TOP 10 atrakcji Bornholmu (subiektywnie)

Bornholm, pomimo tego, że nie jest rozległą wyspą, dysponuje zatrważającą wręcz liczbą atrakcji. Jeśli chcielibyśmy dokładnie zobaczyć je wszystkie, a do tego po prostu spędzić trochę czasu na uliczkach tutejszych, ultraprzyjemnych miast i miasteczek, to na duńską wysepkę trzeba by się wybrać na co najmniej tydzień, a może nawet dwa. My jednak mieliśmy zaledwie 5 dni, więc miejscówki do odwiedzenia musieliśmy wybierać z rozwagą. Jeśli i wy planujecie spędzić na Bornholmie podobną ilość czasu (choćby ze względu na zwariowane ceny na miejscu), to spieszymy z naszym subiektywnym Top 10 atrakcji tej wyspy.

Zastrzeżenie: wśród atrakcji nie ujmujemy miejscowości, a wyłącznie konkretne punkty turystyczne. Dlatego do tego spisu warto dorzucić sobie jeszcze kilka miasteczek pokroju Allinge, Aarsdale czy Svaneke. My praktycznie spaliśmy w Allinge, więc ten punkt „odkreśliliśmy” sobie bardzo wcześnie.

10. Kościoły rotundowe

To trochę z musu, bo jeśli zobaczycie jeden, to tak jakbyście widzieli wszystkie. Kościoły rotundowe są wizytówką Bornholmu, choć mamy wrażenie, że głównie ze względu na fakt łatwiejszego (niż losowy krajobraz) wkomponowania ich sylwetki w pamiątkowe magnesy.

Na wyspie znajdują się cztery budynki tego typu. Każdy z nich miał niegdyś funkcję sakralno-obronną: służył jako kościół, a w czasach zagrożenia – jako trudna do zdobycia twierdza, zaopatrzona we własny spichlerz (na 1 piętrze) i pomieszczenie obronne (na ostatnim poziomie). Za najciekawsze uznawane są kościoły w Osterlars (największy i najstarszy) oraz  w Olsker (ten jest z kolei najwyższy). Dwa pozostałe to Ny Kirke i Nylars Kirke. Do każdej budowli można wejść (w 2022 roku bilet kosztował 10 DKK) i przyjrzeć się freskom, umeblowaniu i zdobieniom wnętrz.

Kościół w Olsker

My jakoś szczególnie nie szalejemy za kościołami, ale jeśli Wy lubicie architekturę sakralną, to na zaprzyjaźnionym blogu Łukasza Kędzierskiego znajdziecie cały wpis na temat bornholmskich kościołów rotundowych.

9. Muzeum rzeźb z piasku w Nexo

Jedyna „miejska” atrakcja na naszej liście, bo jest tu po prostu… dziwnie. Sam pomysł, żeby wystawiać rzeźby z piasku na wystawie stałej jest lekko zwariowany, ale najwyraźniej to działa. Co więcej, zmusza turystów do wydania aż 75 DKK na bilet.

W środku zapuszczonego hangaru na przystani portowej (co również ma swój klimat) znajdziecie ok. 30 piaskowych tworów, z których niektóre mają cycki, a niektóre miecze (czasem nawet na raz). Całość jest do obejścia w kilkanaście minut, ale podobnych atrakcji jest na świecie stosunkowo niewiele – jedna na pewno jest w Egipcie, a inna w Japonii; obie kawał drogi od Polski.

Tu akurat bez miecza…

Jeśli będziecie w Nexo, to zdecydowanie warto tu zajrzeć, choćby z ciekawości. My byliśmy zadowoleni.

8. Jezioro Opalsoen

Wierzcie w to lub nie, ale Bornholm był kiedyś ważnym punktem na mapie przemysłu kamieniarskiego. Pozostałością po tych czasach jest jezioro Opal, położone na samiusieńkiej północy wyspy. Kiedyś był tu kamieniołom, w którym wydobywało się granit. Kiedy w 1970 został on zamknięty, dziurę w ziemi wypełniono wodą i stworzono sztuczne jezioro, będące jednym z ulubionych weekendowych spotów tak mieszkańców Bornholmu, jak turystów zza granicy.

