TOP 7 atrakcji na wyspie Jersey


Wyspa Jersey to ta z Wysp Normandzkich, od której większość odwiedzających zaczyna swoją przygodę z tym mało znanym archipelagiem… i w sumie słusznie. Jakkolwiek głęboko nie wpadłyby nam w oko miejscówki z Guernsey, a nawet z malutkiej Sark, to właśnie na Jersey znajdziemy największy wachlarz atrakcji – do świetnych widoków, przez przeróżne muzea, na zamkach i fortach kończąc. Poniżej znajdziecie listę 7 miejscówek, które mojej grupie wyjazdowej spodobały się na Jersey najbardziej. Ostrzegam jednak, że wzmiankowana grupa składała się z trzech (w teorii) dorosłych facetów, którzy potrafili usiąść na armacie i udawać, że to ich przyrodzenie.

7. St. Helier

„Stolica” Jersey znajduje się na samym dole rankingu z uwagi na fakt, że – w mojej, subiektywnej opinii – nie jest znowu aż tak ciekawa. Zdecydowanie bardziej podobało nam się w St. Peters Port, czyli jej odpowiedniku na Guernsey. Trzeba jednak zaznaczyć, że w St. Helier znajdziemy kilka bardzo przyzwoitych restauracji, zrobimy porządne zakupy (tu warto zajrzeć na Queen Street), a także obejrzymy sobie największy działający zegar parowy, dumnie tkwiący tuż obok portu. St. Helier to także idealny punkt startowy na wizytę po Wyspach, bowiem to właśnie tu znajduje się Jersey Museum, które ze szczegółami opowie nam o historii archipelagu. Mniej turystyczną ciekawostką jest także tunel, który biegnie pod wzgórzem, na którym znajduje się Fort Regent, przekształcony swego czasu w centrum handlowo-konferencyjne (który to pomysł okazał się mocno nietrafiony).

W St. Helier znajdziemy też największy zamek na Jersey. Do Elizabeth Castle przez połowę dnia dotrzemy na piechotę, ale po południu będziemy już musieli skorzystać z usług pływająco-jeżdżącego promu, bowiem pływy na Wyspach Normandzkich należą do największych w tej części świata. Jeśli w St. Helier nie znajdziecie nic, co by Was zainteresowało, to warto dać szansę chociaż tej twierdzy, jako że to dość unikalne połączenie XVI-wiecznej myśli inżynierskiej z XX-wiecznymi umocnieniami nazistowskimi (patrz – punkt 4).

Z naszej perspektywy St. Helier było jednak przede wszystkim bazą wypadową podczas pierwszej części wyjazdu, choć nasz nocleg w Fishermans Cottage wspominamy bardzo dobrze.

6. Wieże „napoleońskie”

Pod tą zbiorczą nazwą kryją się dziesiątki wież obronnych, które na Wyspach powstały w okresie wojen napoleońskich. Nie będę tu przytaczał ich dokładnej liczby, ale jest ich naprawdę dużo, a z ich wypatrywania można sobie zrobić dobrą zabawę na czas przejazdów. Ich przedostatnie miejsce w rankingu wynika jednak właśnie z ich ilości. Jakkolwiek uwielbiam wszelakie wieże, o czym zresztą wspominałem już nie raz, to takie ich nasilenie powoduje lekki przesyt. W związku z tym, wizyta pod n-tą to już po pewnym czasie czysta formalność i wyłącznie pretekst do krótkiego postoju.

Jedna z wież na wschodnim wybrzeżu

Warto wskazać, że spora ilość wież „napoleońskich” pełni obecnie różne funkcje. W niektórych można nocować (my na przykład mieliśmy okazję spać w Lewis’s Tower; taką możliwość daje również pobliska Kempt Tower), inne pełnią rolę punktów nawigacyjnych, a jeszcze inne zostały zaadaptowane na magazyny czy… restauracje. Niemniej, wieże owe to jedna z wizytówek Wysp Normandzkich i nie wypada nie obejrzeć sobie z bliska chociaż kilku.

„Nasza” Lewis’s Tower

5. La Hougue Bie

La Hougue Bie to atrakcja dość niestandardowa, bowiem jest to jeden z największych i najlepiej zachowanych neolitycznych „grobowców przejściowych” w Europie, do którego dodatkowo turyści mają nieskrępowany dostęp (o ile zegną się na tyle, by pokonać tunel). Na szczycie imponującego kurhanu tkwi z kolei przystojna XII-wieczna kaplica, udatnie łącząc zamierzchłe wierzenia z nieco nowszymi.

Nie ma to jak dwie wiary na jednym zdjęciu

Jakby tego było mało, w pobliżu kurhanu znajduje się również poniemiecki schron, co sprawia, że ta miejscówka to takie Jersey w miniaturze: mamy tu po trochu wszystkiego.

Wejście do schronu pozostawionego przez hitlerowców

Ponadto, bardzo polecamy odwiedziny w pobliskiej kawiarni, zatrudniającej osoby niepełnosprawne i serwującej naprawdę dobre ciasta. Aż trudno było zebrać się z powrotem na nasze rowery.

4. Jersey War Tunnels

Rozległe Tunele Wojenne to nic innego, jak „emerytowany”, podziemny szpital, który na w centrum Jersey wybudowali… Niemcy. Podczas II Wojny Światowej Wyspy Normandzkie, jako jedyna część terytorium Wielkiej Brytanii, znalazły się pod okupacją nazistów (oddane praktycznie bez walki, jako że ta nie miała za bardzo sensu). Początkowo żyli oni tam sobie jak w uchu, ale po jakimś czasie, kiedy wojna zbliżała się ku końcowi, zaczęło się robić nieciekawie. Pomijając bombardowania – na które budowa omawianego obiektu była zawczasu przygotowaną odpowiedzią – dużym problemem była niedostateczna ilość żywności. Summa summarum, pozostali na wyspie Niemcy byli właściwie wdzięczni, że Brytyjczycy wreszcie wpłynęli do portu i odzyskali wyspę.

