Byłem w Kutaisi zanim to było modne…

… i szczerze powiem, że gdybym wtedy wiedział, że WizzAir zacznie latać do tego gruzińskiego miasta, to byłbym bardzo zdziwiony.

Kutaisi, obecnie znane w Polsce jako główny lotniczy port of entry Gruzji, stanęło nam na drodze przypadkiem. Zasadniczo z Bordżomi, w którym byliśmy dzień wcześniej, mieliśmy jechać prosto do Batumi, ale że mieliśmy jeszcze trochę czasu, to postanowiliśmy zahaczyć o miasto znane z fotogenicznej katedry. Cała operacja zajęła nam 2,5 godziny i kosztowała po 7 GEL od łebka, także była tyleż tania, co czasochłonna. Gdybyśmy mieli z Bordżomi jechać bezpośrednio na wybrzeże, musielibyśmy w marszrutce spędzić kolejne 2,5 godziny. Biorąc pod uwagę sierpniowe upały w Gruzji, jednodniowy przystanek w Kutaisi wydawał się niezłym pomysłem, a my mogliśmy przy okazji zobaczyć kolejny słynny kościół…

Szkoda tylko, że wzmiankowany kościół był – a jakże – w remoncie. Ale po kolei.

Pomimo długiej historii i tego, że Kutaisi jest drugim-największym miastem Gruzji, to miejscowość ta nie zrobiła na nas większego wrażenia. O ile centrum Tbilisi broni się śliczną starą częścią i przestronnymi ulicami centrum, o tyle w Kutaisi wszystko było jakieś takie… ściśnięte, a do tego po prostu pustawe.

Kutaisi

No – to może nie jest ściśnięte…

Nie wiem, jak to wygląda obecnie, co chyba oznacza, że do Kutaisi najwyższa pora wbić po raz drugi. Fakt jest taki, że w 2010 roku miasto, pomimo licznych remontów, wyglądało na totalnie wyludnione. Było to o tyle dziwne, że ośrodek ten może poszczycić się niemal czteroma tysiącami lat istnienia oraz bardzo wcześnie uzyskanym statutem stolicy niegdysiejszego królestwa Abchazji. Miejscowość utrzymywała swój wysoki status aż do roku 1122 roku, kiedy to serce Gruzji zostało przeniesione do obecnej stolicy, a potem odzyskała go jeszcze na moment w XV wieku. No a potem byli już Turcy i Sowieci, którzy – jak wiemy – nie pałają szczególną miłością do chrześcijaństwa. Najmocniej dostało się katedrze Bagrati, wysadzonej przez Turków otomańskich w XVII wieku.

Atrakcje Kutaisi A.D. 2010

Wzmiankowana katedra to najważniejszy zabytek Kutaisi, którego konstrukcja datowana jest na rok 1003. Dostaniemy się do niej po krótkim spacerze dość sympatycznymi uliczkami, nie urywającymi jednak dupy przy szyi. Sama budowla jest – owszem – stara, ale trudno uznać ją za niezwykle oryginalną, jeśli mamy za sobą odwiedziny w innych gruzińskich czy armeńskich miejscach kultu. Być może mój sceptycyzm był podyktowany tym, że podczas naszej wizyty cała konstrukcja była dość szczelnie pokryta rusztowaniami, a przez to niemal kompletnie niewidoczna.

Kutaisi - katedra Bagrati

Piękny przykład XXI-wiecznych rusztowań

Sytuację uratowały nieco zlokalizowane w pobliżu świątyni ruiny tutejszej cytadeli, będącej kiedyś całkiem solidną twierdzą. Niestety i tu Rosjanie zrobili swoje, w 1769 roku redukując ją do lichych pozostałości, wśród których w najlepszym stanie są byłe piwnice, kościół oraz resztki murów obronnych.