Dookoła jeziora biegnie kilka tras spacerowych, w tym jedna prowadząca nad nie. Z klifów nad wodą można również zjechać tyrolką, a nawet jeśli ta jakimś cudem się zerwie, to nie ma się co martwić – zbiornik jest cholernie głęboki i na pewno nie połamiecie sobie kości. W najgorszym wypadku po prostu utoniecie, bo brzegi jeziora są – przeważnie – bardzo wysokie.

Jak widać, tyrolka nie należy do krótkich…

Na spacer nad jeziorem Opal warto wybrać dni w ciągu tygodnia, bo w weekendy robi się tu bardzo tłoczno.

7. Stammershalle

To miejsce trochę poza utartym szlakiem, a przez to bardzo sympatyczne. Zasadniczo jest to spory kawałek skały, na którym kiedyś stała wioska rybacka. Więcej na jej temat Wam nie powiemy, bo de facto nadal są tam prowadzone prace archeologiczne i informacje na miejscu są bardzo zdawkowe, o ile w ogóle obecne.

Agatka podziwia widoki

Znajdziemy tu jednak kilka menhirów (czyli wielkich kamulców postawionych w pionie ludzką ręką), całkiem sporo owiec (które są tam wypasane przez większość czasu – nie zapomnijcie zamknąć za sobą furtki) i jeden z najlepszych punktów widokowych w okresie złotej godziny i następującego po niej zachodu słońca. Co najlepsze, nieobecność bliskiego parkingu czy poważniejszych oznaczeń sprawia, że to kameralne miejsce możecie mieć tylko dla siebie, nawet w środku okresu wakacyjnego.

Są i łowiecki

Tuż obok tego konkretnego punktu znajdziecie również Troldskoven, czyli Las trolli – kiedyś był tu ogród zoologiczny, ale obecnie to „tylko” las, uważany za jeden z najbardziej malowniczych na Bornholmie.

6. Svaneke Gamle Fyr

Latarnie morskie na Bornholmie bywają nieco przereklamowane, ale jeśli mielibyście zobaczyć chociaż jedną, to powinna być ta. Nie chodzi tu o samą budowlę, która nie jest ani specjalnie stara, ani imponująca, ale o jej otoczenie.

Latarnia morska w Svaneke zbudowana jest na skalistym wybrzeżu, nakrapianym setką mniejszych i większych zbiorników wodnych, które w sumie są po prostu dużymi kałużami. Jednak występujące tu porosty i roślinność nadają okolicy niesamowitych barw. Nie bez powodu jest to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc na Bornholmie i jeśli na Waszym magnesie z wyspy nie będzie kościoła rotundowego, to pewnie znajdziecie tam latarnię morską w Svaneke.

Przecież mówiłem, że ładnie…

Zresztą, samo miasto również zachęca do spacerów, a jak zgłodniejecie, to znajdziecie tu jedną z najlepszych wędzarni na wyspie (Svaneke Rogeri – poznacie ją po pięciu białych kominach), lokalny browar Bryghuset oraz fabrykę słodyczy. Ta ostatnia jest podobno superznana, ale my usłyszeliśmy o niej dopiero po powrocie z Bornholmu…


Nie polecamy: Ekkodalen

W połowie listy wskażemy miejscówkę, która okazała się przereklamowana i mocno nas rozczarowała. Ekkodalen (Dolina echa) to wąwóz, w którym faktycznie można do woli korzystać z powszechnie znanego zjawiska akustycznego, ale przez to roi się tu od rodzin z wydzierającą się gówniarzerią, co nieco burzy cały klimat miejsca. Zresztą, sam wąwóz też nie jest jakoś porywająco piękny, a zejście z głównej ścieżki niemal na 100% gwarantuje Wam przygodę pod postacią wdepnięcia w krowi placek. No, ale może ktoś lubi…

Wąwóz jak wąwoz…

5. Plaża w Dueodde

Najbardziej znana plaża na Bornholmie jest – według niektórych – również tą najładniejszą, aczkolwiek (jak zawsze) jest to kwestia gustu. Plaża w Dueodde to kwintesencja tego, co za dobrą plażę uważa się w Europie. Jej piasek jest tak drobny, że podobno zdarzały się próby jego kradzieży w hurtowych ilościach; i tak biały, że bez filtru ND na obiektywie nie podchodź.

