Wiza do Turkmenistanu – jak ją uzyskać (w roku 2024)?
A więc chcielibyście wybrać się do Turkmenistanu i zastanawiacie się, jak obecnie wygląda procedura wizowa? Obawiam się, że nie mam dla Was dobrych wiadomości.
Turkmenistan jest na świecie znany jako jedno z najbardziej zamkniętych państw świata. Nie będę się tu rozwodził o powodach, ale fakt pozostaje faktem: ojczyzna Turkmenów zdaje się turystów nie lubić, pomimo coraz głośniej nawołującej młodzieży, pragnącej zacieśnienia kontaktu ze światem zewnętrznym. Co gorsza, pandemia koronawirusa tylko zaostrzyła regulacje wjazdowe, choć na szczęście kraj w połowie 2023 roku zniósł praktycznie całkowity zakaz wjazdu dla przybyszów z zewnątrz. Nadal jednak nie jest kolorowo.
Wiza tranzytowa?
Na razie możecie zapomnieć. Pomimo zniesienia zakazu wjazdu dla turystów, na ten moment Turkmenistan nie wrócił do praktyki przyznawania wizy tranzytowej. Przed pandemią najpopularniejszą (i najprostszą) metodą dostania się do tego kraju była podróż do Iranu bądź Uzbekistanu i przedostanie się do „przeciwległego” kraju właśnie przez Turkmenistan. Wybór tych krajów był nieprzypadkowy, bo w przypadku np. Kazachstanu turkmeńskie ambasady często odrzucały wnioski wskazując, że podróż można przeprowadzić drogą morską i nie ma potrzeby przejeżdżania przez ich kraj. Wiza tranzytowa była wydawana na 3-5 dni (a kiedyś chyba nawet na dłużej) i pozwalała „przelecieć” przez Turkmenistan, umożliwiając „zajrzenie” po drodze na przykład do Derveze, a już na pewno do stolicy kraju – Aszchabadu, z którego na dobrą sprawę do Iranu można by dostać się nawet pieszo.
Niemniej – te czasy (chwilowo?) minęły i pod koniec 2024 roku turkmeńskie wizy tranzytowe były nadal bezterminowo zawieszone. Być może sytuacja za jakiś czas się zmieni, ale na razie nic na to nie wskazuje.
Wiza turystyczna
W obecnej chwili (stan na 11.2024) jedynym sposobem na dostanie się do Turkmenistanu jest uzyskanie LOI (ang. Letter of invitation), który może wystawić szereg konkretnych instytucji. Jeśli macie w Turkmenistanie znajomego, to możecie go podpytać, ale osoby prywatne co do zasady nie mają za bardzo możliwości łatwego zapraszania do kraju osób zza granicy… no chyba że piastują jakieś w miarę wysokie stanowisko w administracji państwowej.
Znacznie łatwiejszym sposobem jest zwrócenie się do któregoś z biur podróży – tak to nazwijmy – ekstremalnej. Takie biura bez większego trudu będą w stanie załatwić Wam LOI, ale wiąże się to z jedną zasadniczą „wadą” – będziecie musieli wziąć udział w zorganizowanej wycieczce. O samodzielnym przemierzaniu zakurzonych, turkmeńskich dróg nie ma w tym momencie mowy.
Koszt takiej wycieczki jest oczywiście bardzo zróżnicowany. Ja wybrałem renomowane biuro Young Pioneer Tours, znane wielu osobom, które planowały wyjazd do Korei Północnej. Sam wyjazd z nimi kosztował mnie 1500 dolarów (ok. 6000 złotych), nie licząc lotu do i z oraz wydatków na miejscu. Skądinąd wiem, że w tej samej sprawie można również kontaktować się agencjami miejscowymi, ale trzeba mieć do nich jakiś namiar, a jego zdobycie niekoniecznie jest łatwe.
Aby uzyskać wizę w sposób nie generujący stresu, do odpowiedniej agencji czy biura musicie odezwać się najpóźniej na 3 miesiące przed planowanym wyjazdem i w żadnym wypadku nie ma sensu robić tego PO zakupie biletu lotniczego. Ceny biletów do Aszchabadu specjalnie nie fluktuują (przynajmniej na czas pisania tego tekstu), więc nie trzeba się bać, że po dodatkowym miesiącu będziecie musieli zapłacić za nie znacznie więcej. Spoiler alert: i tak jest drogo.
Po uiszczeniu zaliczki za wyjazd, pozostaje Wam podesłać agencji odpowiednie dane i czekać. Na ok. 1-2 miesiące przed wyjazdem otrzymacie info, czy Wasz wniosek „przeszedł”, a jeśli tak, to otrzymacie również upragnione LOI (w którym znajdziecie dane także innych uczestników wyjazdu – RODO musi się ugiąć). Upewnijcie się też, że w przypadku odrzucenia wniosku (powody mogą być różne, ale główny to bycie przedstawicielem mediów lub praca w NGO – warto o tym pamiętać przy podsyłaniu danych) „Wasza” agencja zwróci Wam całość kosztów minus koszt złożenia wniosku. YPT to robi i raczej jest to standard w branży, ale wiadomo, że różnie to bywa.
Otrzymany LOI to Wasz jedyny dokument „wizowy” i trzeba z tym handlować (tak – udajecie się w podróż z kopią kopii i właściwie niczym więcej – warto mieć kilka egzemplarzy). Z tym papierem lecicie (lub jedziecie, bo też można) do Aszchabadu i na granicy udajecie się do okienka wizowego, a potem do płatniczego. Tu dochodzi kolejny koszt, którzy trzeba ponieść. W roku 2024 wiza dla Polaków (wliczając test obowiązkowy test na COVID, który może się faktycznie odbyć bądź nie) kosztowała równo 138 dolarów. Piszę konkretnie o Polakach, bowiem koszt wizy jest uzależniony od narodowości i – przykładowo – Brytyjczycy płacą więcej, bo około 160 dolców, a Rosjanie nie dobijają nawet do setki. Dlaczego? Bo tak. Przyzwyczajajcie się do takiego rozumowania.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to po ok. godzinie spędzonej przy okienkach (wliczając odstanie w kolejce) powinniście mieć w paszporcie upragnioną, obowiązkowo zieloną wizę Turkmenistanu, obejmującą cały okres Waszego pobytu. Turkemnistan otworzy przed Wami swoje niegościnne bramy, za którymi znajdziecie zaskakujące gościnne Państwo. To pierwszy z paradoksów, których w następnych dniach doświadczycie jeszcze bardzo wiele.

Jeśli zainteresował Cię ten wpis, to sprawdź także inne posty dotyczące Turkmenistanu.




Lecę tam 3 m-ce. Czekam już ba LOI a wizę kupie na granicy w Aszghabadzie. A potem to będzie tylko czysta radość i bezmiar marmurów i białości 😉
Super, wstecznie zazdroszczę, bo to świetne doświadczenie :).