5 dziwnych atrakcji Pragi (tej czeskiej)


Praga, stolica Czech, to niewątpliwie jedno z najpiękniejszych europejskich miast, o którym powstają całe, bardzo obszerne przewodniki. Zamiast więc rozpisywać się nad ogólnikami, postanowiliśmy wybrać tylko jeden „praski” temat i poświęcić mu oddzielny wpis. Tym tematem będzie pięć niestandardowych atrakcji, które w Pradze można odwiedzić, a każdą z nich – oprócz szóstej, bonusowej  – przetestowaliśmy osobiście.

Atrakcja typu cringe – Muzeum zmysłów

Museum of Senses to przedstawiciel popularnego ostatnio nurtu „dziwnych” muzeów, stanowiących raczej mini-parki rozrywki, a nie faktyczne muzea. Do takich miejscóweczek chodzi się głównie po to, żeby zrobić sobie parę dziwnych zdjęć, których nigdy potem nie obejrzymy.

Bo i po co je oglądać…

Niemniej, praskie Muzeum zmysłów ma tę zaletę, że jest całkiem fajnie dopracowane, a kilka z tamtejszych „eksponatów” robi sympatyczne wrażenie. Całość zabawy opiera się na różnorodnych iluzjach. Głównie optycznych, choć nie brakuje na przykład łóżka z gwoździ, które my zapamiętaliśmy chyba najlepiej. W ciągu 30-45 minut obchodzimy różne stanowiska, które zapewniają różny stopień mindfucka.

Agatka pacza na koniki…

Kulminacyjnym punktem może być wizyta w toalecie, gdzie w miejscu umywalek zainstalowane są sedesy. Powiemy szczerze, że to chyba właśnie ten „eksponat” sprawił, że poczuliśmy się najdziwniej.

Pamiętaj – UMYJ RĘCE… Albo nie

Muzeum zmysłów to fajny, miły przerywnik, zwłaszcza jeśli odwiedzacie Pragę z dzieciakami. Minusem jest koszt wstępu dla osób dorosłych, oscylujący w granicach 50 zł (300 koron). Bilety można kupić też online.

Atrakcja typu niegrzecznego – Muzeum maszyn erotycznych

Co tam Muzeum zmysłów. Jeśli chcecie zaserwować sobie naprawdę duży muzealny mózgotrzep, wybierzcie się do praskiego Muzeum maszyn erotycznych.

Ten trzypiętrowy przybytek (600 metrów kwadratowych!) mieści pięknie zachowane okazy przedmiotów, z których każdy – w ten czy inny sposób – służył do szeroko pojętych zabaw erotycznych (co za niespodzianka!). Nawet jeśli jesteście naprawdę solidnymi zwyrolami, to na pewno znajdziecie tam coś, co Was zaskoczy. Nas najbardziej ujęły trony zaprojektowane specjalnie dla wielbicieli koprofilii (jeśli nie wiecie, co to, to może niech lepiej tak zostanie).

Komuś antymasturbator?

Na miejscu można spędzić sporo czasu, zwłaszcza jeśli chcecie obejrzeć sobie obleśnego pornosa z lat ’20, wyświetlanego w specjalnym kinie. Rzecz jasna, wstęp możliwy jest jedynie dla osób pełnoletnich, a ta wyuzdana przyjemność wyciągnie Wam z kieszeni 250 koron. Osobiście uważamy, że to pieniądze wydane lepiej niż te w Muzeum zmysłów.

Taki tam domek dla lalek…

Atrakcja typu błyskawicznego – Muzeum miniatur

Praskie Muzeum miniatur zlokalizowane jest w obrębie kompleksu Klasztoru strahowskiego i choćby dlatego warto się tam wybrać nawet przy okazji. W dość małym pomieszczeniu znajdziecie kilkanaście mikroskopów, przez które będziecie mogli podziwiać malusieńkie dzieła sztuki, będące scenkami wyrzeźbionymi na różnorodnych przedmiotach codziennego użytku.

Najbardziej znanym eksponatem, który jako jedyny da się jako-tako sfotografować – jest karawana wielbłądów zmieszczona w uchu igielnym, ale na miejscu znajdziecie również rowery wielkości milimetra z kawałkiem, inskrypcje napisane na ludzkich włosach czy scenki rodzajowe wyryte na ziarnach. Tyłka przy szyi to może nie urywa, ale podobnych rzeczy nie widuje się codziennie, a to już coś.

Obowiązkowe zdjęcie z Muzeum miniatur

Cena wstępu do Muzeum miniatur też nie należy do najwyższych. Osoba dorosła zapłaci 130 koron (ok. 25 zł) i jest to dość sensowna kwota, choć przygotujcie się, że w zamian dostaniecie rozrywki na jakieś 15-20 minut maks.

