Festiwal Tajemnic na Zamku Książ

W tym roku dostałem niestandardowy prezent urodzinowy. Agatka nie tylko „przekazała” mi go na dwa tygodnie przed terminem, ale przede wszystkim podeszła do całej sprawy tak, jak lubię najbardziej. Czytaj: zorganizowała nam weekendowy wypad, podczas którego nie tylko alkoholizowaliśmy się w gronie znajomych, ale również zaliczyliśmy niestandardową atrakcję. Dzięki temu 10 sierpnia 2019 wzięliśmy udział w Festiwalu Tajemnic na podwałbrzyskim Zamku Książ.

Zamek Książ

Zamek Książ to – zgodnie z niepodważalnymi danymi, których źródeł nie chce mi się szukać – trzeci  największy zamek w Polsce (po Malborku i Wawelu), a do tego największy na Śląsku. Aby poznać jego długą, skomplikowaną historię, najlepiej pojechać na miejsce, ale nie zostawię Was tutaj bez przynajmniej zarysu tła historycznego.

Zamek Książ

Zamek Książ obecnie

Oto w XIII wieku Bolko I Surowy z Piastów Śląskich dowala w Książu pierwszą wersję zamku – z pojedynczą, wysoką wieżą i grubymi jak skurwysyn murami. Już w XIV wieku zamek trafia do rąk kilku rodów rycerskich, w tym także takich, które trudnią się przede wszystkim rozbojem na pobliskich traktach.  Wreszcie, na ponad 4 wieki, Książ trafia do rąk rodu Hochbergów – jeszcze nie tak majętnej szlachty, która jednak ma konkretne aspiracje. Przez 400 lat przebywania na zamku, majątek rodziny rośnie do niebotycznych rozmiarów, stając się jednym z największych w Europie. Familia zbija gruby szmal na węglu, eksploatując kilkanaście kopalni, a także na kilku innych, intratnych biznesach. W tym czasie zamek w Książu rośnie jak pojebany. Powstają nowe zabudowania, dobudówki, liczne wykusze, balkony i inne sraty-dupaty, a całość budowli rozrasta się tak bardzo, że można by w niej zakwaterować całą populację San Marino, a i tak zostałoby jeszcze sporo miejsca. Na początku XX wieku Hochbergowie mają tyle forsy, że na wariata instalują w Książu wszystkie nowinki technologiczne, włącznie z pełną kanalizacją (ciepłą wodę ma także służba), prywatnym kinem, a nawet odkurzaczem centralnym, który burczy zaczepnie w zamkowych piwnicach.

Zamek Książ - prywatne kino

Prywatne kino – nieduże, ale pamiętajmy, jakie to były czasy

Niestety, I Wojna Światowa i pierwszy wielki kryzys gospodarczy sprawia, że Hochbergowie bankrutują. Do krachu rodziny przyczynia się także burdel w finansach osobistych oraz przyzwyczajenie do luksusu, który trudno sobie wyobrazić nawet dzisiaj. Aby ratować sytuację, byli krezusi spylają zamek państwu niemieckiemu, które wkrótce przekształca się w III Rzeszę. Ta się nie certoli i podczas wojny zaczyna przygotowywać budowlę do nowej roli – docelowo miały się tu mieścić apartamenty samego Hitlera oraz siedziba jednego z ministerstw. Jednocześnie pod zamkiem ruszają prace nad – prawdopodobnie – połączeniem jego podziemi z powstającym stosunkowo niedaleko kompleksem Riese. Na Dziedzińcu Honorowym powstaje głęboki na 50 metrów wykop, w którym za zostać zainstalowana winda, a naziści ściągają na miejsce rzesze więźniów i robotników przymusowych, którzy kują pod Książem całymi dniami.