Południowe położenie zapewnia nasłonecznienie przez większą część dnia, a rozmiar tego piaskowego pasa – tak lubianą przez Duńczyków prywatność. Nie zdziwcie się, jak nakryjecie któregoś wśród licznych wydm, bo ten naród po prostu lubi, jak nikt się nie gapi.

Dron – najgorszy wróg prywatności…

W pobliżu natkniecie się również na latarnię morską (najwyższą na Bornholmie), ale specjalnie dla niej to byśmy na miejsce nie jechali.

4. Sorte Gyrde i Torre Ovn

Te dwie miejscówki widokowe mogą z początku wydawać się niczym specjalnym, ale dajcie im szansę. Jeśli z parkingu pójdziecie w prawo, to traficie na Torre Ovn, z którego tutejsze, wcale imponujące klify można sobie pooglądać z góry, jak również zejść do ich podstawy długimi jak jęzor teściowej schodami.

Zdjęcie z połowy zejścia na dół

Sorte Gyrde jest – naszym zdaniem – miejscem nieco ciekawszym, bo końcówka trasy to mostki i łańcuchy zawieszone pomiędzy skałami i klifami kamienistego wybrzeża, z którego – przy dobrej pogodzie – złapiecie idealny zachód słońca. U nas trochę padało, ale i tak było sympatycznie.

Pogoda nam się psuła, ale i tak było spoko…

Urok tych dwóch punktów tkwi również w iście „północnej” wierze w to, że jak ktoś jest debilem, to nawet betonowe barierki mu nie pomogą; a jeśli ma łeb na karku, to poradzi sobie bez wydumanych zabezpieczeń. Jeśli należycie do tej pierwszej kategorii, to radzę się tam nie zapuszczać, bo można sobie zrobić kuku, spadając w jakąś przepaść albo skręcając kostkę na jednym z licznych skalnych uskoków.

3. Sandkas strand

Plaża Sandkas, położona na północy Bornholmu (jak zresztą większość najciekawszych miejscówek) to – naszym zdaniem – najprzyjemniejsza plaża całej wyspy. Tak naprawdę to bardziej park z dostępem do morza, upstrzony skałkami, porostami i niską roślinnością.

Jeżeli od sypkiego piaseczku wolicie romantyczne widoki, klify i wiatr we włosach (z okazjonalnym smrodkiem ryby – ale to rzadko, obiecujemy!), to Sandkas strand spodoba Wam się o wiele bardziej niż Dueodde czy jakakolwiek plaża „miejska” na Bornholmie.

Tak to wygląda z góry

Przewagą tej lokalizacji jest również to, że w jej pobliżu są tylko niewielkie guesthouse’y i prywatne domy, co gwarantuje minimalne nasycenie ludźmi na metr kwadratowy, a rano – tak do 10:00, zwłaszcza w ciągu tygodnia – będziecie mieć całą plażę tylko dla siebie. Szczególnie polecamy tę miejscówkę właścicielom czworonogów, bo Wasz pies będzie mógł się tu wybiegać do upadłego, a jednocześnie znajdzie tu mnóstwo interesujących zakątków do węszenia. My zabieraliśmy tu Marvela co rano, a potem mieliśmy go z głowy na 3-4 godziny.

Kawałek na północ jest jeszcze jedna podobna miejscówka: Naes Strand. Ta jednak leży już znacznie bliżej miasteczka Sandvig i – pomimo podobnej dozy malowniczości – jest już znacznie bardziej „upakowana”. Ale znacznie bliżej z niej do Netto, w którym można kupić piwko na posiedzenie przy zachodzie słońca.

Wieczór na Naes Strand

2. Hammershus

Może trudno w to uwierzyć, ale Bornholm jest domem jednego z największych średniowiecznych zamków Europy północnej, a dodatkowo jest on zachowany w całkiem niezłym stanie i spektakularnie położony.

Widok na zamek z lotu ptaka

Pierwsze forteczne zabudowania powstały w tym miejscu już w XII wieku, a w 1300 roku stał tu już pełnoprawny zamek, nad którym pieczę pełnił arcybiskup Lundu (wówczas duńskiego). Twierdza była wielokrotnie przebudowywana, a swoje znaczenie straciła ostatecznie w roku 1743, kiedy została opuszczona.

