Zamek Corvinów, czyli cud w Hunedoarze

Gdyby nie tutejszy zamek, do rumuńskiej Hunedoary prawdopodobnie nikt by nie przyjeżdżał. No, może nie jest to tak do końca prawda, bo fani harcore’owego urbexu mogliby tu doświadczyć wręcz ekstatycznych spazmów, ale załóżmy, że wy jesteście normalni. Pomimo dość bogatej (i długiej) historii, obecnie to miasto znane jest przede wszystkim jako rumuńskie oczko w głowie Sowietów. Podczas okupacji, Ruscy zrobili sobie z Hunedoary wielki, stalowy park rozrywki, a na miejscu funkcjonowała największa fabryka tego surowca na całych Bałkanach. Kiedy Związek Radziecki pierdolnął, Hunedoara została trochę z palcem w dupie. Większość zakładów szybko straciło rentowność – do dziś ocalał tylko jeden. Na szczęście, miasto dysponowało jeszcze jednym z najpiękniejszych – jeśli nie najpiękniejszym – zamków w całej Transylwanii.

Przymysłowa Hunedoara

Takich widoczków jest w Hunedoarze zatrzęsienie

Zamek Corvinów bardzo rzuca się w oczu w tej przemysłowej dżungli. Rodzina zbudowała go w miejscu wcześniejszej, XIV-wiecznej budowli, a jej najsłynniejszy przedstawiciel – Maciej – solidnie dowalił go różnego rodzaju dodatkami i fortyfikacjami. Z daleka budowla wydaje się być bardzo chaotyczna: każda wieża wygląda trochę inaczej – od przekroju poczynając, aż na kształcie dachu kończąc. Niemniej im dłużej patrzymy na zamek, tym bardziej zaczyna on nam się podobać. A już istny szał zaczyna się po przejściu przefajowym, wysoko zawieszonym mostem.

Hunedoara - Zamek Corvinów

Zamek spod samego wejścia

Najsmętniejszym elementem hunedoarskiego zamku jest jego dziedziniec. Poza jedną porządnie odrestaurowaną arkadą, reszta ścian wewnętrznych wygląda tak, jakby konserwacją budowli zajmowali się pijani murarze z Polski. Po wydaniu 30 lej na wejście do środka, można by tu odnieść wrażenie, że ktoś nas tu zrobił w dupala na sucho. Na szczęście będzie to wrażenie mylne.

Zamek Corvin - dziedziniec

Dziedziniec nie zachwyca

Wnętrza zamku Corvinów, w odróżnieniu na przykład od tych w Branie, są zdecydowanie warte obejrzenia. Szybko zgubimy się w labiryncie wąskich przejść i klatek schodowych poskładanych jak student po piątkowej imprezie. Na szczęście w opresji wspomoże nas porządne oznakowanie drogi zwiedzania, a także liczne tabliczki z opisami. Co więcej, za kolejne 8 lej możemy kupić aplikację na smartfona, która krok po kroku oprowadzi nas po hunedoarskich wnętrzach.

Zamek Corvin - wnętrza

Jeden z licznych korytarzy

Z tych ostatnich zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na nas Hala Rycerska, żywcem wyrwana z Gry o Tron czy innego, mniej popularnego serialu historycznego. Wysoko sklepiona sala obwieszona jest przeróżnymi sztandarami, a wpadające przez witrażowe okna oświetlenie tylko wzmaga średniowieczny klimat.

Zamek Corvin - Hala Rycerska

Hala Rycerska

Z innych „atrakcji” warto wspomnieć o dwóch tutejszych dołach. Jednym z nich jest wcale głęboka studnia, która zgodnie z legendą została wykopana przez trzech Tureckich więźniów, mających po wszystkim zostać obdarowanych wolnością. Obietnica podobno nie została dotrzymana, przez co więźniowie przeklęli cały zamek, wraz z najbliższą okolicą. Nie to, żeby ktoś się tym przejął. Drugi dół to z kolei nic innego, jak klasyczna wariacja na temat leża Rancora z Gwiezdnych Wojen. Do dziury wrzucano więźniów, którzy na jej dnie musieli walczyć z dzikimi bestiami. Prawdopodobnie to właśnie dlatego miejscówka ta nosi nazwę niedźwiedziej jamy, ale oczywiście mogę się mylić.

W tarasów okalających zamek rozciąga się ponadto dobry widok na okolicę. Zobaczymy tu co prawda głównie fabryki i trochę domów, ale to właśnie z tych galerii najlepiej jest obejrzeć sobie fenomenalny kamienno-drewniany most, który łączy zamek z „suchym lądem”, o ile uznamy budowlę za wyspę na środku niegdysiejszej fosy. Jeśli pozostałości rzeczonej będziecie chcieli obejrzeć sobie z bliska, to nie będzie z tym problemu – wystarczy poszukać jednej z licznych wyrw w ogrodzeniu.

Zamek Corvin - most

Widoczek na most

W moim osobistym rankingu transylwańskich zamków, Hunedoara absolutnie pozamiatała. Nie zliczę prób zrobienia sobie na tle zamku przyzwoitego selfie, ale było ich co najmniej tyle, co Instagramerek cierpliwie pozujących przed imponującą bryłą budowli. Faktycznie, zamek Corvinów ma ogromny urok i nawet pomimo tego, że jest zasadniczo budowlą warowną, to można go właściwie nazwać pałacem na sterydach. A takie to ja już zdecydowanie lubię.

Hunedoara - Zamek Corvin - detale

Niby pomieszanie z poplątaniem, a jak ładnie…

Jeśli nie dysponujecie własnym środkiem transportu, to z centrum miasta dostaniecie się do zamku autobusem ze starego centrum miasta. Taka przyjemność kosztuje 2 leje. Jeśli zamku będzie Wam mało, to w jego bezpośredniej okolicy znajduje się jeszcze muzeum, wraz z oddzielną salką poświęconą narzędziom tortur. W końcu żaden zamek nie może się bez takiej obejść.

W okolicy: Deva

Jeżeli musicie spędzić noc gdzieś w pobliżu Hunedoary, to zdecydowanie lepiej udać się w tym celu do pobliskiej Devy, oddalonej o zaledwie 15 kilometrów. Miasto może nie jest specjalnie porywające, ale na pewno ładniejsze niż przemysłowy moloch otaczający zamek Corvinów. Ponadto, na miejscu jest jeszcze jedna twierdza – dość malownicza i położona na szczycie wzgórza, na które można wjechać kolejką (wjazd za 10 lej, wstęp do fortecy jest darmowy). Duża jej część została zniszczona podczas ogromnej eksplozji magazynu prochowego w 1849 roku. Wydarzenie to zakończyło trwające 4 tygodnie oblężenie, podczas którego węgierscy nacjonaliści usiłowali wykurzyć ze środka wojska austriackie. Gwoli informacji – udało im się. Co ciekawe, samą fortecę można zwiedzać również po zmroku, co może odpowiadać co poniektórym.

Rumunia - Deva

Twierdza w Devie

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne notki o Rumunii lub polubić mój blog na Facebooku, gdzie na bieżąco informuję o nowych wpisach i wrzucam dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.