Podziemia Zamku Książ - tunel

Jeden z tuneli kompleksu

Wojna jednak wreszcie się kończy, a na Książ wjeżdża Armia Czerwona, która robi to, co umie najlepiej – rozpieprza i szabruje dalej, rozkradając m.in. pozostałe na miejscu dzieła sztuki i zbiory biblioteczne. Po wyjściu Sowietów na komnaty trafia lokalne menelstwo, także do końca lat ‘50 Książ wygląda jak gigantyczny, eklektyczny sracz. Po zabezpieczeniu przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, na miejscu rozpoczynają się pierwsze prace zmierzające do przywrócenia zamkowi dawnego blasku i trwają do dziś, dzięki niemałemu wsparciu funduszy unijnych i zaangażowaniu ludzi pracujących na miejscu.

Obecnie zamek Książ wygląda cholernie imponująco. Jego wielką bryłę można podziwiać z daleka z kilku punktów widokowych, ulokowanych na terenie okalającego budowlę parku krajobrazowego. Z bliska jest jeszcze lepiej. Fasada może nie robi aż takiego wrażenia, ale kiedy podczas zwiedzania przejdziemy się po otaczających budowlę ogrodach, to jej ogrom staje się wręcz przytłaczający. Największy szok przeżyjemy jednak po wejściu do środka, bowiem ilość sal i pokojów sprawia, że turysta z nerwicą natręctw załka gorzkimi łzami, myśląc o tym, ile czasu potrzeba, ty „złapać je wszystkie”… tym bardziej, że to w praktyce niemożliwe.

Zamek Książ widoczny z ogrodu

Widok na zamek z ogrodów

Festiwal Tajemnic

Do magicznych 100% można się jednak zbliżyć podczas Festiwalu Tajemnic – dorocznie organizowanej imprezy, która sprowadza na Książ dodatkowe atrakcje, tak jakby zamek sam w sobie miał ich za mało. Forma Festiwalu jest dość prosta – kupujemy jeden bilet główny, a za bardziej wypaśne atrakcje dopłacamy dodatkowo (w końcu żyjemy w Polsce). W tym roku, pośród atrakcji festiwalowych znalazły się między innymi:

  • Wystawy specjalne, w tym wystawa machin Leonarda DaVinci czy przedmiotów związanych z medycyną sądową. Na tę drugą mieliśmy okazję zajrzeć i nawet się nie porzygaliśmy;
  • Inscenizacje i rekonstrukcje historyczne, kładące nacisk głównie na ostrą napierdalankę. Hitem obu dni trwania Festiwalu była bitwa „wszyscy na wszystkich”, podczas której naziści u boku średniowiecznego rycerstwa nawalali się z wikingami, samurajami, Słowianami i muszkieterami;
  • Konferencja Odkrywców, czyli cykle wykładów na najróżniejsze tematy – od Bursztynowej Komnaty, przez Czarnobyl aż po dzieje lampy naftowej. Niestety zabrakło Złotego Pociągu;
  • Specjalne wersje programów zwiedzania, z których zaliczyliśmy obie (patrz niżej).

Do tego, oczywiście, nie zabrakło wszelakiej maści atrakcji dla najmłodszych (jak malowanie tarcz, ryja i strzelania z łuku) oraz wielkiego zaplecza gastronomicznego, oferującego niezwykle wysoko wycenioną możliwość zjedzenia bigosu, belgijskich frytek czy grillowanych oscypków. Żarcie można było zapić niskoprocentowym piwem, które – na szczęście – kosztowało po 7 zico za pół litra.

Festiwal Tajemnic - atrakcje

Atrakcje czekały od samego wejścia

Książ w trzech odsłonach

Pomijając wykłady i mniejsze wystawy, które tak naprawdę były dla nas uzupełnieniem całej imprezy, naszym najważniejszym celem były trzy typy niestandardowego zwiedzania. Pomimo początkowych problemów logistycznych, o których napiszę jeszcze oddzielnie, ostatecznie udało nam się wziąć udział w następujących punktach programu:

Zwiedzanie z Tajemnicą

Nie wymagało dopłaty do biletu festiwalowego, ale trzeba było się wcześniej zapisać. Podczas 40-minutowego spaceru, przewodnik zabrał nas w te miejsca na zamku, które normalnie są poza zasięgiem turystów. Udało nam się zobaczyć m.in. salę kinową czy prywatne pokoje dzieci Hochbergów; przeszliśmy się także częścią administracyjną czy mniej znanymi tarasami i dziedzińcami. To tu dowiedzieliśmy się o funkcjonującym niegdyś na Książu odkurzaczu centralnym, który totalnie skradł moje serce. Ten wariant zwiedzania dostępny jest tylko podczas imprez specjalnych na Książu.

