Jak wykorzystać „pandemiczny” voucher LOT?


Za kilka dni minie rok  od momentu, w którym kupiliśmy bilet na „nasz pierwszy wyjazd w 2020 roku”. Bilet, którego – jak łatwo się domyślić – nie wykorzystaliśmy, a wiosenna podróż do Macedonii Północnej ustąpiła pola pandemicznym obostrzeniom i ogólnoświatowej panice. My, zamiast łapać słońce na Bałkanach, nasz LOTowski bilet zamieniliśmy na voucher, przede wszystkim dlatego, że nie chciało nam się toczyć batalii o kasę – tak było po prostu łatwiej i szybciej. Traf chciał, że do dwóch pierwszych voucherów kilka miesięcy później dołączyły dwa kolejne – tym razem za bilet do Kijowa. W tym wypadku mieliśmy jechać do Czarnobyla, ale tu znów uderzyła pandemia… a także pożar, który w zeszłym roku strawił Strefę Zero akurat w terminie, w którym mieliśmy się po niej pałętać.

Tym sposobem styczeń 2021 roku zastał nas z czterema (ale powiedzmy, ze dwoma) voucherami LOTu na kwoty odpowiednio 208,82 USD oraz 162,92 euro. W przeliczeniu dawało to circabout 1400 zł.

Pandemia może i nie jest w odwrocie, ale nas już aż skręca od tego siedzenia na dupach. W związku z tym doszliśmy do wniosku, że najwyższa pora spieniężyć te „papiery” i zobaczyć, co też LOT może nam zaoferować… a przy okazji napisać krótki poradnik dla tych, którzy procedurę zakupu biletu na „pandemiczny” voucher mają jeszcze przed sobą. Oto on.

Krok 1: Przygotowanie i wybór kierunku

Voucher, który LOT wydawał w ramach rekompensaty (czy jak to tam nazwać) za odwołany lot, można spieniężyć TYLKO na dwa sposoby: w biurze sprzedaży lub telefonicznie. Nam nie uśmiechało się dymać na miasto, więc wybraliśmy ten drugi wariant. Zapomnijcie o możliwości użycia vouchera podczas rezerwacji online. Nie da się i tyle.

Zanim zadzwoniliśmy na infolinię przewoźnika (dla przypomnienia: 225 776 111), sprawdziliśmy, co w ogóle możemy wybrać. To zadanie nie było takie łatwe, bowiem w grę wchodziły przede wszystkim kierunki, które nie wiązały się z kwarantanną po powrocie. Po zawężeniu listy do 2 krajów – Chorwacji i Bułgarii – nasz wybór padł na ten drugi. Tu musimy przyznać, że trochę daliśmy ciała, bowiem lot DO Bułgarii wiąże się z przymusem wykonania testu wymazowego na koronawirusa, ale do tego jeszcze wrócimy.

Mając wybrany kierunek i znając cenę, którą normalnie przyszłoby nam zapłacić za bilet (sprawdziliśmy ją na stronie internetowej LOT, a nie na porównywarkach, bo te oferują różnorodne upusty, które przy wykorzystaniu voucherów nie obowiązują), przyszła pora na telefon.

Krok 2: telefon do LOTu

Tak naprawdę nie wiemy, czy nie szybciej byłoby wykorzystać voucher w biurze sprzedaży LOT, bowiem sam czas oczekiwania na połączenie z infolinią wynosił jakieś 20 minut. Kiedy wreszcie uda nam się połączyć z konsultantem, zaczyna prawdziwa przeprawa.

Na początek trzeba podać numery voucherów, więc miejcie je gdzieś na podorędziu. Jeśli chcecie połączyć środki z kilku voucherów – nie będzie problemu. Konsultantów po drugiej stronie nie interesuje, czyje nazwiska na nich widnieją, co dla nas było dodatkowym ułatwieniem – w końcu Agatka z międzyczasie zmieniła nazwisko na nasze wspólne.

