Na południe, czyli Czechy samochodem

Czechy to jeden z tych kierunków podróży, który wielu ludziom z naszego pokolenia kojarzy się jako naturalny cel wycieczki samochodowej. W dzieciństwie nie raz jeździło się tam z rodzicami na narty, bo było taniej, tłumy jakby mniejsze, a do tego dokładał się nieśmiertelny smażony ser. Także i dziś planując wyjazd do Czech mało kto bierze pod uwagę samolot, no chyba że mowa o szybkim wypadzie do Pragi. Dlatego właśnie postanowiliśmy w jednym tekście przedstawić wszystkie najważniejsze kwestie związane z samochodową wyprawą do naszego południowego sąsiada.

Czechy samochodem w wersji TL:DR

  1. Weź pod uwagę, że tekst powstał podczas trwania epidemii koronawirusa, co miało swoje przełożenie m.in. na niższe ceny paliw, natężenie ruchu oraz obłożenie parkingów.
  2. Samochód to najtańszy sposób na dostanie się do Czech i prawdopodobnie najwygodniejszy, kiedy chcecie zobaczyć miejsca poza standardowym szlakiem turystycznym.
  3. Przepisy ruchu drogowego nie różnią się specjalnie od tych polskich, ale są skuteczniej egzekwowane.
  4. Jeśli pakujecie się samochodem w głąb kraju, to nie zapomnijcie o winiecie na drogi płatne (nie tylko autostrady). Koszt 10-dniowej to 310 koron (w 2020 roku).
  5. Po Czechach samochodem jeździ się wygodnie i komfortowo. Czesi raczej jeżdżą przepisowo, czasem aż do przesady. Drogi są w dobrym stanie, jedynym problemem bywają ciasne zakręty w górach – kierowcy dużych składów powinni uważać.
  6. Parkingi przeważnie są płatne, ale nie drogie. Więcej pieniędzy żąda wyłącznie obsługa parkingów pod atrakcjami turystycznymi. W weekendy parkujecie za darmola.
  7. Ceny paliw są zbliżone do polskich. Stacji benzynowych jest mnóstwo, choć jeśli ktoś jeździ na LPG, to czasem będzie musiał dłużej poszukać. Do Czech nie jedźcie elektrykiem, bo nie będziecie mieli gdzie go ładować.

Uwaga – COVID-19!

Na samym początku mały disclaimer. Nasza ostatnia wyprawa do Czech odbyła się tuż po tym, jak otwarto granice po ich zamknięciu w związku z epidemią koronawirusa. To niewątpliwie miało dość duży wpływ na niektóre z naszych doświadczeń, a w szczególności na:

  • Ceny paliw – w trakcie epidemii były one bardzo niskie w całej Europie, co przełożyło się na niezwykle niski całościowy koszt gazu, który spaliliśmy w Czechach;
  • Ogólne natężenie ruchu, które w całej Europie znacznie spadło;
  • Obłożenie parkingów – nam tylko raz czy dwa zdarzyło się mieć jakikolwiek problem z parkowaniem, bo pod atrakcjami turystycznymi było po prostu mniej ludzi.

Planując własny wyjazd, zwłaszcza za jakiś czas, weście te kwestie pod uwagę.

Ale dlaczego autem do Czech?

Nie będziemy się tu bardzo rozwodzić nad kwestią tego, dlaczego do Czech najlepiej pojechać samochodem. Jeśli macie własny wóz, to jedźcie własnym. Jeśli BARDZO chcecie zobaczyć dużą połać kraju, ale nie macie samochodu, to od biedy można go wynająć. Warto jednak wziąć pod uwagę, że Czechy dysponują bardzo przyzwoitą siatką połączeń kolejowych, a sam kraj nie jest znów tak duży, żeby przemierzanie go transportem publicznym stanowiło większy problem. Z drugiej strony, w pewne miejsca, jak choćby do Czeskiej Szwajcarii, dojazd pociągiem może być problematyczny, a czasem nawet niemożliwy (chociaż wtedy zawsze zostają autobusy). Wreszcie, jak wszędzie indziej na świecie, w Czechach sprawdza się prosta zasada:

Jeśli zależy Wam na czasie i chcecie zobaczyć jak najwięcej – weźcie samochód.

