Preludium pekińskie

W stolicy Chin wylądowaliśmy z samego rana (o ile mnie pamięć nie myli – była …

Sajnszand, czyli czołgi i dinozaury

Z pociągu do Sajnszand wysiedliśmy pod wieczór, nawet niespecjalnie zmordowani. Przeszliśmy raźnym krokiem przez placyk …

Ułan "Piękne" Bator

Ułan Bator to nie jest małe miasto. To raczej bardzo duża wieś z aspiracjami. Zanim …

Dalsze dni na końskim grzbiecie

Kolejne dni na koniach pamiętam dość fragmentarycznie, bo to jednak 4 doby spędzone w otoczeniu, …

Przejazd pod (deszczową) chmurką

Nasz pierwszy dzień na mongolskich stepach, które bardzo szybko zaczęły podejrzanie przypominać zwykły, europejski las, …

Noclegi w Mongolii, czyli leżę w gerze

Warunki naszego stosunkowo krótkiego pobytu w samym Hatgal wymagają osobnego nakreślenia, jako że było to …

Mongolski wehikuł czasu

Część podróży od granicy rosyjsko-mongolskiej zaczęła się od kolejnej krotochwili.