Festiwal Tajemnic - Zwiedzanie z Tajemnicą

Podczas zwiedzania trafiliśmy m.in. do części administracyjnej

Zwiedzanie podziemi

Powstałe za pobytu hitlerowców podziemia zamku Książ są otwarte dla zwiedzających dopiero od zeszłego roku – i to nadal nie w całości. Pomimo tego, że widzimy tylko 500 metrów tunelu, to uzupełniające spacer, multimedialne prezentacje robią doskonałą robotę edukacyjną. Podczas 45 minut doznaliśmy porządnego mindfucku i pogubiliśmy się we własnych hipotezach na temat tego, po co naziści w ogóle zadali sobie tyle trudu. Co ciekawe, na to pytanie do dzisiaj nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Być może przybliżą ją kolejne prace na miejscu, planowane na najbliższe lata. Sprawa jest o tyle zagadkowa, że Niemcy prowadzili wykopy pod Książem do ostatnich godzin trwania wojny. Zwiedzanie podziemi możliwe jest przez cały czas (czyli także poza Festiwalem), a oddzielny bilet na nie kosztuje 29 zł. Możliwe jest jego połączenie z innymi biletami.

Festiwal Tajemnic - zwiedzanie podziemi

Czy to miała być część kompleksu Riese?

Nocne zwiedzanie

… czyli Renesans Horroru, to był absolutny hit. Festiwalowa wersja nocnego zwiedzania (które normalnie odbywa się w nieco zawężonym zakresie) kosztowała 58 zł i zabrała nas na 90-minutową wycieczkę po przeróżnych pomieszczeniach, w tym także tych normalnie niedostępnych dla zwiedzających (w tym na przykład na strych). Dodatkową „atrakcją” byli tu przebrani za duchy aktorzy, którzy na różne sposoby straszyli zwiedzających, doprowadzając niektórych do stanu bliskiego omdlenia lub pospolitego zesrania się w gacie (w moim przypadku). Rzecz jasna, cała zabawa ma raczej charakter humorystyczny, jednak kiedy człowiek stoi na ciemnym strychu i nagle zza winkla wypada wrzeszczące babsko w wydekoltowanej sukni, to mało kto spokojnie ustoi na miejscu. Agatka, która była na nocnym zwiedzaniu Książa rok temu, stwierdziła jednak, że program tej wycieczki został w tym roku mocno ugrzeczniony – być może ze względu na obecność dzieci. Mimo to był to pełen sztos. Ważna rzecz: nocne zwiedzanie na Festiwalu odbywało się już po jego zakończeniu i można było uczestniczyć tylko w nim, bez potrzeby kupowania biletów festiwalowych. Tak będzie zapewne także w przyszłym roku.

Festiwal Tajemnic - Nocne zwiedzanie

Duch Janek zrobił na nas pewne wrażenie

Zabawne jest to, że – mimo zwiedzenia miejsc niedostępnych (dwa razy) oraz nowo otwartych podziemi, w sobotę zabrakło nam czasu, żeby po Książu przejść się w sposób „zwyczajny”. Nie trafiliśmy więc ostatecznie do najbardziej reprezentacyjnych miejscówek, takich jak Sala Maksymiliana, sala balowa czy baszty Jerzego i Aleksandra. Było to konsekwencją mojego, pozornie niewinnego wyboru, by na początku dnia „na chwilę” skoczyć do ruin zamku Stary Książ, które znajdują się w pobliskim parku krajobrazowym. Ta przygoda była na tyle ciekawa, że poświęciłem jej oddzielny wpis.

