludzkimi (włączając kempingi i zgrupowania domów)
  • Nie latamy wyżej niż 100 metrów
  • Latamy w dzień i przy dobrej pogodzie, tak by maszyna pozostawała w zasięgu naszego wzroku
  • Latamy tak, by nie przeszkadzać zwierzętom (patrz: W praktyce)

Ponadto, do tego wszystkiego musimy naszego drona ubezpieczyć. To ostatnie jest o tyle ważne, że ewentualna kontrola na miejscu zacznie się prawdopodobnie właśnie od tego punktu. W przypadku złamania któregoś z zakazów, operatorowi maszyny grozi kara do wysokości 5000 DKK (circa 2500 PLN). Warto więc szarpnąć się na to nieszczęsne ubezpieczenie, zwłaszcza że jego najtańszy wariant nie będzie droższy niż 150 zł (ja nabyłem ubezpieczenie w Finansowej Chacie). Ponadto, na stronie duńskiej Agencji transportu i budownictwa istnieje cała sekcja dotycząca latania dronami nad Wyspami Owczymi, jednak nie została ona przetłumaczona na język angielski, a tłumacz Google nieco się na niej wykłada. Z tego, co się zorientowałem, zawiera ona jednak głównie informacje o obostrzeniach dotyczących pilotowania maszyn ważących więcej niż 25 kg.

W praktyce: Na Wyspach Owczych polatamy na spokojnie i legalnie wszędzie tam, gdzie rozłożenie  maszyny jest warte zachodu (czyli… właściwie na całym archipelagu). Zważywszy na znikomą szansę spotkania lokalnej policji, główne problemy występujące przy przelotach mają raczej charakter „naturalny”. Przede wszystkim – na Owcach często pada i piździ jak cholera. Przed każdym lotem warto upewnić się, że kiedy ewentualny deszcz lunie, Wasz dron będzie już bezpiecznie z powrotem na ziemi.

Drugą, równie ważną sprawą, jest upewnienie się, czy maszyna nie będzie przeszkadzać okolicznym zwierzakom. Straszenie owiec jest na Farojach zabronione, więc nie startujcie w pobliżu dużych skupisk tych zwierząt. O ile jednak owca po prostu zwieje, o tyle niektóre gatunki ptaków mogą zachowywać się już znacznie agresywniej. Na Wyspach Owczych występują m.in. rybitwy popielate (które dały mi się we znaki na Svalbardzie – a tam nawet nie miałem ze sobą drona) oraz ostrygojady zwyczajne. Oba gatunki są znane z agresywnej obrony obszarów lęgowych, ale to ten drugi dwukrotnie sprawił, że musiałem lądować w trybie przyspieszonym. Cholerne ptaszyska się nie certoliły i próbowały bezpardonowo strącić mojego Mavica z powietrza, piszcząc przy tym jak potępione. Z drugiej strony, tutejsze mewy zupełnie nic nie robiły sobie z obecności maszyny. Przygotowując się do lotu, zwróćcie więc uwagę przede wszystkim na czynniki naturalne oraz na odległość od lotniska na Vagar. Port lotniczy znajduje się w bezpośredniej bliskości m.in. scenicznego jeziora Leitisvatn.

Regulacje dronowe w Afryce

Regulacje dronowe w Afryce, spisane w kolejności alfabetycznej:

MAROKO

Flaga Maroka

Źródło: Wikipedia

Maroko

W telegraficznym skrócie: Niemożliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: W chwili obecnej wwiezienie rekreacyjnego drona do Maroka jest zakazane. Najprawdopodobniej jest to spowodowane trwającym w tym kraju, nieustającym konfliktem zbrojnym o Saharę Zachodnią i – w efekcie – obawami marokańskiego rządu przed nieautoryzowanym filmowaniem odciętego regionu. Swoje być może robi tu również niechęć niektórych Muzułmanów do bycia obecnymi na zdjęciach robionych przez białych. O zgodę na użytkowanie drona na miejscu mogą wystąpić operatorzy komercyjni, ale jest to podobno długi i czasochłonny proces.

