(Stuletnie) jaja w Szanghaju

Następnego ranka miało miejsce kolejne doświadczenie kulinarne. Było nim nasze pierwsze zetknięcie się ze stuletnim …

Miłe złego początki, czyli najostrzejsza zupa w Chinach

2 doby na nogach? Co to dla nas! Wytrzymaliśmy jakieś 3 godziny… 

Zabytki, taksiarze i kaczki

Nasz drugi dzień w Pekinie to typowy klasyk rodem z biura podróży. Wstajemy rano, następnie …

Smak na robala

Chińczycy mają dość swobodne podejście do kwestii żywienia. Zaczynając od tego, co można zjeść (wszystko), …

Parowańce z garażu, czyli jedzenie w Chinach

Ci, którzy znają mnie trochę lepiej wiedzą, że nie jestem fanem wysublimowanych rozkoszy podniebienia. Kalorie …

Dalsze dni na końskim grzbiecie

Kolejne dni na koniach pamiętam dość fragmentarycznie, bo to jednak 4 doby spędzone w otoczeniu, …

O prądzie i pierożkach, czyli witajcie w Hatgal

Gdyby do Hatgal wjechać buldożerem i dać mu dwie godziny, można by otrzymać boisko piłkarskie …

Kolejowe żarełko

Wracając jeszcze do kwestii puree, warto kilka zdań poświęcić żarciu w transsibie.
error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?