Podróż do/z Czech to także dobra okazja do przejechania przez jedne z najciekawszych miejsc w Polsce. W Województwach Śląskim czy Dolnośląskim znajdziecie tyle atrakcji, że właściwie nie trzeba już jechać dalej na południe. My sami skorzystaliśmy z okazji, żeby wracając do Warszawy podskoczyć do Energylandii, a do większej ilości miejsc nie zajrzeliśmy tylko dlatego, że Czechy trochę nas wymęczyły (o szczegółach możecie przeczytać tutaj).

Najprościej mówiąc: samochodem do Czech dojedziecie najwygodniej i prawdopodobnie najtaniej. Nie sądzimy, żeby dalsze argumenty były potrzebne.

Przepisy samochodowe w Czechach

First things first, czyli podstawy. Przepisy samochodowe w Czechach nie różnią się znacznie od tych obowiązujących w Polsce. Autostradą (nie ma ich znów tak dużo) śmigniecie tu maksymalnie 130 km/h, drogą ekspresową 110 km/h, na pozostałych drogach 90 km/h, a w terenie zabudowanym obniżycie prędkość do 50 km/h. Te wartości warto znać, bowiem Czesi podchodzą do nich bardzo serio, a ewentualna tolerancja w górę wynosi zaledwie 3 km/h. Ewentualne mandaty, w wysokości do 10 000 koron, reguluje się na miejscu, więc nie ma zmiłuj.

Do tego europejska klasyka: światła dziennie włączamy cały rok, nie używamy telefonu podczas jazdy i zwracamy uwagę na to, by stojąc w korku być w stanie zjechać na którąś stronę celem stworzenia korytarza życia (za jego zablokowanie grozi mandat w wysokości 2 500 koron). Pilnujemy się również alkoholowo. Połowa Czech stoi piwem, druga połowa winem, ale dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0 promili. Jeśli mamy ochotę na typowo czeskie, poranne piwko do śniadania, to nie siadajmy za kółko przez jakiś czas.

Czeskie winiety, czyli przekleństwo drogowe

Jedna z rzeczy, o której można zapomnieć, jeśli do Czech jeździmy sporadycznie, to winieta autostradowa. W tym kraju legalnie z drogi płatnej możemy korzystać tylko wtedy, gdy do szyby przykleimy specjalną, właściwie opisaną naklejkę. Zanim jednak ją kupimy, warto sprawdzić, czy w ogóle jej potrzebujemy… choć to akurat może okazać się problematyczne.

Co do zasady, winiety ZAWSZE potrzebujemy na autostradach rozchodzących się promieniście od stolicy. W sieci znajdziecie wiele mapek, na których zaznaczone są płatne drogi i W TEORII nie potrzebujecie winiety, jeśli będziecie je omijać.

Problem polega na tym, że owe mapki nie zawsze są dokładne. My sami już drugiego dnia na miejscu władowaliśmy się na drogę oznaczoną symbolem przejazdu płatnego (litera M w żółtym kółku – nie da się jej nie zauważyć), mimo iż nie była to ani autostrada, ani nawet droga ekspresowa. Co więcej, byliśmy pewni, że na żadnej z oglądanych przez nas wcześniej map ta konkretna droga, łącząca dwie niezbyt duże miejscowości, nie była oznaczona jako płatna.

Generalnie polecamy stosowanie następującej zasady: jeśli pozostajecie w strefie przygranicznej, to odpuścicie sobie winietę – nie będzie Wam potrzebna. Jeśli jednak zagłębiacie się w terytorium Czech dalej niż na te 50-60 km, to na wszelki wypadek kupcie winietę, bo lepiej dmuchać na zimne niż stresować się i wszędzie wypatrywać żółtych kółek z „M” w środku. Takie podejście jest o tyle sensowne, że winiety nie są drogie (ceny na rok 2020):

  • Winieta dziesięciodniowa to koszt zaledwie 310 koron (ok. 50 zł). My korzystaliśmy właśnie z takiej.
  • Winieta miesięczna to z kolei wydatek 440 koron, a więc niewiele więcej.
  • Wreszcie, winieta roczna kosztuje 1 500 koron, ale z tej raczej nie będziecie korzystać.

Powyżej mowa rzecz jasna o pojazdach standardowych (w tym w typie kampera).