Kutaisi - cytadela

Z cytadeli niewiele zostało

Po przejściu się po wyżej opisanych ruinach doszliśmy do wniosku, że spacerów po Kutaisi nam starczy – upał zniechęcił nas na tyle, że nie przejechaliśmy się nawet kolejką linową, łączącą centrum miejscowości z głównym miejskim parkiem (Besiki). Co by jednak nie mówić, podczas naszej wizyty pozostałymi, wartymi wspomnienia atrakcjami miasta było jeszcze muzeum historyczne (którym i tak byśmy pewnie wzgardzili, zwłaszcza że ma opinię słabo opisanego) oraz niegdysiejsza, srodze wymagająca remontu dzielnica żydowska.

Kutaisi - kolejka linowa

Wagoniki nie grzeszą miejscem w środku

Nocleg w Kutaisi

Naszą krótką przygodę z miastem katedry Bagrati zakończyliśmy w Giorgi’s Homestay – częściowo wynajmowanym domu miłych gospodarzy, którzy zdecydowanie mogliby zainwestować w klimatyzację. Kto wie – może już to zrobili.

Giorgi's Homestay

Taras u Giorgiego

Parę dobrych lat temu Kutaisi cierpiało na mocne braki infrastrukturalne, jeśli chodzi o jakikolwiek noclegownie (w całym mieście było ich niewiele ponad 10), ale ostatnio mocno się to zmieniło. Mapę dostępnych w tym mieście noclegów znajdziecie poniżej. Jeśli postanowicie spędzić noc na miejscu, zdecydowanie rekomenduję okolice centrum. Do katedry i ruin twierdzy nie będziecie mieć wiele dalej, ale w zamian nie będziecie musieli drałować pod górę marząc o łóżku. Jeśli to Wam nie przeszkadza, to duże zgrupowanie homestay’ów znajduje się na wzgórzu Ukimerioni. Zresztą, zobaczcie sami poniżej:

Booking.com

Okolice Kutaisi

Może powinienem wspomnieć o tym na samym początku, ale Kutaisi jest w dużej mierze bramą do paru innych, okolicznych atrakcji, będących tak naprawdę główną wędką na zatrzymujących się tu turystów. Niestety, my nie mieliśmy tyle czasu, by zajrzeć do nich osobiście, dlatego tutaj tylko o nich wspomnę, pozostawiając ich eksplorację moim mniej zaganianym czytelnikom:

  • Klasztor Motsameta – znany ze spełniania życzeń (taaa…) oraz wyjątkowo widowiskowej lokalizacji na nadrzecznym klifie. Budowla zlokalizowana jest 6 km od Kutaisi i łatwo dostaniecie się do niej jadąc do…
  • Gelati – czyli kolejnego fotogenicznego kompleksu klasztornego, tym razem położonego na wzgórzu, jakieś 10 km na północny wschód od Kutaisi. Do Gelati dostaniecie się z miasta marszrutką w 30 minut, płacąc za tę przyjemność jakieś 2 lari. Taksówka będzie droższa (zapewne dziesięciokrotnie), ale możecie przy okazji zahaczyć o Motsametę.
  • Vani – 40 km na południowy zachód od Kutaisi znajdziecie z kolei pozostałości starożytnego miasta Vani. Według mitu to właśnie w pobliżu tej miejscowości żył sobie smok, który strzegł złotego runa, tak pożądanego przez Jazona i jego Argonautów. Smok najwyraźniej się nie pierdolił, bo z miasta zostało dziś bardzo niewiele, ale w pobliżu ruin znajdziecie mające dobre opinie muzeum. Z Kutaisi do Vani dostaniecie się jadącą 1,5 godziny marszrutką, za kwotę circa 4 GEL.

Podobał Ci się ten wpis? Możesz poczytać inne notki o Gruzji lub polubić mój blog na Facebooku, gdzie na bieżąco informuję o nowych wpisach i wrzucam dodatkowe treści.

REKLAMA:

Brak komentarzy

Skomentuj czy coś:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.