Test PCR na COVID-19 przed podróżą – wszystko, co musisz wiedzieć

Jak na pewno się orientujecie, część kierunków powszechnie uznawanych za (mniej lub bardziej) wakacyjne wymaga teraz od potencjalnego turysty przedstawienia negatywnego wyniku testu na obecność wirusa COVID-19. Wśród tych krajów znajdziemy między innymi Czarnogórę, Jordanię, Turcję czy Bułgarię, z której dopiero co wróciliśmy. W tym krótkim tekście opowiemy Wam, jak podejść do sprawy testu na obecność COVID-19 przed wylotem tak, żeby Waszym jedynym zmartwieniem było to, aby wreszcie spakować te pieprzone klapki (jedno z nas notorycznie o nich zapomina).

Dlaczego do kraju „z testem”?

Po co lecieć podczas pandemii do kraju wymagającego zrobienia testu, skoro mamy całkiem sporo krajów totalnie „otwartych”? No cóż – przede wszystkim, jeśli wsiadacie do samolotu lecąc do „testowego” regionu, to możecie mieć całkiem solidną pewność, że wszyscy inni pasażerowie również ów test zrobili i uzyskali wynik negatywny. Jest więc po prostu BEZPIECZNIEJ.
Po drugie, wymóg (i koszt) wykonania testu to doskonały… no cóż… TEST na to, czy komuś faktycznie ZALEŻY. Znakomita większość turystów wybierze kraj, do którego wstęp nie jest obwarowany dodatkowymi obostrzeniami. Co za tym idzie, kraje „testowe” są obecnie znacznie mniej „obłożone” niż szalenie popularny Zanzibar, Karaiby czy Meksyk, dzięki czemu możemy cieszyć się ich atrakcjami w spokoju i bez dzikich tłumów. I za tę jedną, jedyną rzecz my osobiście jesteśmy pandemii bardzo wdzięczni.

Krok 1: sprawdź, czy potrzebujesz testu

Jeśli bardzo chcesz gdzieś wyjechać, a nie wiesz, gdzie szukać informacji na temat obostrzeń, kwarantanny i innych covidowych pierdół, to polecamy tę stronę. Fly4Free mocno działa, by zgromadzone na niej informacje były aktualne, a nawet jeśli nie do końca im wierzycie, to jest to dobry punkt wyjścia do szukania bardziej szczegółowych uregulowań. Z drugiej strony, podobnego projektu unijnego raczej nie polecamy, bo równie dobrze mógłby zostać napisany w wariancie chińskiego dla ociemniałych.

Tak czy owak, zanim kupisz bilet lotniczy, sprawdź, czy przed wylotem faktycznie potrzebujesz zrobić test na obecność COVID-19 w organizmie… a także to, na ile czasu przed wylotem masz dać sobie wydrenować zatoki. Standardowy czas „przed” to 72 godziny, ale zdarzają się także wymogi 48-godzinne, które mogą już wygenerować nieco stresu.

Przy okazji sprawdź, jakiego TYPU testu potrzebujesz. Zazwyczaj będzie to (droższy i pewniejszy) test PCR, ale niektóre kraje (w tym np. Niemcy) dopuszczają także testy antygenowe.

A co za różnica?

Czemu kraje preferują test PCR? Sprawa jest prosta: daje on 99% pewności wyniku. Testy antygenowe stosowane są raczej w przypadku osób z objawami wystąpienia koronawirusa i służą przede wszystkim do potwierdzania zakażenia. Można powiedzieć, że stosuje się je bardziej mając już niemal pewność, że dana osoba może być chora… co nie zmienia faktu, że test antygenowy pozwala nam uniknąć siedzenia na kwarantannie po powrocie do Polski zza granicy.

Krok 2: umów się na test

Aby umówić się na test (załóżmy, że PCR), wystarczy wpisać w Google frazę „test PCR + [miasto, w którym szukacie]” – gwarantujemy, że wyskoczy Wam co najmniej jedna strona wyników. My wybraliśmy warszawskie laboratorium medyczne Synevo, które dysponuje kilkoma zasadniczymi przewagami nad konkurencją:

  1. Pozwala zapisać się online na konkretną godzinę, bez uciekania się do kontaktu telefonicznego.
  2. Jest najtańsze, o ile zapłacicie online, przed wykonaniem testu (na marzec 2021 roku cena testu PCR wynosiła tu 380 zł; płatność na miejscu to wydatek 420 zł).
  3. Bez dodatkowej opłaty wydaje wyniki w języku angielskim (potrzebne do podróży);
  4. W Warszawie zapewnia podanie wyniku w ciągu 24 godzin.

