4 pomysły na jednodniówki z Rygi

Jeśli planujecie spędzić przedłużony weekend w stolicy Łotwy, to istnieje szansa, że poza samą Rygą chcecie zobaczyć coś jeszcze. Samo miasto ma wprawdzie do zaoferowania sporo atrakcji, jednak nie jest znów aż tak duże. Może być również tak, że – podobnie jak nas – tyłek zaczyna Was świerzbić, jeśli w jakimś miejscu siedzicie dłużej niż 2-3 dni. Zresztą, kto by Was rozliczał z powodów, dla których chcecie wyrwać się poza Rygę. Ważne jest to, że poniżej znajdziecie propozycje czterech kierunków, do których ze stolicy Łotwy jest na tyle blisko, że można je dziabnąć w jeden dzień.

Kierunek północny: Jurmała

Jurmała to plażowa stolicy Łotwy, do której z Rygi możecie dojechać nawet rowerem (rowerowy oddział Sixta dopuszcza nawet wypożyczenie rowerów w Rydze i zostawienie w którymś z nadmorskich oddziałów) – znajduje się ona bowiem zaledwie 40 km od centrum stolicy.

Jurmała - plaża

Plaża w Jurmali w maju

Wiele przewodników rozpisuje się o panującym tu spokoju i klimacie rodem z francuskiej riwiery, jednak prawda jest taka, że w ostatnich latach miasteczko bardzo zyskało na popularności, co przekłada się zarówno na wzrost cen, jak i coraz większe ilości turystów na miejscu. Centrum Jurmały to właściwie jedna ulica – Juras iela. Znajdziecie przy niej nie tylko większość z obecnych w okolicy drewnianych domów w stylu art nouveau (w całym miasteczku jest ich ponad 4000), ale również tutejsze centrum rozrywkowe: od barów, przez restauracje aż po sklepy z pamiątkami i plażowymi gadżetami.

Jurmała z Rygi

Z Rygi rzut beretem jest na przykład do nadmorskiej Jurmały

Jakkolwiek spacer po centrum (oraz plaży) Jurmały jest wskazany, a dodatkowo na miejscu można jeszcze odwiedzić dwa muzea (miejskie oraz niewielki skansen o tematyce ogólno-rybackiej), to my proponujemy nieco inne podejście.

O ile główna część miejscowości w dość szybkim tempie przekształca się w high-endowy kurorcik podążający śladami polskiego Władysławowa (chociaż nasycenie hotelami z wysokiej półki jest tu już nieporównywalnie wyższe), o tyle rejony oddalone od centrum nadal cieszą się względnym spokojem. Siłą tych okolic jest to, że – jeśli szukacie wody – do dyspozycji macie nie tylko Bałtyk, ale również rzekę Lelupę oraz jezioro Babites. W pobliżu rzeki i jeziora turystów jest nieporównywalnie mniej niż nad morzem, a ponadto tutejsze noclegi (o ile jakiegoś szukacie) nie wydrylują Wam kieszeni tak, jak hotele i hoteliki w centrum.

Łotwa - rzeka Lelupa

Widok na okolice Lelupy

Feeling Cone w Jurmali

My w Jurmali (Jurmałej?) postanowiliśmy przenocować tym bardziej, że Agatka wyszukała nam tu bardzo niestandardowy nocleg. Feeling Cone (dawniej Holiday House Niedras) proponuje co prawda także standardowe pokoje, ale jego główną zaletą są super-przytulne bungalowy oraz przedziwne namioty… zawieszone na drzewach.

Feeling Cone Jurmala - namiot

Noc można spędzić w takim namiocie

Nocleg spędzony w namiocie nad Lelupą – jakkolwiek mniej komfortowym niż klasyczny pokój z łazienką – był chyba najciekawszym noclegiem, z jakiego mieliśmy okazję skorzystać na wyjeździe do krajów nadbałtyckich. Pomimo dość niskiej temperatury w nocy, trudno nam było nie docenić pięknego poranka, który mogliśmy podziwiać przez jedną z przezroczystych ścian naszego schronienia. Ponadto, do dyspozycji gości oddana jest tu również „przeszklona”, pływająca platforma, którą właściciel – w odpowiednich warunkach pogodowych – może przewieźć Was po rzece. Podczas naszego pobytu właściciel przybytku dopiero zabierał się za rozwieszanie namiotów (majówka na Łotwie to jeszcze nie sezon), ale do obecnej chwili na pewno już skończył to robić. Możemy śmiało powiedzieć, że do Jurmały warto wybrać się tylko dla tego noclegu, a pozostałe atrakcje miasteczka będą miłym bonusem. Namiot możecie zarezerwować tutaj.