W praktyce: nie myślcie nawet o tym, żeby drona do Maroka przeszmuglować. Brak jego zgłoszenia w deklaracji celnej skończy się jego konfiskatą bez możliwości odzyskania. Jeśli go zgłosimy, sprzęt przechowają dla nas na granicy i oddadzą podczas opuszczania kraju – wiąże się to jednak z opłatą (zgodnie z nielicznymi informacjami: pierwsze 3 dni są za darmo, a za dłuższe przechowanie zapłacimy 4% zadeklarowanej zawartości urządzenia). Zaznaczę też, że jeśli wjeżdżacie do tego kraju mając ze sobą trochę sprzętu fotograficznego, to celnicy na pewno zapytają Was, czy przypadkiem nie macie ze sobą drona, a w razie powzięcia wątpliwości – zapewne także sprawdzą. Kłamstwo w tym przypadku może skończyć się nawet natychmiastową deportacją.

Regulacje dronowe w Azji

Regulacje dronowe w Azji, spisane w kolejności alfabetycznej:

JORDANIA

Flaga: Jordania

Źródło: Wikipedia

Jordania

W telegraficznym skrócie: Niemożliwe

Wyciąg najważniejszych przepisów: W TEORII latanie dronem w Jordanii jest jak najbardziej możliwe i legalne. Większość stron internetowych zajmujących się tematem podaje, że wymagane jest zgłoszenie do Civil Aviation Regulatory Commission (na 10 dni przed planowanym lotem), a po uzyskaniu zezwolenia obowiązuje kilka dodatkowych zasad: dronem polatacie w promieniu 500 m (i do wysokości 120 metrów) od oznaczonego we wniosku punktu startu, a jego pilot powinien mieć przynajmniej 21 lat oraz… odpowiednie doświadczenie, cokolwiek to znaczy. Dodatkowo operator musi być ubezpieczony od szkód na osobach trzecich. Niemniej…

W praktyce: problem polega na tym, że teoria swoje, a praktyka swoje. Po pierwsze, pomimo tego, że formularz rejestracyjny dostępny jest tutaj, to nie bardzo wiadomo, do kogo go wysłać (ja wysłałem na kilka adresów i od żadnego nie uzyskałem odpowiedzi). Ponadto, już sam formularz jest dość problematyczny: wymaga nie tylko podania konkretnych dat i miejsc, w których chcecie latać, ale również przedstawienia dowodu na to, że latać faktycznie potraficie. Rozsądek podpowiada, że samo doświadczenie w lotach rekreacyjnych raczej tu nie wystarczy i wypadałoby mieć jakąś oficjalną podkładkę. Ale idźmy dalej. Zakładając nawet, że położycie lachę na formularz i postanowicie latać w Jordanii na nielegalu, natkniecie się na kolejny problem. Wiele osób mieszkających/pracujących w Jordanii (informacje z serwisu TripAdvisor i for Lonely Planet) twierdzi, że samo wwiezienie sprzętu do tego kraju jest karkołomnym wyczynem, bowiem maszyna może zostać skonfiskowana na lotnisku, najczęściej na podstawie braku akceptacji na loty ze strony CARC (ważna uwaga: Jordańczycy prześwietlają bagaże przylatujących pasażerów). Tym samym natykamy się na błędne koło proceduralne, które przerwać mogą tylko operatorzy skłonni zaryzykować utratę drona. O ile się zorientowałem, jakimś wyjściem jest zaaranżowanie zgody na loty przez miejscowego operatora turystycznego, ale także wtedy trzeba liczyć się z niedogodnościami. Otóż, zgodnie z informacjami w sieci, każdy lot zaaprobowany przez CARC musi odbywać się w asyście „urzędnika” (najprawdopodobniej policjanta), którego trzeba odpowiednio opłacić. Stawek nie znam (podobno są kosmiczne), ale na tym etapie researchu zrezygnowałem z zabierania drona do Jordanii. Wydaje mi się, że taka postawa jest dość powszechna. Podczas 12 dni pobytu w Jordanii na niebie nie widziałem ani jednej maszyny – nawet w rejonach wręcz błagających o zdjęcie z powietrza (Petra, Wadi Rum czy Dżarasz). Najprościej mówiąc – drona do Jordanii zabrać możecie, ale robicie to na własne ryzyko. Ja nie polecam.

