Pustynia Gobi – 4 godziny na piachu

Pierwszy zonk: po bez mała dwóch godzinach poszukiwań wolnego jeepa zorientowaliśmy się, że miejsce w …

Mongolska muzyka, czyli gwałt na uszach

Zajmując miejsca w autobusie byliśmy już przygotowani na to, że poczekamy sobie na odjazd. Tym, …

Kradzione nie tuczy, ale czasem pomoże

Jedno było pewne: pomimo przyjaznego podejścia localsów, naszej ogólnej sympatii do owiec i dzieci oraz …

Przygoda z owcą

Zaiwanialiśmy sobie wesoło stosunkowo płaskim odcinkiem drogi, kiedy troskliwa matka (i dumna z siebie wiedźma …

Furgonetka z klaunami

Jeśli ktoś myśli, że 15:30 była godziną faktycznego startu naszej podróży, to pragnąłbym teraz szybko …

Piekielny załadunek

Mongolski dziadek zaprowadził nas do „naszego” UAZa ok. godziny 10:00. Już w drodze zapewniał nas, …

O mapach i UAZach, czyli transport kołowy w Mongolii

Dworzec kolejowy w Erdenet nie zaskoczył nas zbytnio swoją wystawnością. Ot, jakaś tam buda, trochę …