Wnętrza tuneli

Całość tej dość zagmatwanej historii, włącznie z wątkiem słodko-gorzkiej relacji z okupantem niemieckim, można teraz poznać właśnie w Jersey War Tunnels, które zostały przekształcone w obszerne, interaktywne muzeum. Placówka jest bardzo dobrze przygotowana i robi ogromne wrażenie, choć nie polecam jej odwiedzania cierpiącym na klaustrofobię.

3. Noirmont Point

Drugie najładniejsze widokowo miejsce na Jersey przywita nas wspaniałymi krajobrazami. Przy dobrej pogodzie zobaczymy stąd nawet wybrzeże nieodległej Francji, a przy gorszej – przynajmniej przycupniętą na wschód od tej miejscówki „stolicę” Jersey – St. Helier. Poza jedną z „funkcyjnych” wież napoleońskich (malowany w czarno-białe pasy punkt orientacyjny; widzicie ją na zdjęciu nad tytułem tego wpisu), na zachodzie zobaczymy też drugą, skitraną na równie urokliwej plaży w Portelet. Plaża ta zresztą jest również dobrym miejscem na spokojny odpoczynek na słońcu, jako że – pomimo swojej urody – jest stosunkowo mało popularna wśród turystów.

Widok na plażę w Portelet

2. Zamek Mont Orgueil

Zamek na Mont Orgueil to chyba najbardziej „pocztówkowa” atrakcja Wyspy Jersey i nie ma się co dziwić. Monumentalna konstrukcja, której podwaliny powstały już w XIII wieku, służyła dzielnie mieszkańcom wyspy aż do wieku XVI, kiedy jego rolę przejął – przynajmniej w teorii – Elisabeth Castle w St. Helier.

Zamek z lotu ptaka

Średniowieczna twierdza na wschodnim wybrzeżu to topos zamku, który mógłby ilustrować to hasło w słowniku języka polskiego. Strzeliste mury, groźne blanki, masa wież, sala tortur w wersji premium i plątanina korytarzy spodobają się każdemu, kto lubi tego typu atrakcje, a moja grupa lubi je bardzo. Do tego, ze szczytu twierdzy rozpościera się świetny widok – w tym także na francuskie wybrzeże. Zresztą – w tym celu właśnie zamek został tu ulokowany: miał bronić wyspy przed zakusami Żabojadów. Co ciekawe, kiedy we Francji szalał terror rewolucyjny, to właśnie w ścianach Mount Orgueil znaleźli swoje schronienie Francuzi, którzy niekoniecznie chcieli zostać skróceni o głowę.

Dziedziniec główny

1. La Corbiere

Bezsprzecznie najpiękniejszy punkt na mapie Jersey to przylądek La Corbiere, zwieńczony niewielką, białą latarnią morską. Do niej również dotrzemy suchą stopą tylko we wczesnych godzinach popołudniowych, a potem będziemy musieli obejść się smakiem.

La Corbiere zachwyca surową, brutalną urodą „północnych” wysp. Wybrzeże jest upstrzone skałami, pokrytymi przez charakterystyczne, zielono-żółte porosty. Poza latarnią znajdziemy tu także wieżę nasłuchową MP2 z czasów II Wojny Światowej (obecnie przekształconą w luksusowe miejsce noclegowe, wyposażone nawet w jacuzzi) oraz wyśmienicie położony hotel z restauracją, z której oferty warto skorzystać, żeby nacieszyć oczy widokami z tarasu.

Latarnia przed przypływem i po nim

Warto też wspomnieć, że całe zachodnie wybrzeże wyspy, na północ od La Corbiere, to jedna wielka, długa plaża, na której co i rusz natkniemy się na poniemieckie fortyfikacje i kolejne wieże napoleońskie. Ta część wyspy zdecydowanie najbardziej przypadła nam do gustu, zwłaszcza że do dyspozycji mieliśmy rowery.

Część plaży na zachodzie

Oczywiście, na Jersey znajdziemy jeszcze sporo innych, ciekawych miejscówek, ale to te siedem najbardziej zapadło nam w pamięć. Jeśli wybieracie się na Jersey i macie więcej czasu, warto też zajrzeć do przynajmniej jednego z większych fortów, powstałych w tym samym czasie co wieże „napoleońskie” (w forcie L’Eracquerel można nawet przenocować, dostając do dyspozycji most zwodzony… działający na pilota); na północne punkty widokowe, na które niestety nam nie starczyło czasu; czy do jednego z kilku muzeów na otwartym powietrzu, zlokalizowanych w centrum wyspy. Do dyspozycji mamy choćby Muzeum życia na wsi w Hamptonne czy Muzeum pary w Pallot. Wielbicielom motocykli dam też od razu znać, że – niestety – The Mansell Collection w St. Helier zostało przekształcone w sklep i jej ekspozycja drastycznie się skurczyła.

Ale parę ciekawych egzemplarzy jeszcze się znajdzie…

Tutaj poczytasz/pooglądasz coś więcej o Wyspach Normandzkich, na których Brewa gościł w 2022 roku.

REKLAMA:

Skomentuj czy coś:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error

Podobało się? Może zostaniemy w taczu?