7 subiektywnych ciekawostek o Bornholmie

Pomimo iż Bornholm leży bardzo blisko Polski i da się tam dostać z naszego kraju w jeden dzień, to jest stosunkowo mało znanym punktem na turystycznej mapie naszych krajan. Można zakładać, że jest tak między innymi przez wysokie ceny na miejscu (patrz niżej), choć naszym zdaniem to bardziej kwestia tego, że to jednak wyspa, a to oznacza trochę więcej zachodu niż po prostu wrzucenie gratów do samochodu i ruszenie na południe. Mimo to, Bornholmowi warto dać szansę nie tylko ze względu na piękne widoki i świetne atrakcje na miejscu, ale również dlatego, że wyspa jest interesująca sama w sobie. Poniżej znajdziecie 7 dobranych przez nas ciekawostek na jej temat, które mogą Was skłonić do jej lepszego poznania:

1. Tanio to tu nie jest

Ok, może nie jest to argument „za”, chociaż za wysokimi cenami płynie też niewielka ilość turystów na miejscu, a to już coś. Zasadniczo większość towarów dopływa na Bornholm ze stałego lądu, przez co naturalnie jest tu drożej nawet niż w kontynentalnej Danii. Zdecydowanie najdroższe jest tu jedzenie: za średniej jakości burgera w knajpie trzeba tu zapłacić jakieś 110 koron, a jeśli weźmiecie do niego piwo, to poleci kolejne 40-50 DKK. Najsensowniej przerzucić się na ryby, bo klasyczne fish and chips to koszt około 80-90 koron, a przynajmniej mamy gwarancję, że rybka będzie świeża. Jednakże, są na Bornholmie sposoby na oszczędzenie… choć niekoniecznie na rzeczach, które zazwyczaj kupuje się na urlopie. Chodzi tu między innymi o…

2. Genbrugi i handel „przydomowy”

To nie jest wprawdzie kwestia stricte bornholmowa, tylko duńska, ale na wyspie punktów tego typu jest naprawdę dużo. Genbrugi to takie „stacjonarne Allegro”. Są to specjalne punkty (najczęściej misyjne), do których Duńczycy przynoszą niepotrzebne rzeczy. Te są wyceniane przez obsługę, a następnie sprzedawane – najczęściej za naprawdę niewielkie pieniądze. Tak pozyskane fundusze są przekazywane na wybrany cel charytatywny. Najciekawsze w genbrugach jest to, że można tu znaleźć dosłownie wszystko. Kije golfowe, rżnięty kryształ, 100-letnie meble, kolekcje komiksów sprzed 40 lat – jeśli lubicie polować na takie smaczki, to na Bornholm można pojechać właściwie TYLKO w tym celu.

Komplet kijów golfowych za 250 DKK…

Do tego dochodzą jeszcze loppen markets, czyli po prostu pchle targi, organizowane na Bornholmie regularnie i z dużą pasją. Znajdziecie tam cały szajs, którego ludziom nie chciało się wywozić do genbrugów albo… wystawiać przed dom. Kręcąc się po wyspie niejednokrotnie zauważycie, że przed bornholmskimi domostwami stoją ławeczki albo stoliki, na których rozłożony jest różnego rodzaju paździerz. Ów paździerz można kupić, najczęściej wrzucając kasę do specjalnej skarbonki, a ostatnio także poprzez wysłanie przelewu za pośrednictwem aplikacji bankowej. Handel z drugiej ręki jest BARDZO popularny w Danii, ale na Bornholmie – za racji na jego rozmiar, widać to niesamowicie dobrze… a i można na tym skorzystać. Połowa naszych kieliszków „dla gości” pochodzi właśnie stamtąd.

Zobaczcie, jak to wygląda bardziej „na żywo”:

3. Ferieparki

O ferieparkach pisaliśmy już przy okazji notki o noclegach na Bornholmie i tam znajdziecie więcej szczegółów. Tu również jednak napiszemy, że są to specjalne „osiedla” domków, które w teorii są własnością prywatną, ale w praktyce ich właściciele przede wszystkim wynajmują je urlopowiczom. Standard wykończenia domów jest dość podobny – różnią się one jedynie detalami oraz wprowadzonymi ograniczeniami (np. do niektórych nie można wprowadzać zwierząt). Jeśli planujecie spędzić na wyspie trochę czasu, a nie uśmiecha Wam się balowanie na polu kempingowym, to feriepark będzie bardzo sensownym wyborem – zwłaszcza jeśli upolujecie sobie domek z odpowiednim wyprzedzeniem, gwarantującym niższą cenę.