Zasadniczo, wydaje mi się, że Festiwal Tajemnic to impreza, na którą powinno się wpaść na cały, pełny dzień, kompletnie ignorując przyległe do Książa atrakcje dodatkowe (patrz niżej). Tylko wtedy nie tylko zwiedzimy całość tej potwornie wielkiej budowli, ale także skorzystamy z możliwości odwiedzenia wystaw specjalnych czy posłuchania wykładów (te bym jednak odradzał, bo wykład jest jednak tylko wykładem – niezależnie od otoczenia, w którym go wysłuchamy). Jako, że Festiwal Tajemnic odbywa się na zamku co roku, to warto wziąć sobie tę wskazówkę do serca. Pamiętajmy również o tym, by bilety na imprezę i towarzyszące jej atrakcje załatwić odpowiednio wcześniej – na tydzień przed datą Festiwalu nie mamy już co liczyć na nocne zwiedzanie.

Książęce i festiwalowe praktykalia

Festiwal Tajemnic ma swoją własną stronę internetową, postawioną w ramach strony Zamku Książ. Na obu znajdziecie komplet informacji, a także kupicie wszystkie bilety. Aktywności w Książu warto dobrze zaplanować, bowiem istnieje możliwość kupienia biletów łączonych (np. na zwiedzanie podziemi i samego zamku). Poza wejściówkami na „standardowe” zwiedzanie samego Zamku, na stronie kupicie też bilety do innych, powiązanych budynków: mauzoleum Hochbergów, Stada Ogierów (czyli zamkowych stajni) oraz do Palmiarni. Tych atrakcji nie zdążyliśmy niestety odwiedzić, choć raczej z pełną premedytacją. Zdecydowanie polecam także zaopatrzyć się na miejscu w drukowane materiały na temat Książa – są wyśmienitej jakości, zarówno pod względem merytorycznym, jak i graficznym.

Zamek Książ - mapa

Mapę zamku można spokojnie powiesić gdzieś w formie plakatu

Dookoła zamku Książ rozciąga się Książański Park Krajobrazowy, w którym znajdziecie główny punkt widokowy oraz ruiny zamku Stary Książ. Tam zawitaliśmy na nieco dłużej, niż początkowo planowaliśmy (cały spacer opisuję tutaj).

Jeśli będziecie szukać noclegu w okolicach Książa, to zdecydowanie rekomenduję Wałbrzych, miasto dysponujące wachlarzem własnych atrakcji (takich jak bardzo ładny rynek czy, podobno fenomenalna, Stara Kopalnia), z których tym razem nie skorzystaliśmy. Te zaległości planujemy odrobić wkrótce. My spędziliśmy dwie noce w hotelu A’propos, którego główną zaletą było to, że znajdował się na trasie autobusu nr 8, dojeżdżającego pod samą bramę zamkową (w jakieś 15 minut). Na samym zamku również są dwa hotele: Książ oraz Przy Oślej Bramie, jednak oba należą do nieco droższych i mocno obleganych. Alternatywą mogą być Noclegi Bud-Len, zlokalizowane 3 km od zamku i wyciągające z portfela około 140 PLN-ów za dwie osoby (ten przybytek jest już jednak w Świebodzicach). Pozostałe warianty możecie sprawdzić poniżej:

Booking.com

Podczas trwania Festiwalu stołowaliśmy się na miejscu, we wszechobecnych budach z żarciem, a także w restauracji Hotelu Przy Oślej Bramie (używanej niegdyś do transportu zaopatrzenia i żywności do zamkowych kuchni). Ceny na miejscu są znośne, chociaż dość blisko im do typowo warszawskich. Jeśli nie boicie się sięgnąć nieco głębiej do portfela, to na duży obiad polecam zajrzeć do wałbrzyskiej knajpy Złota Stacja, budzącej oczywiste skojarzenia ze Złotym Pociągiem. Znajdująca się nieopodal rynku burgerownia nie tylko serwuje wyśmienite, wypasione buły, ale także cieszy oko bardzo klimatycznym wystrojem, bezpośrednio nawiązującym do najsławniejszego lokalnego mema. Nawet jeśli będzie ciepło i słonecznie, koniecznie zajrzyjcie do środka i sprawdźcie „przedziały”.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne moje posty o Polsce i polubić mój blog na Facebooku – często wrzucam tam dodatkowe treści.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Skomentuj czy coś:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.