To jakaś 1/3 ekspozycji

Atrakcja typu powrót do dzieciństwa – Muzeum LEGO

Muzeum klocków LEGO, zwane po czesku Muzeum Lega, to wyraz czeskiej miłości do duńskiej zabawki, mającej wymiar szerszy niż niejednemu mogłoby się wydawać. Tak naprawdę praska sekcja muzeum to jeden z kilku oddziałów rozmieszczonych po całym kraju (inna jest na przykład w Kutnej Horze, gdzie przy okazji funkcjonuje „legowy” hotelik), a jednocześnie wciąż jest to największa prywatna kolekcja LEGO na świecie (czytaj: nie będąca własnością samej grupy LEGO). 9000 eksponatów zajmuje tu ponad 1000 m kwadratowych powierzchni.

W muzeum – będącym efektem zbieractwa leciwego Czecha, który chyba kupował wszystko jak leci – znajdziecie prawdziwe perełki, w tym kompletne, zadbane zestawy z początków produkcji czy takie, które obecnie na rynku wtórnym potrafią kosztować grube tysiące złotych.

Są też tzw. MOC-e, czyli konstrukcje budowane bez oficjalnej instrukcji

Ci naprawdę wkręceni w LEGO – jak Brewa – mogą również skorzystać z oferty sklepu, w którym znajdziecie nie tylko bieżącą ofertę duńskich klocków, ale także zestawy wycofane z produkcji, w tym także te duże i trudnodostępne. Tanio nie jest, ale da się uzupełnić kolekcję bez większych ceregieli. Na miejscu znajduje się również sala zabaw dla dzieciaków, ale z nią bym uważał, bo cholera wie, kto dotykał tych klocków przed Waszymi pociechami.

Wstęp do Muzeum Lega to koszt 270 koron (nie mało, ale warto) i jest on ułatwiony o tyle, że przybytek znajduje się praktycznie w centrum miasta.

Więcej o atrakcjach dla fanów LEGO w Czechach możecie przeczytać na klockowym blogu Brewy – FanKlockow.pl. Właściwy wpis znajdziecie tutaj: Czechy dla fanów LEGO.

Atrakcja typu pociąg do jedzenia – restauracje Vytopna

Restauracje Vytopna – w Pradze są dwie – z zewnątrz nie wydają się niczym specjalnym. Ot, kolejny lokal jakich wiele. Kiedy jednak wejdziemy do środka, zobaczymy, że wszystkie dania dostarczane są na stoły przy pomocy… modeli pociągów.

Pociąg przyjedzie także po puste naczynia

Tak naprawdę oba lokale to połączenie dużej makiety kolejowej oraz lokalu gastronomicznego. Po restauracjach non-stop krążą specjalnie zaprojektowane pociągi towarowe, dowożące zamówione piwko, solidne burgery czy klasyczny smażony ser. Co prawda zamówienie musicie złożyć normalnie, a nie wysłać je przesyłką konduktorską, ale jedzenie i picie przyjedzie do Was w specjalnych wagonikach, zaprojektowanych tak, by nic w drodze nie ostygło bądź się nie rozlało.

Szarpane mięsko z Vytopnej

Zabawa jest niesamowita, nawet jeśli nie macie sześciu lat, a do tego jedzonko jest naprawdę porządne i niezbyt drogie – jak na czeskie standardy. Zresztą, całość menu dostępne jest online.

A tak wygląda przykładowy stolik

Bonus: atrakcja typu mistycznego – Speculum Alchemiae

Do Muzeum alchemii nie mieliśmy okazji zawitać, bo dwukrotnie odbiliśmy się od drzwi ze względu na skrócone godziny funkcjonowania w czasach pandemii. Niemniej, galeria zdjęć wygląda zachęcająco, tym bardziej że placówka zorganizowana jest częściowo w starej, obszernej piwnicy, jak nic dodającej jej +10 do klimatu.
Poza samą wystawą, skoncentrowaną dookoła magii, alchemii i guseł różnego rodzaju, obsługa muzeum organizuje również wycieczki po „miejscach magicznych”, w tym na przykład do tych związanych z legendą o praskim golemie.
Wstęp do Speculum Alchemiae kosztuje 200 koron. Zwiedzanie odbywa się w zorganizowanych grupach, wyruszających do piwnicy alchemika co 30 minut.

Wejście do tego muzeum trudno przeoczyć…

Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne nasze teksty na temat Czech albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej mini-Wyprawy z 2020 roku. Zachęcamy Cię również do polubienia naszego bloga na Facebooku – na fanpage’u często pojawiają się dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?