Ferieparki nie są też małe…

4. Majonez jest życiem

Na chwilę wracając do żarcia, to nie spodziewajcie się, że na Bornholmie BARDZO schudniecie. Owszem, wyspa dysponuje zwariowaną ilością tras rowerowych, a dobrym sposobem na jej poznanie jest piesza wędrówka, ale spalone kalorie odzyskacie jedząc. Pomijamy już fakt tego, że północna kuchnia jest bogata w węgle sama w sobie. Duńczycy mają jednak to skrzywienie, że szaleją za majonezem i dodają go do wszystkiego. Sztandarowym przykładem są tu frytki, do których nie ma co prosić o keczup, bo w lokalu czasem po prostu może go… nie być. Na Bornholmie (i w Danii zresztą też) frytki je się z majonezem i basta.

5. Ustęp co krok

Na szczęście, jeśli Wasz organizm się zbuntuje i postanowi wydalić cały wchłonięty majonez w trybie pilnym, to nie będzie z tym wielkiego problemu. Na Bornholmie toalety są dostępne dosłownie wszędzie, a w większości przypadków będą również czyściutkie i darmowe. Osobiście uważam, że wskaźnikiem „ucywilizowania” danego narodu jest to, czy na miejscu nie trzeba płacić za wysikanie się w toalecie, której zapach nie skłania nas do jednoczesnych wymiotów. Pod tym kątem Bornholm jest w mojej osobistej czołówce i sporo osób na pewno to doceni.

6. Cudowny piasek

Mieszkańcy Bornholmu są bardzo dumni ze swojego… piasku, a zwłaszcza tego, który znajdziecie na plaży w Dueodde. Drobniutki, bialutki piaseczek z tego konkretnego miejsca jest tak dobrej jakości, że swego czasu był – bez obróbki – wykorzystywany do produkcji klepsydr.

Plaża w Dueodde

Jeśli i wy piasek lubicie, to warto również zajrzeć do muzeum „rzeźby” piaskowej w Nexo. Podobnych, stałych wystaw jest na świecie naprawdę mało, a ta konkretna znajduje się zdecydowanie najbliżej naszego kraju. Więcej na ten temat pisaliśmy w oddzielnym wpisie na blogu.

Muzeum znajdziecie w tym sympatycznym budynku

7. Lubią tu pieski

Na koniec coś, co przemówi do fanów czworonogów. Bornholm nazywany jest czasem psią wyspą i jest ku temu dobry powód. Poza sezonem, niemal na każdą tutejszą plażę można wprowadzać psy bez smyczy (zakładając, oczywiście, że nasz zwierzak nie jest krwiożerczą bestią), a do tego z czworonogiem bez problemu przenocujecie nawet w lepszych hotelach czy wejdziecie do niektórych restauracji (oraz sklepów). Nasz Marvel jest wprawdzie bardzo krewki i nie chcieliśmy testować jego cierpliwości, ale jeśli Wasz zwierzak nie wariuje, to na Bornholmie będzie czuł się bardzo dobrze. Co więcej, wielbiciele psów powinni sprawdzić, w jakich dniach na wyspie odbywają się coroczne, słynne (podobno) psie zawody, na które ściągają czworonogi z całego świata. My akurat nie chcieliśmy, żeby Marvel stresował się dużą ilością innych piesków i specjalnie wybraliśmy inny termin, ale Wy możecie mieć wręcz przeciwne podejście.

Marvel lubi to!

Sprawdźcie także inne nasze wpisy dotyczące Bornholmu, a także całej Danii (oddzielnie pisaliśmy też o Wyspach Owczych) – na pewno znajdziecie w nich masę innych, przydatnych informacji.

Dodaj komentarz:

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?