Ale z dołu też spoko…

Obecnie zamczysko zostało przywrócone do stanu trwałej ruiny, a pewnie „usprawnienia” powstały tylko dookoła budowli. Znajdziemy tu drewniany pomost widokowy z kawiarnią oraz duży, płatny parking. Z tego ostatniego jesteście zmuszeni skorzystać, jeśli dojeżdżacie na miejsce samochodem, ale za te – w przeliczeniu – 60 zł będziecie mieli spokój na pół dnia.

Zamkowy dziedziniec

Zwiedzanie zamku, jak wiele innych atrakcji „widokowych” na wyspie, polecamy odłożyć na wczesny wieczór albo ranek, bo roztaczają się z niego wyśmienite widoki na morze. To jedno z najlepszych miejsc na Bornholmie na podziwianie wschodu słońca. Wstęp do samej twierdzy jest – o ile się zorientowaliśmy – bezpłatny, a jeśli nie macie samochodu, to dostaniecie się do niej także autobusem (linie 1, 2 i 7) albo rowerem – wiadomo.

1. Stentarne Strand

Ten park/szlak mikrotrekkingowy to absolutny MUST Bornholmu i jeśli mielibyście na wyspie do zagospodarowania tylko jeden dzień, to absolutnie powinniście od niego zacząć. Trasa spacerowa zaczyna się na parkingu na północnym krańcu miejscowości Sandvig, a przejście całości zajmie Wam od godziny do dwóch, w zależności od ilości przystanków na zdjęcia – a tych, wierzcie nam, zrobicie mnóstwo.

Przystanek na zdjęcie numer 23457

Ta trasa to właściwie kwintesencja Bornholmu. Znajdziecie tu niewielkie zagajniki, masę urokliwych skałek i klifów, wspaniałe widoki w każdym kierunku, a nawet niewielkie ruiny na samym końcu (albo początku – zależy jak pójdziecie). Te ruiny to pozostałości po  kaplicy Salomona, zbudowanej w XIII wieku dla rybaków kursujących wzdłuż wybrzeża. Kawałek od niej znajdziecie nieczynną już studnię, której woda miała ponoć właściwości uzdrawiające.

Jest i ona – Kapliczka Salomona…

Warto wskazać, że biegli piechurzy mogą połączyć tę lokalizację z kilkoma innymi, znajdującymi się na północnym skraju Bornholmu. Rzut beretem na południe od Stentarne Strand znajdziecie jezioro Opal (punkt 8 na naszej liście), a drugie tyle dalej piętrzą się ruiny Hammershus (punkt 2). Z kolei na południe od miasteczka Sandvig – zresztą jednego z najładniejszych na Bornholmie – leżą plaże opisane w punkcie 3. Jeśli lubicie chodzić, albo – nawet lepiej – jeździć rowerem, to cały ten obszar na spokojnie „zrobicie” w jeden dzień i zostanie Wam jeszcze czas na wieczorne piwko.

Tu zaczniecie i skończycie spacer po Stentarne Strand

TOP 10 Bornholmu na filmie

Jeśli chcesz lepiej obejrzeć omawiane atrakcje, to możesz też zerknąć na nasz krótki film, na którym pokazujemy je dokładnie w takiej samej kolejności, jak w tekście:

Na koniec zaznaczamy jeszcze raz, że nasza lista jest subiektywna, a jej zawartość wynika nie tylko z naszych preferencji, ale też z faktu, że na Bornholmie byliśmy w środku lata. W tym okresie od razu możecie skreślić wszelkiego typu wodospady (jak np. Pissebaekken), bo o tej porze roku są one po prostu wyschnięte i napatrzycie się co najwyżej na obrośnięte mchem ściany. Wierzcie nam – sprawdziliśmy to za Was w dwóch miejscach.

Sprawdźcie także inne nasze wpisy dotyczące Bornholmu, a także całej Danii (oddzielnie pisaliśmy też o Wyspach Owczych) – na pewno znajdziecie w nich masę innych, przydatnych informacji.

komentarzy 6

  1. R. Lipkowski 30 sierpnia 2023
  2. Sasanka 25 września 2023
  3. Weekendówka 27 listopada 2023
    • Brewa 28 listopada 2023

Dodaj komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?