Czeską winietę autostradową kupicie na stacjach benzynowych (nie ma sensu załatwiać jej wcześniej w Polsce, serio). Przed jej przyklejeniem musicie CZYTELNIE wypełnić obie jej części (czynność ta ogranicza się do wpisania numeru rejestracyjnego auta), a mniejszą schować do dokumentów samochodu. Część naklejkową kleicie w prawy-dolny róg szyby i sprawa jest z głowy. Co ważne, nowe winiety bez problemu się odklejają, więc nie musicie się martwić, że pamiątka z Czech zostanie na Waszej szybie na zawsze.

Zresztą, Czesi już w 2021 roku planują wprowadzenie winiet elektronicznych, więc ich kupno i „obsługa” powinny być wtedy jeszcze prostsze.

Czeskie drogi i kierowcy

Jeśli na szybie mamy winietę, a z tyłu głowy ograniczenia prędkości, to reszta jest już naprawdę prosta. Po Czechach jeździ się BARDZO dobrze i warto tu zaznaczyć, że mowa tu przede wszystkim o mniej popularnych drogach, a nie wyłącznie ekspresówkach czy autostradach. Większość tras jest w świetnym stanie, Wasze zawieszenie nie będzie jęczało na dziurach, a na pewno skorzystacie na czytelnych oznaczeniach i kierunkowskazach. Doskonale oznakowane są zwłaszcza atrakcje turystyczne, a już w szczególności wszelkiego typu grody obronne, zamki i pałace.

Czechy - przykładowa droga

Trudno narzekać, kiedy tak wyglądają zwykłe dojazdówki

Ewentualne minusy czeskich dróg? Tu ciśnie się tylko jedno słowo: góry. W górach czeskie drogi bywają bardzo kręte, pozawijane i dość niebezpieczne, jeśli lubicie sobie depnąć. Dojazdy do niektórych lokalizacji mogą być też bardzo problematyczne dla dużych samochodów, na przykład kempingowych. Nie chodzi tu nawet o samo nachylenie podjazdów, co bardziej o liczne zakręty o 180 stopni, na których czasem strach się łamać nawet „zwykłym” samochodem. Ale przynajmniej nie wpadniecie na nich w dziurę.

Czechy - droga w górach

Drogi w górach zwężają się też czasem do jednego pasa

Jeśli chodzi o pomiary prędkości, to my nie doświadczyliśmy ich prawie w ogóle, choć parę razy zwolniliśmy na widok pana w mundurze, który potem okazał się kartonową atrapą. O właściwej prędkości będą Wam zresztą przypominać SETKI elektronicznych radarów, umieszczonych najczęściej na wjazdach do miejscowości. Urządzenia wskażą Wam Waszą prędkość i – w razie czego – nakażą jej redukcję. Aczkolwiek…

… nie sądzę, żebyście mieli okazję do dzikiego zapierdalania, ponieważ czescy kierowcy jeżdżą przepisowo do imentu, a czasem nawet do irytacji. Tu na pewno swój wkład ma niewielka tolerancja mandatowa, ale prawda jest taka, że mało który lokalny kierowca jeździ po mieście szybciej niż 50 km/h. W mojej opinii Czesi to jedni z najbardziej kulturalnych kierowców w Europie, choć czasem ma to swoje minusy. Przykładowo, nawet krótki postój w niezbyt fortunnym miejscu (choćby na parkingu podziemnym po to, żeby go opłacić) może zaowocować kanonadą klaksonów i falą oburzonych spojrzeń. W Czechach po prostu jeździ się spokojnie i kulturalnie i warto mieć to na uwadze.

Ach te czeskie bryki

Lubicie dziwne pojazdy? No to macie dodatkowy argument za tym, żeby do Czech się wybrać. Tamtejsi emeryci charakteryzują się ogromną wyobraźnią, jeśli chodzi o dobór pojazdów na jesień życia. Na drogach zobaczycie dziadków na stuningowanych quadach, ogromnych, jaskrawo pomalowanych trike’ach czy w kabrioletach, będących mokrym snem typowego mężczyzny przechodzącego kryzys wieku średniego. Na ulicach większych miast namierzycie również masę naprawdę fajnych fur, których ze świecą szukać w Polsce.

