Psie plaże nad Balatonem


Nasz pierwszy wyjazd za granicę z psem koncentrował się tak naprawdę wokół jednego, głównego celu: mieliśmy dojechać nad węgierski Balaton i tam spędzić kilka dni, a po drodze oswajać Marvela z konceptem wyjazdu dłuższego niż kilka godzin. Czas co prawda zweryfikował nasz „sukces” na tym drugim polu (nasz pies w międzyczasie trochę dorósł i w transporcie zaczął generować większe problemy niż wcześniej), ale w tym pierwszym aspekcie poszło nam całkiem nieźle: nad Balaton dojechaliśmy cali i zdrowi. Dlaczego akurat tam? Ano dlatego, że u Węgrów funkcjonuje całkiem dobrze rozwinięta instytucja psich plaż i właśnie o nich dowiecie się czegoś z tego tekstu.

Marvel wodę po prostu uwielbia

Nasz pierwszy (długi) przejazd z Marvelem

Oczywiście, jadąc z młodym psem spory kawałek trasy, musieliśmy dostosować plan do jego potrzeb (pominę tu wcześniejsze przygotowania, bo to chyba oczywiste). Po drodze nocowaliśmy w dwóch miejscach (Cieszyn i Bratysława), a do tego robiliśmy częste postoje spacerowe. Nie pomagał nam upał, ani to, że Marvelowi czasem totalnie odwalało i w chwilach irytacji zaczynał oszczekiwać samochody jadące z naprzeciwka – triggerem były zazwyczaj ciężarówki albo kampery. Ten odjeb, niestety, na razie się utrzymuje. Niemniej, z perspektywy czasu formuła przejazdów o maksymalnej długości 3-4 godzin się sprawdziła, bo zanadto nie męczyliśmy się ani my, ani pies. Za jakiś czas pewnie podsumujemy nabytą przez nas wiedzę o podróżowaniu z psem w formie dłuższego tekstu, ale zrobimy to, jak Marvel wyjdzie z wieku szczenięcego, który wiąże się z różnymi niedogodnościami: od wspomnianego oszczekiwania aż po nagłe ataki paniki z bliżej niezdefiniowanych powodów.


Węgry jako kraj jest ogólnie raczej pso-przyjazny. Organizując wypad nie mieliśmy żadnych problemów ze znalezieniem hotelu, w którym moglibyśmy spać z psem, a do tego nie musieliśmy nawet za niego dopłacać. Z tego względu nie powinno dziwić, że czworonogi mają nad Balatonem swoje specjalne miejsca, choć każde z nich jest dostosowane do nieco innych potrzeb.

Po węgiersku „pies” to kutya i w ten sposób najłatwiej namierzyć odpowiednie miejsca na Google Maps. My posiłkowaliśmy się dodatkowo poradnikami z sieci, co pozwoliło nam namierzyć 4 psie plaże nad Balatonem, z których odwiedziliśmy dwie najbardziej „zinstytucjonalizowane”:

Jakaś zadowolona kutya

Psia plaża w Kaszthely

Pierwsza plaża na jakiej byliśmy: dość mała z zejściem do wody otoczonym trzcinami, co niekoniecznie wszystkich cieszy (bo pies może się w nich zapodziać). Jej dużym plusem jest klimat oraz całkiem nieźle zaopatrzony bar (z kibelkiem), w którym Agatka mogła się napić nawet ukochanego Hugo (taki drink na bazie Prosecco i soku z bzu).

Knajpka na miejscu

Znajdziemy tu także regularnie rozstawione (i często opróżniane) śmietniki oraz mały tor szkoleniowy, z którego jednak mało kto korzysta, bo psią uwagę odwracają inne pieski. Koszt wejścia na plażę to (na rok 2021) 300 forintów dla człowieka i 200 za psa. Znośnie, nawet biorąc pod uwagę nieco kamieniste dno i ograniczoną przestrzeń. Dla nas ta miejscówka miała jeszcze ten plus, że była bliziutko, jako że nocowaliśmy właśnie w Kaszthely.

Psie plaże są raczej trawiaste

Psia plaża w Fanyod

To największa psia plaża w regionie i chyba najlepiej przygotowana. Ciekawostką jest to, że aby przy niej zaparkować, trzeba zignorować (jak cała reszta zainteresowanych) zakaz wjazdu na drogę ciągnącą się równolegle do plaży. Nie mamy bladego pojęcia, czemu tam wisi, ale sytuacja ta – według opinii na Google Maps – ma miejsce od kilku dobrych lat.

Miejsce jest bardzo popularne

Plaża w Fanyod jest naprawdę spora, głównie trawiasta, a do tego dysponuje licznymi pomostami, dzięki którym można bezpiecznie zejść do wody wraz z czworonogiem. Koszy na śmieci nie brakuje, jest także jedna knajpka z toaletą, która jednak bywa zatłoczona (knajpa, nie toaleta, chociaż może być różnie). Minusem jest liczba ludzi. To najpopularniejsza tego typu miejscówka nad jeziorem, a za jej popularnością idzie też niestety spadek ogólnej „jakości”. Sporo osób „zapomina” posprzątać po psach, a zwrócenie uwagi na ten fakt może wiązać się z ryzykiem pyskówki. Z tego względu polecamy raczej wizytę w tygodniu, kiedy plaża nie jest aż tak zatłoczona.

Knajpa na miejscu

W roku 2021 za wejście tutaj zapłaciliśmy 500 forintów (2 osoby z psem), co oznaczałoby, że wstęp podrożał, ale nadal są to grosze.

Psia plaża w Balatonfoldvar

Tu nie byliśmy, ale wiemy, że jest to oddzielny kawałek terenu, który jest „psi” tylko z nazwy. Stosunkowo niewielki obszar nie jest ogrodzony, wstęp na niego jest bezpłatny, ale z „czworonożnych” udogodnień znajdziemy tam tylko pojedynczy, metalowy pomost  i kilka koszy na śmieci. Nie ma toalet ani żadnego miejsca do posiedzenia. Kolejnym minusem jest płatny parking oraz to, że miejscówka jest raczej oddalona od najpopularniejszych miejscowości turystycznych. To może jednak wpłynąć na większy spokój na miejscu.

Psia „plaża” w Tihany

To miejsce namierzyliśmy już po wyjeździe, ale chyba niewiele straciliśmy. Z opinii krążących w internecie wynika, że ta darmowa „plaża” położona jest przy niewielkim, wewnętrznym i nie za czystym jeziorku Belso-to i jest to raczej element parku spacerowego dla czworonogów, a nie pełnoprawne miejsce do zabawy w wodzie. Z plusów: miejscówka znajduje się tuż obok popularnego kurortu Balatonfured.


Na koniec wskażemy również, że psiolubne są także knajpy nad Balatonem. W każdej z nich nieodmiennie dostawaliśmy miskę z wodą, a Marvel mógł bez problemu siedzieć przy nas, choć raczej na zewnątrz niż w środku. Z psem wejdziecie też bez problemu (czy dodatkowych opłat) do większości atrakcji turystycznych na miejscu, jak chociażby do okolicznych zamków czy na teren zlokalizowanej w pobliżu Balatonu… buddyjskiej stupy.

Marvel chillujący w jednej z knajp na miejscu

Jeśli znacie jeszcze jakieś inne psie plaże w tym regionie, możecie dać znać w komentarzu – dopiszemy je do listy.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne notki o Węgrzech lub polubić nasz blog na Facebooku, gdzie na bieżąco informujemy o nowych wpisach i wrzucamy dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?