KAMBODŻA

Kambodża - flaga

Źródło: Wikipedia

Kambodża

W telegraficznym skrócie:  Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Na ten moment w Kambodży nie obowiązują żadne skonkretyzowane przepisy odnośnie bezzałogowców, poza tymi, które obejmują stolicę kraju – Phnom Penh – oraz rejon świątyń Angkoru (wraz z Siem Reap). W obu tych miejscach obowiązuje bezwzględny zakaz latania bez wcześniejszej zgody odpowiedniego ministerstwa. Plotka głosi, że obszary te zostały objęte zakazem po tym, jak jakiś droniarz nieumyślnie sfilmował królową uprawiającą jogę.

W praktyce: brak przepisów nie oznacza wprawdzie, że możemy latać wszędzie i bez pomyślunku, ale ja osobiście założyłem, że będę śmigał trzymając się zasad zdroworozsądkowych. Z Maviciem byłem w Kambodży zaledwie 3 dni, ale w tym czasie wycisnąłem doszczętnie jedną baterię nad Jedwabną Wyspą na północ od Phnom Penh i nie doświadczyłem najmniejszych problemów. Zakładam, że w innych rejonach kraju, pomijając te wspomniane wyżej, jest podobnie.

MALEZJA

Malezja - flaga

Źródło: FlagiPanstw.eu

Malezja

W telegraficznym skrócie: Bez problemu

Wyciąg najważniejszych przepisów: Malezja jest jednym z niewielu azjatyckich krajów, który ma kompletnie wywalone na drony – przynajmniej na razie. Poza ogólnymi, zdroworozsądkowymi przepisami (zakaz latania w pobliżu lotnisk, maksymalna wysokość na poziomie 120 metrów, stały kontakt wzrokowy), niekomercyjni piloci maszyn bezzałogowych mogą latać praktycznie wszędzie, włączając w to miasta czy atrakcje turystyczne, które nie są oznaczone odpowiednimi zakazami. Zgodnie z niektórymi stronami internetowymi, jedynym wyjątkiem jest Putrajaya, czyli nowe centrum administracyjne Malezji, położone na południe od Kuala Lumpur.

W praktyce: w Malezji latałem dronem tylko w jednym miejscu, ale było to miejsce bardzo ludne i popularne – jaskinie Batu na obrzeżach Kuala Lumpur. Start maszyny przeprowadziłem w odległości paru metrów od stanowiska lokalnej policji, która nawet się nie zainteresowała. Wygląda więc na to, że nawet duże atrakcje turystyczne sfilmujecie w Malezji z góry. Podejrzewam, że część kraju leżąca na Borneo również nie stwarza pod tym względem większych problemów, aczkolwiek upewniłbym się wcześniej, jeśli zamiarujecie latać nad obszarami chronionymi (takimi jak parki narodowe).