Wam radzimy zapisać się tak, żeby wymaz został pobrany te 48 godzin przed lotem, niezależnie od wymagań danego kraju. Nigdy nie wiadomo, czy lot się nie opóźni (czasem nawet o dzień czy dwa), a wy nie chcecie przecież przepalić prawie 400 zł.

Aha – płacąc przypomnijcie, że potrzebujecie wyników po angielsku. Tak na wszelki wypadek. Ponadto nie zapisujcie się na test na ostatnią chwilę, bo na 2-3 dni przed terminem możecie odbić się od zapchanego kalendarza w laboratorium.

Krok 3: poddaj się testowi

Sam test PCR to DOSŁOWNIE 2 minuty roboty. Odchylacie głowę, końcówka długiego patyczka ląduje w okolicach Waszych zatok, mile łechcąc przysadkę mózgową (a przynajmniej można to tak odczuć), zostaje wycofana i tyle – jest po wszystkim. Nie jest to szczególnie przyjemne, ale całość czynności trwa dosłownie przez dwa mrugnięcia, więc nie ma się co bać. Dziękujecie Pani/Panu, kichacie jakbyście wciągnęli 3 kilo tabaki, żegnacie się, znów kichacie i śmigacie do domu, gdzie spokojnie czekacie na wynik.

Krok 4: sprawdź wynik testu

Żeby było jasne: my słyszeliśmy, że podobno zaskakująca ilość testów PCR wychodzi… pozytywnie. Być może wynika to z ich specyfiki, a być może ludzie po prostu są chorzy. Czujcie się jednak ostrzeżeni.

Druga, ważniejsza rzecz jest taka, że test może wyjść Wam… nierozstrzygająco. Czytaj: PCR wychwyci tylko dwa z trzech szukanych markerów genetycznych COVID-19, co może sugerować zarówno jego obecność, jak i nieobecność. W takim wypadku nici z Waszego wyjazdu, chyba że na szybciora zrobicie kolejny test, z wynikami tego samego dnia, który jednak nie gwarantuje Wam innego wyniku (i jest sporo droższy). Test nierozstrzygający to po prostu pech, który potrafi się zdarzyć i trzeba z tym handlować.

Nasze laboratorium wysyłało wyniki online, w formie pliku PDF podpisanego certyfikatem kwalifikowanym. To miłe i niezwykle profesjonalne, ale nikt Wam nie będzie sprawdzał tego certyfikatu – wystarczy wydrukowana kartka/plik PDF. Upewnijcie się tylko, że dokument zawiera wszystkie elementy wymagane przez dane państwo. Zazwyczaj są to: oznaczenie typu testu, data jego wykonania, Wasze dane oraz wyraźnie wskazanie (po angielsku), że wyszedł on negatywnie.

Krok 5: udaj się na lotnisko

Jeśli masz to szczęście i test PCR wyszedł Ci negatywnie, to pakuj manatki i jedź na lotnisko. Ważność Twojego testu zostanie najprawdopodobniej sprawdzona dwukrotnie:

  • Przy check-inie (teraz musisz dokonać go w okienku, nawet jeśli lecisz tylko z bagażem podręcznym), kiedy pracownik linii lotniczej skontroluje, czy możesz wlecieć do kraju przeznaczenia.
  • Po przylocie, najprawdopodobniej jeszcze przed kontrolą paszportową.

W obu przypadkach sprawdzane są przede wszystkim dwie rzeczy: wynik testu oraz data jego wykonania. Obsługa lotniska zazwyczaj nie ma czasu na potwierdzanie, czy Twój numer dowodu osobistego na pewno zgadza się z tym na kartce, więc i Ty nie musisz się tym specjalnie przejmować. Piszemy to głównie dlatego, że dzień przed wylotem dymaliśmy do laboratorium zmieniać dane Agatki, którą na teście omyłkowo przemianowano na Natalię. Z perspektywy czasu nie miało to absolutnie żadnego sensu.

Krok 6: wypoczywaj!

Gratulacje! Dałeś się zgwałcić w nozdrze, w zamian za co otrzymałeś przywilej spędzenia urlopu w kraju, w którym z dużym prawdopodobieństwem będziesz jedynym Polakiem na obszarze 100 km kwadratowych. Dobrze wykorzystaj ten czas i pamiętaj, że taka okazja może się nie powtórzyć. W końcu lockdown ma trwać tylko dwa tygodnie!

A jak Ci się nudzi, to możesz sprawdzić, jak patrzyliśmy na podróżowanie podczas pandemii rok temu, kiedy dopiero wchodziliśmy w dwutygodniowy lockdownTak, możesz się śmiać.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?