(Nie) po drodze: Kanion Wielka Ameryka (Czechy)


W cyklu Nie po drodze tym razem coś nieco innego pod kątem… geograficznym. Kanion Wielka Ameryka, o którym napiszemy Wam tu parę słów, znajduje się bowiem jak najbardziej „po drodze”, a konkretniej: w bezpośredniej bliskości stolicy Czech, jak również jednej z największych okolicznych atrakcji – zamku Karlstejn. Z drugiej strony, jest to atrakcja znana przede wszystkim lokalnie: na tyle, że kiedy mignęła w naszym krótkim filmie z Czech, kilka osób napisało do nas z pytaniem, czy jesteśmy pewni, że ujęcie pochodzi z tego kraju.

A więc tak – jesteśmy pewni, a w niniejszym wpisie powiemy Wam nieco więcej na temat tej miejscówki.

Kaniony Ameryka – o co chodzi?

Słowem wstępu wypada wyjaśnić, o co w ogóle chodzi z „amerykańskimi” kanionami w Czechach. Otóż wszystkie one (bo jest ich kilka) to nic innego jak kamieniołomy wapienne, kolektywnie należące do firmy Lomy Morina sp. z o.o. Kilka z lokalizacji nadal jest eksploatowana w ich oryginalnym celu, a parę kolejnych zostało przekształconych w częściowo zalane wodą kaniony, mocno urozmaicając obszar leżący na południe od Pragi.

Wszystkie kamieniołomy Moriny znajdują się niedaleko wsi o tej samej nazwie. Największy z nich to właśnie Wielka Ameryka, ale do „popularnych” należą również Mała Ameryka i Meksyk, a na liście znajdziemy jeszcze Kanadę, a także kanion żółwi czy lisi. Wielka Ameryka – jak nazwa wskazuje – jest spośród nich największa, a także najbardziej spektakularna. Wynika to z faktu, że w jej przypadku złoża wapienia ciągnęły się wąską wstęgą, a po ich wydobyciu powstał faktyczny „kanion”, a nie okrągła dziura w ziemi, jak to zazwyczaj bywa w podobnych przypadkach.

Rezultat jest zdecydowanie przyjemny dla oka

Warto również wspomnieć, że wszystkie kamieniołomy z okolicy Moriny NADAL stanowią własność prywatną, a samowolne zejście do któregokolwiek z nich, jakkolwiek bardzo kuszące, obwarowane jest karą grzywny do 15 000 czeskich koron. Firma zezwala jednak na spacery po ich bezpośredniej okolicy, a ze wsi Morina prowadzi nawet specjalna, żółta ścieżka, która łączy wszystkie kamieniołomy.

Wielka Ameryka w Czechach

Aby dostać się nad największy z kanionów, najlepiej dysponować własnym środkiem transportu, ale nie jest to konieczne, jeśli macie więcej czasu. Zakładając, że jedziecie z Pragi, na samym początku najlepiej dojechać do Karlstejna, przy okazji oglądając sobie tamtejszy, całkiem wypasiony zamek. Z Pragi pod zamek bez trudu dostaniecie się pociągiem (bilet za 10-15 zł; jakieś 45 minut jazdy).


Na przystawkę: zamek Karlstejn

Położony na południe od czeskiej Pragi Karlstejn to chyba najsłynniejszy zamek w Czechach, choć – w naszej opinii – wcale nie najładniejszy. XIV-wieczna budowla zdecydowanie dominuje nad najbliższą okolicą, a jej dogłębne zwiedzanie może zająć cały dzień… zwłaszcza, że nie jest ono możliwe bez asysty przewodnika. My, ze względu na tę ostatnią sytuację (a także – jak zwykle – napięty grafik), oblecieliśmy sobie zamek tylko z zewnątrz. Wspomnimy jednak, że najważniejszą częścią fortecy jest kaplica Świętego Krzyża, znajdująca się w Wielkiej Wieży (na pewno się domyślicie, która to). Pomieszczenie to zdobi ponad 2200 kamieni szlachetnych i półszlachetnych, więc warto zawiesić na nim oko.

Ciekawe, która to ta Wielka Wieża…

Z Karlstejna do Wielkiej Ameryki prowadzi żółta ścieżka piesza o długości 4 km, w związku z czym do największego z kanionów dojdziecie w około godzinę. Stamtąd można skoczyć sobie także do pobliskiego Meksyku oraz Małej Ameryki, znajdującej się kawałek na południowy zachód. Przy dobrych wiatrach, taka wycieczka zamknie się w 3-4 godzinach, wliczając w to powrót do Karlstejna.

My, dysponując samochodem, po prostu elegancko podjechaliśmy sobie nad Wielką Amerykę i odpaliliśmy tam drona (jest to jak najbardziej dozwolone, ale nie dotyczy kamieniołomów „pracujących”). Na miejscu spotkaliśmy sporo czeskich rodzin, które wybierają tę miejscówkę na weekendowe nasiadówki z kocykami i piwem, choć na wodę mogą sobie co najwyżej popatrzyć z góry.

Widoki na samą Morinę też są niczego sobie…

Jeśli BARDZO lubicie takie miejsca, to lojalnie informujemy, że możecie spróbować zaaranżować sobie wizytę z zejściem do kanionu. Właściciel placówki jak najbardziej organizuje takie wycieczki – wystarczy zgłosić się tutaj. W standardowym programie jest zejście, kąpiel a także szybki obchód po co bezpieczniejszych sztolniach. Orgaznizowane są zarówno wizyty grupowe, jak i indywidualne, aczkolwiek ceny musicie wybadać sobie sami. Jako źródło dodatkowych informacji możemy również polecić tę stronę, prowadzoną przez grupę entuzjastów kompleksu kamieniołomów Moriny (jakkolwiek by to nie brzmiało).

Ogólnie rzecz biorąc, Wielką Ameryką polecamy jako odskocznię od standardowego, czeskiego ciągu wioskowo-zamkowego, a także jako miejsce ogólnie mało znane zagranicznym turystom. Podejrzewamy, że w tygodniu nie spotkacie tu nikogo, kto nie mówiłby głównie po czesku.


Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne nasze teksty na temat Czech albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej mini-Wyprawy z 2020 roku. Zachęcamy Cię również do polubienia naszego bloga na Facebooku – na fanpage’u często pojawiają się dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?