Noclegi w Mongolii, czyli leżę w gerze

Warunki naszego stosunkowo krótkiego pobytu w samym Hatgal wymagają osobnego nakreślenia, jako że było to …

O prądzie i pierożkach, czyli witajcie w Hatgal

Gdyby do Hatgal wjechać buldożerem i dać mu dwie godziny, można by otrzymać boisko piłkarskie …

Przygoda z owcą

Zaiwanialiśmy sobie wesoło stosunkowo płaskim odcinkiem drogi, kiedy troskliwa matka (i dumna z siebie wiedźma …

Furgonetka z klaunami

Jeśli ktoś myśli, że 15:30 była godziną faktycznego startu naszej podróży, to pragnąłbym teraz szybko …

Piekielny załadunek

Mongolski dziadek zaprowadził nas do „naszego” UAZa ok. godziny 10:00. Już w drodze zapewniał nas, …

O mapach i UAZach, czyli transport kołowy w Mongolii

Dworzec kolejowy w Erdenet nie zaskoczył nas zbytnio swoją wystawnością. Ot, jakaś tam buda, trochę …

Mongolski wehikuł czasu

Część podróży od granicy rosyjsko-mongolskiej zaczęła się od kolejnej krotochwili.

Kolejowe żarełko

Wracając jeszcze do kwestii puree, warto kilka zdań poświęcić żarciu w transsibie.