Zresztą, zobaczcie sami, jak to wyglądało:

Do Jurmały z Rygi dostaniecie się na kilka różnych sposobów. Możecie wypożyczyć rower, skorzystać z mini-busa (30 minut jady, busiki odjeżdżają spod głównego kolejowego w Rydze oraz z ryskiego lotniska) lub pociągu (3-4 pociągi na godzinę, wysiadacie na stacji Majori). W weekend do Jurmały z Rygi dostaniecie się również łodzią, odpływającą z doku zlokalizowanego w pobliżu Placu strzelców łotewskich (przy Kamiennym moście) – taka podróż trwa godzinę.

Wreszcie, na miejsce możecie dojechać także własnym transportem i tu mały hint dla cebulaków takich jak my. Otóż, wjazd samochodem do rejonu Jurmały jest PŁATNY. Opłata (2 euro/dzień) pobierana jest przed mostami przerzuconymi przez Lelupę. Nasz nocleg sprawił jednak, że za pierwszym razem byliśmy zmuszeni skręcić w prawo przed samym punktem poboru opłat, a jadąc z powrotem ponownie go ominęliśmy, wypadając na trasę do miasteczka bezpośrednio za nim. Noc w namiocie uratowała nas przed dodatkowym kosztem, chociaż w internecie dokopałem się do informacji, że brak odpowiedniego kwitka przy ewentualnej kontroli grozi wysokim mandatem. No cóż – głupi ma szczęście.

Kierunek wschodni: Sigulda i dalej

Region miejscowości Sigulda to ta część Łotwy, która najlepiej wpisuje się w definicję turystycznego raju. Tutejsze lokalizacje omawiam w ramach oddzielnego wpisu (znajdziecie go tutaj), albowiem nie dość, że jest ich cholerne zatrzęsienie, to jeszcze większość z nich zalicza się do ścisłej czołówki łotewskich atrakcji turystycznych. Wśród nich znajdziemy między innymi:

  • Mały park rozrywki Tarzans oraz położony w pobliżu tor bobslejowy, który można zwiedzać także poza sezonem zimowym;
  • Co najmniej trzy (w regionie jest ich znacznie więcej) warte odwiedzenia zamki/pałace, w tym jeden z nieco bardziej oddalonym na wschód Kiesiu;
  • Trasy trekkingowe, zwłaszcza te w okolicy miejscowości Ligatne, z których przy okazji można skoczyć do pobliskiego post-radzieckiego bunkra, oczywiście przekształconego z muzeum.
Zamek w Kiesiu - Łotwa

Zamek w Kiesiu oczywiście w remoncie…

Do Siguldy (50 km na wchód od Rygi) dostaniecie się autobusem bądź pociągiem w godzinę, w cenie nieco poniżej 3 euro za osobę. Jeśli planujecie także wizytę na szlakach w Ligatne, to jeden dzień na pewno Wam nie starczy, nie mówiąc już o Kiesiu, położonym kolejne 40 km na wschód od Siguldy. Tak jak wspomniałem, konkretniejsze omówienie tego rejonu Łotwy znajdziecie w oddzielnej notce, dostępnej tutaj.

Sigulda - tor bobslejowy

W Siguldzie możecie obejrzeć sobie “na sucho” tor bobslejowy

Kierunek południowy: Rundale i Bowsk

Jeśli ktoś lubi pałace a la Wersal (my nieszczególnie), to warto wybrać się do pałacu w Rundale – zbudowanej w XVIII wieku rezydencji jednej z najważniejszych figur ówczesnej polityki światowej: Ernesta Jana Birona. Biron, będący protegowanym Anny Romanowej (cesarzowej Rosji w latach 1730-1740), trząsł całą Kurlandią i Semigalią, a przez chwilę był nawet rosyjskim regentem, co nie skończyło się dla niego najlepiej. Gość został ostatecznie aresztowany przez swoich przeciwników, a następnie skazany na śmierć przez poćwiartowanie, co nigdy nie poprawia człowiekowi humoru. Ostatecznie jednak wyrok zamieniono na wygnanie, a kiedy Katarzyna II ułaskawiła pechowego hrabiego, ten wrócił do pałacu, by wykończyć go po 22 latach nieobecności. Pałac jest (podobno) imponujący, otoczony ogrodami wzorowanymi (a jakże) na tych w Wersalu i dysponuje własnym wachlarzem ciekawostek i opowieści, włączając w tym własną wersję legendy o Białej Damie. Nam nie starczyło czasu, by do pałacu w Rundale zawitać, tym bardziej że – jak wskazałem – tego typu budynki nie znajdują się na czele naszych priorytetów. Bilety do pałacu kosztują od około 3 do 7 euro, w zależności od wybranego wariantu zwiedzania.