Czechy - Lamborghini w Brnie

Lambo złapane w Brnie

Czeskie parkingi

W Czechach za parkowanie niemal zawsze się płaci, ale na szczęście niewiele. Godzina parkowania w mieście to maksymalnie 3-4 zł, niezależnie od tego, czy to Praga czy jakieś zadupie na głębokim wschodzie kraju. Standardowa opłata za parkowanie pod atrakcjami turystycznymi nie powinna z kolei przewyższać 40 koron (jednorazowo, choć nie zawsze), ale w popularnych miejscach – zwłaszcza tych, do których nie ma oddzielnych biletów wstępu – może osiągnąć pułap nawet 100 koron (za cały dzień stania). Ceny mogą różnić się w zależności od typu pojazdu. Motocykliści na ogół płacą połowę tego, co kierowcy standardowego samochodu, a właściciele półciężarówek czy kamperów muszą wyskoczyć z 200% podstawowej kwoty.

Parkowanie w Czechach

Płatne parkingi są także w małych miejscowościach, zwłaszcza w centrum

Z racji na zmniejszony ruch turystyczny (patrz: tabelka covidowa na początku wpisu), my niemal nie mieliśmy problemów z parkowaniem, aczkolwiek w Czeskim Raju (parking płatny) czy w stolicy miejsca szukaliśmy nieco dłużej.

Aha. W miastach w weekendy przeważnie parkuje się za darmo, ale to już chyba ogólnoświatowa praktyka.

Tankowanie i ceny paliwa w Czechach

Na koniec zagadnienie typowo kosztowe. Ceny paliw u naszych południowych sąsiadów są zbliżone do naszych, więc trip samochodowy do tego kraju nie będzie zbyt kosztowny. My sami byliśmy w Czechach tuż po otwarciu granic (patrz: ramka na początku wpisu), dzięki czemu skorzystaliśmy dodatkowo na niskiej cenie paliw, będącej skutkiem ogólnoświatowej epidemii.

Na moment pisania tego wpisu (końcówka sierpnia 2020), ceny paliw w Czechach kształtowały się następująco:

  • Pb95: około 29 koron (niecałe 5 zł)/litr
  • ON: około 28 koron (jakieś 4,75 zł)/litr
  • LPG: około 11 koron (niecałe 2 zł)/litr

Z LPG najtaniej… choć nie najwygodniej

My, jako użytkownicy „zagazowanego” samochodu wydaliśmy LPG kwotę tak niską, że aż przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Za 1000 km zrobionych po samych Czechach (nie licząc powrotu do Polski) zapłaciliśmy zaledwie circa 250 zł. Gazowy rekord cenowy, na jaki udało nam się natknąć, to 9,9 korony za litr, co pozwoliło nam zatankować pełen bak za równowartość niecałych 55 zł.

Niemniej: uwaga! Stacji paliwowych dysponujących dystrybutorem LPG jest w Czechach mniej, niż można by się spodziewać, a już zwłaszcza poza większymi miejscowościami. Dwa czy trzy razy byliśmy zmuszeni do przełączenia się na benzynę, tankując dopiero na czwartej czy piątej stacji od momentu skończenia się naszego głównego paliwa.

Podobnie jak w przypadku państw bałtyckich, tankowanie gazu w Czechach czyni z kierowcy swoistego pariasa. Dystrybutory LPG umieszczane są tu najczęściej z dala od głównego budynku stacji, a do tego dodatkowo zabezpieczane na różne sposoby. Nie wszędzie też dozwolone jest samodzielne tankowanie gazu, ale nikt raczej nie wezwie policji, jeśli nie poczekacie na obsługę.

Czechy - dystrybutor LPG

Tak zabezpieczone dystrybutory zdarzają się w całym kraju

Jeśli nie użytkujecie samochodu jeżdżącego na LPG, to nie powinniście mieć żadnego problemu z tankowaniem w Czechach. Stacje benzynowe są rozsiane często-gęsto, a największe dysponują również dystrybutorami czynnika AdBlue. Rajdu na południe nie polecamy natomiast właścicielom elektryków. W porównaniu do tego, co rok temu widzieliśmy na północ od Polski (choćby na Litwie), Czechy – podobnie jak Polska – mają jeszcze sporo do nadrobienia w temacie ładowania samochodów na prąd.

Zainteresował Cię ten wpis? Sprawdź też inne nasze teksty na temat Czech albo po prostu zajrzyj do strony zbiorczej mini-Wyprawy z 2020 roku. Zachęcamy Cię również do polubienia naszego bloga na Facebooku – na fanpage‘u często pojawiają się dodatkowe treści.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?