Po „namierzeniu” voucherów zaczyna się druga, nieco dłuższa część. To właśnie tutaj musicie podać informacje na temat wybranych przez Was lotów. Idealnie byłoby, gdybyście mieli wybrany kierunek, daty oraz GODZINY lotów. Właśnie dlatego tak istotne jest, żeby wszystkie te informacje sprawdzić wcześniej i mieć świadomość, że lot 4 godziny później może być droższy niż wcześniejszy danego dnia. Najprościej mówiąc:

Im więcej informacji odnośnie wybranego lotu będziecie mieli dzwoniąc do LOTu, tym szybciej będziecie mieli za sobą całą procedurę.

Krok 3: kasjer i pozostałe środki

Po wprowadzeniu rezerwacji konsultant przełączy Was do kasjera, który podliczy wszystko i wyśle Wam potwierdzenie rezerwacji. Przełączając się do niego nie usuwajcie sobie sprzed oczu Waszych planowanych lotów, bo może się zdarzyć, że będziecie musieli powtórzyć niektóre szczegóły – u nas to były godziny lotów, które z jakichś względów nie zapisały się w systemie rezerwacyjnym za pierwszym razem.

Jeśli będziecie musieli dokonać dopłaty, kasjer wyśle Wam link, pod którym jej dokonacie. W naszym przypadku obyło się bez tego i lot w klasie Economy Standard (czytaj: z nadawanym bagażem) na trasie Warszawa-Sofia-Warszawa „wyzerował” nasze vouchery niemal doszczętnie, zostawiając nam na „koncie” 11 dolców.

I tu ważna informacja: LOTowski voucher „pandemiczny” możecie do woli dzielić pomiędzy kolejne loty, bowiem po wykorzystaniu pewnej kwoty dostaniecie maila z nowym voucherem na pozostałą kwotę. W naszym przypadku było to te nieszczęsne 11 USD, ale Wy możecie mieć „na koncie” nieco więcej, co wcale by nas nie zdziwiło. Minusem jest to, że ów nowy voucher (ważny przez dwa lata) PONOWNIE możecie wykorzystać TYLKO telefonicznie albo osobiście w biurze sprzedaży. Taka jest polityka przewoźnika i należy z tym handlować. Nam te 11 dolców najprawdopodobniej przepadnie, bo nie sądzę, żebyśmy mieli po raz kolejny wydzwaniać LOT tylko po to, żeby dostać circa 50 zł rabatu na nowy bilet, ale w przypadku kilkuset złotych wart się przemęczyć.

Krok 4: odbierz maila

Bilety na wykupiony dzięki voucherom lot powinniście dostać w ciągu kilku minut od zakończenia rozmowy, a może nawet jeszcze w trakcie jej trwania. Zaraz po nich powinniście otrzymać również ewentualny voucher na kwotę niewykorzystaną. Na tym procedura się kończy, a wy możecie szykować się na kolejną podróż… choć nie bez pewnych niedogodności.

Na koniec: double check to podstawa

Jak wspomnieliśmy, my na pierwszy lot w 2021 roku wybraliśmy Bułgarię… ale sensowniej byłoby wybrać Chorwację, do której można lecieć bez testu antygenowego na obecność koronawirusa (przynajmniej na moment pisania tego testu). W efekcie do kosztów wycieczki będziemy zmuszeni dopłacić te 400-500 zł od osoby, choć jest to o tyle mniej bolesne, że bilety mamy „za darmo” (wiecie jak to jest – pieniądze wydaliśmy rok temu, więc nie czujemy tego wydatku). Jeśli zależy Wam na tym, żeby Wasza LOTowska wycieczka odbyła się po kosztach, to nie róbcie jak my i sprawdźcie wszystko dwa razy. No i trzymajcie kciuki, żeby żadne nowe regulacje prawne nie pokrzyżowały Wam planów.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?