Pałac w Rundale - źródło: Wikipedia

Pałac w Rundale – źródło: Wikipedia

Co innego zamek w Bowsku, do którego jak najbardziej podjechaliśmy… ale odbiliśmy się od bramy. W maju 2019, będącym okresem poprzedzającym sezon turystyczny, budowla (zresztą jak wiele innych w Pribaltice) była remontowana. Tutejszy kompleks składa się tak naprawdę z dwóch zamków, ale to ten nowszy jest bardziej znany. Ciekawe jest to, że kamienie składające się na jego fasadę zostały obrobione tak, by wywołać optyczną iluzję wypukłości. Ponadto zamek jest wyśmienicie położony, a jego w gruncie rzeczy niewielkie rozmiary sprawiają, że bez trudu można połączyć jego zwiedzanie z wizytą w pałacu w Rundale. Nie jesteśmy pewni, jak zostały wycenione bilety po remoncie, ale w połowie 2019 roku za wejście na zamek trzeba było zapłacić 4-5 euro (w zależności od pory roku).

Do obu miejscowości łatwo dostaniecie się z Rygi. Główny autobus ze stolicy zmierza do Bowska i jedzie od 70 do 120 minut (bilet na pokonanie tych 65 km kosztuje pod 4 euro). Aby dostać się do Rundale trzeba złapać kolejny autobus w Bowsku. Za przemierzenie kolejnych 12 km zapłacicie do 2 euro. Pamiętajcie, żeby wysiąść na przystanku Pils – Rundale, a nie w samej miejscowości, bo będziecie musieli drałować z powrotem. Ten konkretny kierunek podróży zdecydowanie warto polecić na klasyczną jednodniówkę bez noclegu – także w przypadku powrotu samochodem z Rygi do Polski.

Kierunek zachodni: Cinevilla Studio

Z żalem muszę stwierdzić, że do Cinevilli nie udało nam się dotrzeć, ale miejscówka jest na tyle atrakcyjna i… dziwna, że nie mogę jej pominąć.

„Kinowe miasteczko” to zlokalizowany 70 km na zachód od Rygi park rozrywki, którego najważniejszym punktem są zbudowane od podstaw plany filmowe, przedstawiające typowe łotewskie krajobrazy miejskie z początku XX wieku. Plany były używane podczas kręcenia lokalnego filmu o charakterze ogólno-patriotycznym: Defenders of Riga. Na jego potrzeby zbudowano niewielkie miasteczko, kawałek większego miasta przypominającego stolicę, a nawet kawał sztucznej rzeki z repliką parowca. W studio funkcjonuje ponadto kilka rozrywek skierowanych do młodszej gawiedzi – jakieś tam parki linowe, tyrolki, labirynty i inne chuje-muje. Pewnie dałoby się powiedzieć więcej bez odwiedzin, gdyby strona internetowa atrakcji nie była – na oko – stworzona w XVI wieku. Na ile udało mi się zorientować, cena biletu do Cinevilli zależy od tego, co chcemy zobaczyć i jakie atrakcje zaliczyć, a zaczyna się od 5 eurasów za samo zwiedzanie, które jest chyba najciekawszym punktem programu.

Skok na most

Paręnaście kilometrów od Cinevilli, w wiosce Irlavas (najbliższa większa miejscowość to Sati) znajduje się jeszcze jedna, dość kuriozalna „atrakcja”. Kolejowy Most donikąd powstał jeszcze przed II Wojną Światową i – pomimo starań Niemców by coś z nim zrobić – do dziś dotrwał jako stojąca w szczerym polu konstrukcja, łącząca dwie spore porcje niczego. Do mostu nie dostaniecie się żadnym transportem publicznym, chyba że będziecie bardzo zdeterminowani, więc polecam zerknięcie na niego tylko w przypadku, kiedy dysponujecie własnym środkiem lokomocji.

Do studia filmowego można dostać się z Rygi autobusem. W stolicy wsiadamy w cokolwiek, co zdąża do miejscowości Ozolpils lub Tukums. Jazda będzie trwała do godziny i kosztowała do 3 euro. Możliwy jest także dojazd pociągiem, ale to już grubsza afera, bo ze stacji w Smarde do Cinevilli będziemy jechać kolejne 20 minut taskówką albo busikiem. W tym przypadku zdecydowanie najlepiej jest posiadać własny transport, a w razie fakapu czasowego w studio można przenocować (najtańszy pokój w hotelu na miejscu kosztuje 45 euro za noc).

Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne moje teksty na temat Łotwy albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej Wyprawy z 2019 roku. Zachęcam Cię również do polubienia mojego bloga na Facebooku – na fanpage‘u często pojawiają się dodatkowe treści.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Skomentuj czy coś:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.