TAJLANDIA

Tajlandia - flaga

Źródło: FlagiPanstw.eu

Tajlandia

W telegraficznym skrócie:  Trochę zachodu

Wyciąg najważniejszych przepisów: najważniejszym wymogiem prawnym dotyczącym użytkowania dronów (z kamerą lub ważących więcej niż 2,2 kg) w Tajlandii jest obowiązek ich zarejestrowania. W teorii każdy taki dron powinien być zgłoszony na odpowiednim formularzu – znajdziecie go tutaj. Problem polega na tym, że ów formularz każe podać lokalizacje, w których chcemy latać, co może stanowić pewien problem, jeśli chcemy ściśle trzymać się litery tajskiego prawa. Drugą rzeczą jest to, że na rozpatrzenie naszego wniosku musimy dać odpowiedniemu ministerstwu do dwóch miesięcy. Większość z Was zapewne się zgodzi, że na tak długi czas przed wyjazdem czasem nawet jeszcze trudno określić, gdzie będziemy śmigać naszą maszyną. Poza tym, w Tajlandii obowiązuje też garść przepisów typowo praktycznych: bezzałogowcem nie wolno nam latać poza zasięgiem wzroku; w odległości bliższej niż 30 metrów od zgromadzeń ludzkich, zabudowań itp. oraz bliższej niż 9 km od lotnisk i lądowisk; a maksymalna wysokość lotu nie powinna przekraczać… 90 m. Nie jest to zbyt wiele, jeśli zależy nam na ujęciach typu straight-down.

W praktyce: przyznam z lekkim wstydem, że sam nie rejestrowałem swojego Mavica przed lotami w Tajladnii, bo nawet nie wiedziałem, gdzie dokładnie będę na miejscu. Być może miejscówki na formularzu podaje się orientacyjnie, ale… no właśnie – tak naprawdę i tak nie doświadczyłem absolutnie żadnych problemów. W miejscach odludnych raczej nikt nie zwróci na Was uwagi, a lokalizacje, w których lot jest absolutnie zabroniony (jak choćby kompleks archeologiczny w Ayuthai pod Bangkokiem czy Sanktuarium Prawdy w Pattai) są zawsze dodatkowo oznaczone tablicami z zakazem dronowania. Generalnie możecie śmiało założyć, że duże atrakcje turystyczne będą opatrzone takimi właśnie tablicami i tam lepiej bezzałogowca nie zabierać. W ramach ciekawostki dodam, że podczas ostatniej nocy w Bangkoku widziałem Mavica, który wesoło leciał sobie nad tłumami zgromadzonymi nad ulicą Khao San.

Nie znalazłeś tu interesującego Cię kraju? Zajrzyj do tego tekstu, gdzie znajdziesz linki, z których korzystam podczas przygotowywania się do wyjazdów z dronem.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz polubić mój blog na Facebooku – często wrzucam tam dodatkowe treści.

REKLAMA:

komentarzy 40

  1. Paweł 16 marca 2018
    • Brewa 18 marca 2018
    • Łukasz 28 stycznia 2019
  2. Nikodem 5 maja 2019
    • Brewa 6 maja 2019
  3. Mateusz 14 lipca 2019
    • Brewa 15 lipca 2019
      • Piotrek 11 sierpnia 2019
      • Brewa 12 sierpnia 2019
      • Sebastian 28 sierpnia 2019
      • Brewa 28 sierpnia 2019
      • Sebastian 28 sierpnia 2019
  4. Tomasz 22 lipca 2019
  5. Tomasz 22 lipca 2019
    • Brewa 23 lipca 2019
  6. Sebastian 28 sierpnia 2019
    • Brewa 28 sierpnia 2019
  7. Sebastian 28 sierpnia 2019
    • Brewa 28 sierpnia 2019
      • Sebastian 28 sierpnia 2019
  8. Karolina 4 września 2019
    • Brewa 5 września 2019
  9. Marianna 14 września 2019
    • Brewa 15 września 2019
  10. Karolina 8 grudnia 2019
    • Brewa 9 grudnia 2019
  11. Raptor 7 stycznia 2020
    • Brewa 7 stycznia 2020
      • Raptor 10 stycznia 2020
  12. Santiago 9 stycznia 2020
    • Brewa 10 stycznia 2020
  13. Santiago 10 stycznia 2020
    • Brewa 10 stycznia 2020
  14. Santiago 10 stycznia 2020
  15. Zanzibar 29 stycznia 2020
    • Brewa 29 stycznia 2020
  16. Pablo 12 lutego 2020
    • Brewa 12 lutego 2020
  17. Jakub Mól 27 lutego 2020

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?